Pamiętacie bajkę o pastuszku, który dla zabawy wykrzykiwał, że wilki atakują stado, które on wypasa?
Zrobił tak raz, drugi i trzeci. Ludzie z wioski się nabierali, ale za każdym razem ktoś huncwotowi zwracał uwagę, żeby tak nie robił.
A za czwartym razem pastuszek wołał długo i przewlekle i nikt nie zareagował, tyle że tym razem to wilki rzeczywiście zaatakowały stado i pastuszka.
Identycznie jest w tej chwili, a słowem, które właśnie w ten sposób zostało zdeprecjonowane jest "faszyzm". Co chwila jakiś ancymonek wyskakuje z trwożliwą wiadomością, że oto "nastał faszyzm", "nadchodzi faszyzm", "ruch faszystowski ogarnia Polskę". Faszyzm odmieniany na wszystkie możliwe sposoby wylewa się z mediów głównego nurtu.
Histeria ogarnęła media, establiszmęt (bardziej męt niż establisz), "światłych i rozumnych" oraz biznesmętów (bardziej męt niż biznes), chociaż ci ostatni to akurat się publicznie niespecjalnie udzielają.
Gdyby nie publikowane co chwila sondaże, to można by było stwierdzić, że PiS rządzi, a w każdym razie idzie niezagrożony po władzę i ma poparcie na poziomie 85 procent co najmniej.
To swoją drogą zadziwiające, że partia, której statut, cele i dotychczasowe dokonania lidera niczym nie usprawiedliwiają takiej percepcji jest właśnie tak postrzegana. Ja oczywiście wiem jaki jest obecny cel tej histerii, żeby zbyt duża część elektoratu, który głosował uprzednio na inne opcje nie wybrał tym razem PiS-u. Również z tego powodu podnosi się co chwila problem czy PiS-u nie dało by się zdelegalizować, osobnicy, którzy to wygadują najwyraźniej nie czytali ustawy o partiach politycznych, albo czytali, a liczą na niewiedzę i gnuśność ogółu.
Nikt nigdzie nie wykazał czarno na białym, że PiS jest partią faszystowską, ale epitet został przyklejony (słynne Gebelsowskie kłamstwo powtórzone wiele razy).
Ja mam jednak pewną wątpliwość, czy J. Kaczyński i PiS powinni w tej chwili próbować przejąć władzę, nawet jeżeli rzeczywiście jest szansa na większość konstytucyjną.
Moja wątpliwość bierze się stąd, że nie ma w tej chwili takiego naiwniaka nad Wisłą, który by powiedział, że te ME 2012 to będzie sukces organizacyjny i logistyczny. Nie będzie. Klapa totalna i poruta na skalę wręcz astronomiczną się szykuje. A kto będzie za to odpowiedzialny - aktualna ekipa rządowa. W związku z powyższym branie sobie na głowę odpowiedzialności za nie swoje czyny jest wysoce wątpliwym posunięciem (o innych problemach, które wiszą nie będę wspominał np. budżet).
Zachodzi takie pytanie, czy w dłuższej perspektywie historycznej nie jest bardziej opłacalne, żeby PO wraz z PSL i SLD wypiły jednak to piwo, którego nawarzono w czasie ostatnich czterech lat.
Szczerze mówiąc nie mam wystarczających danych, żeby móc, oczywiście na swój własny użytek, dokonać oceny co jest lepsze w dłuższej perspektywie dla Kraju. Czy przejęcie władzy przez Kaczyńskiego teraz (jeśli jest możliwe), czy przeczekanie aż zupa się wyleje do końca.
A wy pastuszkowie medialni i inni uważajcie, bo jak będziecie nadużywać wołania innych na pomoc w sytuacji braku zagrożenia, to w końcu wcześniej czy później realne zagrożenie zostanie totalnie olane przez tych, którzy do tej pory zawsze spieszyli wam z pomocą. Ktoś pobuduje ośrodki odosobnienia i pies z kulawą nogą się nad tym nie zająknie.
P.S.
