No właśnie po co?
Patriotycznie i górnolotnie trzeba by odpowiedzieć, że BÓG, HONOR, OJCZYZNA. Że 1000 lat historii, że tradycja, że Piastowski Ród, że Jagiellonowie, że husaria i lisowczycy, że powstania i ten cały balast historyczny, który z drugiej strony tak mierzi tych wszystkich postępaków.
A ja powiem swoim cienkim głosikiem, że Polska jest nam potrzebna przede wszystkim ABY BYŁO NAM DOBRZE, ABY ZAWSZE MOŻNA BYŁO PRACOWAĆ NA SWOIM, ABY NIE MUSIEĆ PRACOWAĆ NA OBCYCH I DLA OBCYCH.
Bo przecież jak sami siebie nie obronimy, to nikt nas nie będzie bronił. Żadne "państwo europejskie" nie powstanie - sztuczny ów twór nie ma szans.
Przy czym obrona nie koniecznie i nie na pewno musi dzisiaj oznaczać walkę wręcz na froncie wojennym.
Patriotą można być na wielu poziomach. Rzucając bombą w cara, ale również kupując produkty wytworzone w Polsce. Nie od razu trzeba być herosem, żeby być patriotą.
Tak, należy powiedzieć wprost, że Polska jest nam potrzebna głównie po to żebyśmy mogli spokojnie grillować kiełbaski i jadać pieczone w popiele ziemniaki.
Czy bez Polski nie bedzie można grillować i jadać pieczonych ziemniaków, oczywiście, że nie, ale wtedy każdy kawałek kiełbaski na grillu i każdy ziemniak będzie nas kosztował niepomiernie więcej niż wtedy gdy Polska będzie silna.
Tak jak teraz, gdy znacząca część wytworzonego dobra jest marnotrawiona, to nie jest dobra sytuacja. Niby jest ten grill, niby jest jeszcze piwo, musztarda i chlebek, ale coraz mniej ludzi na to stać. A przecież to nie jest coś wyszukanego, to wręcz plebejski sposób spędzania wolnego czasu, wymagający minimalnych nakładów.
Publikując ten post powinienem powiedzieć, że to głównie do tych co nie rozumieją takich słów jak patriotyzm i ojczyzna, a wręcz są nimi znudzeni. No to właśnie sprowadzono te górnolotne pojęcia do Waszego poziomu pojmowania.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
27 września 2011
21 maja 2011
120'000 ludzi
Tyle w przybliżeniu liczyła partyzantka antykomunistyczna po 1945 roku. Tych ludzi wymordowano, przy czym ostatniego dopadli w roku 1963. To fantastyczny wynik. 24 lata w podziemiu, w lasach, w ciągłych ucieczkach, zasadzkach, w ciągłym ściganiu się ze śmiercią. Najpierw z jednym a potem z drugim okupantem.
Zaiste, wynik fantastyczny.
Należy jednak podkreślić, że aby móc utrzymać przy życiu jednego LEŚNEGO, to potrzeba było współpracy około dziesięciu ludzi, którzy żyli oficjalnie, nie wychylali się. Czyli w początkowej fazie oporu wobec systemu komunistycznego tych ludzi wspólnie pracujących dla wolności naszego kraju było około miliona dwustu tysięcy. To były drobne rzeczy, ktoś gdzieś przeniósł jakąś paczkę, położył plecak z pożywieniem w wyznaczonym miejscu o określonej godzinie - niby drobiazgi, ale te drobiazgi powodowały, że ci z lasu mogli działać. Ktoś inny przekazał jakąś informację i tak to się kręciło.
A co z resztą ktoś powie, i ktoś złośliwy odpowie, że kolaborowali z systemem komunistycznym. A ja powiem inaczej, chcieli po prostu żyć, po blisko sześciu latach jawnego mordowania ludzi na ulicach ludzie mieli dość, chcieli założyć rodziny, mieć dzieci, być normalnymi ludźmi, jak dawniej.
Trudno im się dziwić. A w dodatku nie było im to dane, ta zwykła normalność.
Potem ludzie wrośli w system. Część zastraszono, część przekupiono, nikt lub mało kto się wychylał. Ludziom w swej masie trudno się dziwić, chcieli po prostu żyć, mieć dzieci, rozwijać się, dorabiać.
I nagle bum, przychodzi przełom roku 1989. Nieprawdą są wszystkie wypowiedzi, które sugerują, że było wiadomym iż czerwony chce się dogadać i odpuścić. Kto o tym wiedział, ten wiedział, społeczeństwo en mass nie wiedziało. Dowód tej tezy (o niewiedzy społeczeństwa) jest banalnie prosty. Nie byłoby tylu TW (około 100'000) gdyby ludzie w swej masie zdawali sobie sprawę z tego iż czerwony zamierza negocjować. Dlatego między bajki należy włożyć wszelkie opowieści obecnych liderów politycznych, że już w 1986 - 1987 było wiadomym, że. Guzik prawda, liderzy może i wiedzieli, ale społeczeństwo nie.
W międzyczasie jednak nastąpiła zmiana pokoleniowa. I pojawiło się młode pokolenie, które w sposób jawny mówiło, że z czerwonym nie ma co rozmawiać, a najzwyczajniej w świecie wieszać na latarniach bez zbędnej straty czasu. I to był główny motyw porozumień okrągłego stołu i to zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Ze strony czerwonych sprawa była oczywista, będą nas wieszać, ze strony koncesjonowanej opozycji również, wysadzą nas z siodła i zaprowadzą tu reżim katolicko - faszystowski. O fobiach koncesjonowanej opozycji to można by napisać opasłe tomiszcze, co jako żywo nie mieści się we wpisie na blogu.
Tak powstała koalicja strachu przed Narodem Polskim, która rządzi nami od 1989 roku. Nie będę opisywał tu różnych zdarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatnich 20 lat.
Odniosę się natomiast do naszej sytuacji aktualnej.
Czy mamy w chwili obecnej w kraju 120'000 ludzi zdolnych do tego, żeby w sposób zdecydowany przeciwstawić się z bronią w ręku otaczającemu nas złu. I dochodzę do wniosku, że mamy tylu ludzi. Mamy co najmniej cztery miliony ludzi, którzy głosując na PiS dali dowód, że mogą być tym zapleczem informacyjno logistycznym dla tych, którzy przejdą do twardego oporu. Jest ich taka ilość, że są w stanie zaopatrzyć i wspomóc LEŚNYCH w liczbie około 400 tysięcy, czyli blisko cztery razy większej niż w okresie po 1945 roku. A przypomnijmy, polowania na ostatnich z tamtego okresu to trwały 20 lat.
To nie są proste decyzje, ale po ostatnich wyczynach władzy raczej nie powinno się mieć złudzeń. Władzy nie oddadzą. Będą mataczyć, fałszować wybory i zamykać do pierdla.
Musimy jako społeczeństwo na to uważać. Dziś zamknęli Ciebie, jutro mogą zamknąć mnie i nałożyć drakońskie kary (obecnie raczej głównie finansowe).
Nie mam ochoty wzywać kogokolwiek do stawiania barykad i strzelania, bo to dobre nie jest dla Narodu, ale co zrobić z ludźmi, którzy samo słowo NARÓD uważają za coś podejrzanego i nie mieszczącego się w ich aksjologii?
Zastanówmy się nad naszą sytuacją, bez zbędnych emocji i odpowiedzmy sobie, każdy we własnym zakresie, czy już nie wybiła godzina próby. Bo jeśli to przegapimy to możemy się pożegnać z NIEPODLEGŁOŚCIĄ, no taka mam opinię w tej kwestii na obecnym etapie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Zaiste, wynik fantastyczny.
Należy jednak podkreślić, że aby móc utrzymać przy życiu jednego LEŚNEGO, to potrzeba było współpracy około dziesięciu ludzi, którzy żyli oficjalnie, nie wychylali się. Czyli w początkowej fazie oporu wobec systemu komunistycznego tych ludzi wspólnie pracujących dla wolności naszego kraju było około miliona dwustu tysięcy. To były drobne rzeczy, ktoś gdzieś przeniósł jakąś paczkę, położył plecak z pożywieniem w wyznaczonym miejscu o określonej godzinie - niby drobiazgi, ale te drobiazgi powodowały, że ci z lasu mogli działać. Ktoś inny przekazał jakąś informację i tak to się kręciło.
A co z resztą ktoś powie, i ktoś złośliwy odpowie, że kolaborowali z systemem komunistycznym. A ja powiem inaczej, chcieli po prostu żyć, po blisko sześciu latach jawnego mordowania ludzi na ulicach ludzie mieli dość, chcieli założyć rodziny, mieć dzieci, być normalnymi ludźmi, jak dawniej.