Jeśli się człowieka zbyt długo utrzymuje w stanie silnego podniecenia, wzburzenia to wcześniej czy później następuje znieczulenie i aby go znowu pobudzić to trzeba użyć silniejszych środków (tak samo jak z narkotykami lub alkoholem). Jakich silniejszych środków chcecie użyć aby powstrzymać PiS i Kaczyńskiego, skoro użyliście już porównań do Gomułki, Hitlera, Stalina, do komunizmu i faszyzmu (swoją drogą cóż za fantastyczne zrównanie tych dwóch morderczych ideologii wywodzących się z jednego socjalistycznego pnia).
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ME. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ME. Pokaż wszystkie posty
22 maja 2011
12 maja 2011
Dwie możliwości
W dniu wczorajszym D. Tusk na spotkaniu z PZPN i innymi wyraził sugestię, że jeśli kibice nie zostaną spacyfikowani, to skończy się to tym, że ME 2012 nie odbędą się w Polsce. Pomińmy milczeniem w tym momencie chęć pokazania się Tuska jako twardziela, bo wiadomo, że twardzielem to on nie jest.
Są według mnie dwie możliwości, które doprowadziły do takiej wypowiedzi.
1. Spece od marketingu politycznego dostrzegli w tym co działo się na stadionach możliwość powstania ruchu obywatelskiego, który mógłby spowodować aktywację dużych grup społecznych, a nawet w dalszej konsekwencji wytworzyć partię polityczną mogącą zagrozić PO. Po likwidacji dużych zakładów przemysłowych imprezy sportowe, a zwłaszcza cykliczne imprezy tego typu, na których spotyka się w miarę jednostajny skład osób może doprowadzić do zadzierzgnięcia się nowych więzów społecznych. Pojawienie się na trybunach plakatów i haseł krytykujących rząd i D. Tuska osobiście było takim pierwszym sygnałem o budzeniu się takiego ruchu wśród społeczeństwa.
2. D. Tusk i otaczający go ludzie zorientowali się, że promowani przez nich "biznesmeni" troszeczkę za dużo nakradli w procesie, który miał doprowadzić do wytworzenia infrastruktury mającej zapewnić sprawne zorganizowanie tej imprezy w 2012 roku. Po prostu wiedzą już w tej chwili, że ta impreza to będzie jeden wielki blamaż i usiłują zwalić winę na kogoś innego.
Takie dwie możliwości widzę w tej chwili, zobaczymy co przyniesie przyszłość.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Są według mnie dwie możliwości, które doprowadziły do takiej wypowiedzi.
1. Spece od marketingu politycznego dostrzegli w tym co działo się na stadionach możliwość powstania ruchu obywatelskiego, który mógłby spowodować aktywację dużych grup społecznych, a nawet w dalszej konsekwencji wytworzyć partię polityczną mogącą zagrozić PO. Po likwidacji dużych zakładów przemysłowych imprezy sportowe, a zwłaszcza cykliczne imprezy tego typu, na których spotyka się w miarę jednostajny skład osób może doprowadzić do zadzierzgnięcia się nowych więzów społecznych. Pojawienie się na trybunach plakatów i haseł krytykujących rząd i D. Tuska osobiście było takim pierwszym sygnałem o budzeniu się takiego ruchu wśród społeczeństwa.
2. D. Tusk i otaczający go ludzie zorientowali się, że promowani przez nich "biznesmeni" troszeczkę za dużo nakradli w procesie, który miał doprowadzić do wytworzenia infrastruktury mającej zapewnić sprawne zorganizowanie tej imprezy w 2012 roku. Po prostu wiedzą już w tej chwili, że ta impreza to będzie jeden wielki blamaż i usiłują zwalić winę na kogoś innego.
Takie dwie możliwości widzę w tej chwili, zobaczymy co przyniesie przyszłość.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
16 czerwca 2008
Krótki wpis o piłce
Nie jestem jakimś zagorzałym kibicem, tych ME to nawet nie oglądałem, co najwyżej jakieś migawki i powtórki. Słuchałem jednak komentarzy i wyłania mi się z tego niezbyt ciekawy obraz. Tym naszym kopaczom to się najzwyczajniej w świecie nie chce a w dodatku brakuje im kondycji i techniki.