Trudno im się dziwić. A w dodatku nie było im to dane, ta zwykła normalność.
Potem ludzie wrośli w system. Część zastraszono, część przekupiono, nikt lub mało kto się wychylał. Ludziom w swej masie trudno się dziwić, chcieli po prostu żyć, mieć dzieci, rozwijać się, dorabiać.
I nagle bum, przychodzi przełom roku 1989. Nieprawdą są wszystkie wypowiedzi, które sugerują, że było wiadomym iż czerwony chce się dogadać i odpuścić. Kto o tym wiedział, ten wiedział, społeczeństwo en mass nie wiedziało. Dowód tej tezy (o niewiedzy społeczeństwa) jest banalnie prosty. Nie byłoby tylu TW (około 100'000) gdyby ludzie w swej masie zdawali sobie sprawę z tego iż czerwony zamierza negocjować. Dlatego między bajki należy włożyć wszelkie opowieści obecnych liderów politycznych, że już w 1986 - 1987 było wiadomym, że. Guzik prawda, liderzy może i wiedzieli, ale społeczeństwo nie.
W międzyczasie jednak nastąpiła zmiana pokoleniowa. I pojawiło się młode pokolenie, które w sposób jawny mówiło, że z czerwonym nie ma co rozmawiać, a najzwyczajniej w świecie wieszać na latarniach bez zbędnej straty czasu. I to był główny motyw porozumień okrągłego stołu i to zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Ze strony czerwonych sprawa była oczywista, będą nas wieszać, ze strony koncesjonowanej opozycji również, wysadzą nas z siodła i zaprowadzą tu reżim katolicko - faszystowski. O fobiach koncesjonowanej opozycji to można by napisać opasłe tomiszcze, co jako żywo nie mieści się we wpisie na blogu.
Tak powstała koalicja strachu przed Narodem Polskim, która rządzi nami od 1989 roku. Nie będę opisywał tu różnych zdarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatnich 20 lat.
Odniosę się natomiast do naszej sytuacji aktualnej.
Czy mamy w chwili obecnej w kraju 120'000 ludzi zdolnych do tego, żeby w sposób zdecydowany przeciwstawić się z bronią w ręku otaczającemu nas złu. I dochodzę do wniosku, że mamy tylu ludzi. Mamy co najmniej cztery miliony ludzi, którzy głosując na PiS dali dowód, że mogą być tym zapleczem informacyjno logistycznym dla tych, którzy przejdą do twardego oporu. Jest ich taka ilość, że są w stanie zaopatrzyć i wspomóc LEŚNYCH w liczbie około 400 tysięcy, czyli blisko cztery razy większej niż w okresie po 1945 roku. A przypomnijmy, polowania na ostatnich z tamtego okresu to trwały 20 lat.
To nie są proste decyzje, ale po ostatnich wyczynach władzy raczej nie powinno się mieć złudzeń. Władzy nie oddadzą. Będą mataczyć, fałszować wybory i zamykać do pierdla.
Musimy jako społeczeństwo na to uważać. Dziś zamknęli Ciebie, jutro mogą zamknąć mnie i nałożyć drakońskie kary (obecnie raczej głównie finansowe).
Nie mam ochoty wzywać kogokolwiek do stawiania barykad i strzelania, bo to dobre nie jest dla Narodu, ale co zrobić z ludźmi, którzy samo słowo NARÓD uważają za coś podejrzanego i nie mieszczącego się w ich aksjologii?
Zastanówmy się nad naszą sytuacją, bez zbędnych emocji i odpowiedzmy sobie, każdy we własnym zakresie, czy już nie wybiła godzina próby. Bo jeśli to przegapimy to możemy się pożegnać z NIEPODLEGŁOŚCIĄ, no taka mam opinię w tej kwestii na obecnym etapie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
06 lutego 2011
Średnio co 30 lat
30 lat, tyle wynosi średnia pomiędzy kolejnymi zrywami niepodległościowymi nad Wisłą.
Wbrew pozorom nie te mityczne 10 lat, które było za komuny, a więc 1956, 1970, 1981, 1989. Tu mieliśmy do czynienia ze zrywami sterowanymi, zresztą w międzyczasie były pomniejsze ruchawki, takie jak 1968 - walki frakcyjne wewnątrz PZPR, czy 1976.