Jest oczywiście metoda zaradcza na ten stan rzeczy. Należy aktualnych reprezentantów, a również dużą część tego całego towarzystwa grającego w I i II lidze, pozostawić ich własnemu losowi, jak coś ugrają to dobrze, a jak nie to drugie dobrze. Szkoda ponadto marnować pieniędzy na takiego gościa jak Leo Beenhakker - przecież on tej pracy nie wykonuje na ładne oczy czy za uścisk dłoni prezesa. Podziękujmy mu za trud jaki włożył i poprośmy o rozmowę w przyszłości, powiedzmy za lat 10-15.
Przez te lata należy w klubach (wszystkich od ligi okręgowej czy też jeszcze niżej) wprowadzić metody wychowawcze jakie wobec zawodników stosował Ś.P. Hubert Wagner. Wprawdzie Wagner trenował siatkarzy ale przecież to jest bez znaczenia - chodzi o metodologię, nie o szczegóły. Po około 10 latach, na drodze takiej Wagnerowskiej obróbki, z tych młodych chłopaków, którzy mają w tej chwili po 10-12 lat wyrośnie całkiem przyzwoita ekipa ludzi, którzy będą mieli zapał, kondycję i technikę. Wtedy możemy zacząć rozmawiać z kimś kto jest wybitnym selekcjonerem i taki człowiek będzie naszej reprezentacji wtedy realnie potrzebny.
Ktoś może powiedzieć, że przecież za komuny też nie było takich metod treningowych a wyniki były. Otóż jest pewna drobna różnica, wtedy tacy kopacze piłki mieli motywację: pojadę na mistrzostwa, pokażę się z jak najlepszej strony, jakiś klub zachodni mnie kupi to się dorobię i całą rodzinę ustawię na 3 pokolenia do przodu. To jak jechali na te mistrzostwa to pomimo braków przynajmniej "gryźli trawę" i wygrywali. Teraz takiej motywacji nie ma. Młody chłopak 17-20 letni dostaje co miesiąc 10-15 tysięcy to mu się od tego w głowie przewraca - to jaką on może mieć motywację żeby ciężej pracować, a do mózgowców to przecież oni nie należą.
"W początkowej fazie treningu technika wynika z siły" [Matsutatsu Oyama]
Jest oczywiście metoda zaradcza na ten stan rzeczy. Należy aktualnych reprezentantów, a również dużą część tego całego towarzystwa grającego w I i II lidze, pozostawić ich własnemu losowi, jak coś ugrają to dobrze, a jak nie to drugie dobrze. Szkoda ponadto marnować pieniędzy na takiego gościa jak Leo Beenhakker - przecież on tej pracy nie wykonuje na ładne oczy czy za uścisk dłoni prezesa. Podziękujmy mu za trud jaki włożył i poprośmy o rozmowę w przyszłości, powiedzmy za lat 10-15.
Przez te lata należy w klubach (wszystkich od ligi okręgowej czy też jeszcze niżej) wprowadzić metody wychowawcze jakie wobec zawodników stosował Ś.P. Hubert Wagner. Wprawdzie Wagner trenował siatkarzy ale przecież to jest bez znaczenia - chodzi o metodologię, nie o szczegóły. Po około 10 latach, na drodze takiej Wagnerowskiej obróbki, z tych młodych chłopaków, którzy mają w tej chwili po 10-12 lat wyrośnie całkiem przyzwoita ekipa ludzi, którzy będą mieli zapał, kondycję i technikę. Wtedy możemy zacząć rozmawiać z kimś kto jest wybitnym selekcjonerem i taki człowiek będzie naszej reprezentacji wtedy realnie potrzebny.
Ktoś może powiedzieć, że przecież za komuny też nie było takich metod treningowych a wyniki były. Otóż jest pewna drobna różnica, wtedy tacy kopacze piłki mieli motywację: pojadę na mistrzostwa, pokażę się z jak najlepszej strony, jakiś klub zachodni mnie kupi to się dorobię i całą rodzinę ustawię na 3 pokolenia do przodu. To jak jechali na te mistrzostwa to pomimo braków przynajmniej "gryźli trawę" i wygrywali. Teraz takiej motywacji nie ma. Młody chłopak 17-20 letni dostaje co miesiąc 10-15 tysięcy to mu się od tego w głowie przewraca - to jaką on może mieć motywację żeby ciężej pracować, a do mózgowców to przecież oni nie należą.
"W początkowej fazie treningu technika wynika z siły" [Matsutatsu Oyama]
Subskrybuj:
Posty (Atom)