Natomiast patrząc w szerszej perspektywie czasowej na okres rozbiorów to dochodzimy do wniosku, że od utraty niepodległości w końcówce wieku XVIII czyli w przybliżeniu w roku 1800, to do pierwszego powstania dochodzi w roku 1831 (Powstanie Listopadowe) mija 30 lat. Następny zryw ma miejsce w roku 1863 (Powstanie Styczniowe). Czyli poprawnie rozumując 30 lat to jest okres, w którym aktualny system władzy owszem się okopuje i umacnia, ale jednocześnie pojawia się, czy też konstytuuje się silna grupa społeczna, która ten układ kontestuje i zwalcza. Zwalcza na tyle intensywnie, że dochodzi do formalnego wystąpienia zbrojnego.
W chwili obecnej i tak jesteśmy na dużo lepszej pozycji niż w czasie zaborów, a nawet na dużo lepszej pozycji niż w roku 1918, gdy z Oleandrów wyruszyła mała grupka, która wierzyła w Piłsudskiego. W chwili obecnej mamy co najmniej 4 miliony ludzi, którzy czy to z przyczyn rozumowych, czy też intuicyjnie wierzą w Jarosława Kaczyńskiego, który to polityk wydaje się być obecnie jedynym reprezentantem idei restytucji Narodowego Państwa Polskiego. Jedynym sensownym reprezentantem, czyli mającym za sobą wypracowaną siłę polityczną, organizację, która może przejąć i sprawować władzę.
Obecne czasy są czasami szybszego obiegu informacji, szybszego oddziaływania bodźców ekonomicznych na ludzi, w związku z czym, sądzę, że najbliższy rok, może 2 lata będą przełomowe dla Polski i nie tylko. Nie wiem co się wydarzy precyzyjnie, jednakże ilość nagromadzonych napięć wewnątrz społeczeństwa w Polsce wskazuje na to, że musi nastąpić przesilenie. Niestety obawiam się, że to przesilenie nie odbędzie się w sposób pokojowy, ale że będzie to "kryterium uliczne", takie jak obecnie w Egipcie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Wbrew pozorom nie te mityczne 10 lat, które było za komuny, a więc 1956, 1970, 1981, 1989. Tu mieliśmy do czynienia ze zrywami sterowanymi, zresztą w międzyczasie były pomniejsze ruchawki, takie jak 1968 - walki frakcyjne wewnątrz PZPR, czy 1976.
Natomiast patrząc w szerszej perspektywie czasowej na okres rozbiorów to dochodzimy do wniosku, że od utraty niepodległości w końcówce wieku XVIII czyli w przybliżeniu w roku 1800, to do pierwszego powstania dochodzi w roku 1831 (Powstanie Listopadowe) mija 30 lat. Następny zryw ma miejsce w roku 1863 (Powstanie Styczniowe). Czyli poprawnie rozumując 30 lat to jest okres, w którym aktualny system władzy owszem się okopuje i umacnia, ale jednocześnie pojawia się, czy też konstytuuje się silna grupa społeczna, która ten układ kontestuje i zwalcza. Zwalcza na tyle intensywnie, że dochodzi do formalnego wystąpienia zbrojnego.
W chwili obecnej i tak jesteśmy na dużo lepszej pozycji niż w czasie zaborów, a nawet na dużo lepszej pozycji niż w roku 1918, gdy z Oleandrów wyruszyła mała grupka, która wierzyła w Piłsudskiego. W chwili obecnej mamy co najmniej 4 miliony ludzi, którzy czy to z przyczyn rozumowych, czy też intuicyjnie wierzą w Jarosława Kaczyńskiego, który to polityk wydaje się być obecnie jedynym reprezentantem idei restytucji Narodowego Państwa Polskiego. Jedynym sensownym reprezentantem, czyli mającym za sobą wypracowaną siłę polityczną, organizację, która może przejąć i sprawować władzę.
Obecne czasy są czasami szybszego obiegu informacji, szybszego oddziaływania bodźców ekonomicznych na ludzi, w związku z czym, sądzę, że najbliższy rok, może 2 lata będą przełomowe dla Polski i nie tylko. Nie wiem co się wydarzy precyzyjnie, jednakże ilość nagromadzonych napięć wewnątrz społeczeństwa w Polsce wskazuje na to, że musi nastąpić przesilenie. Niestety obawiam się, że to przesilenie nie odbędzie się w sposób pokojowy, ale że będzie to "kryterium uliczne", takie jak obecnie w Egipcie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Subskrybuj:
Posty (Atom)