W wywiadzie jakiego Barbara Fedyszak - Radziejowska udzieliła Joannie Lichockiej (źródło) padają bardzo ciekawe stwierdzenia.
W części początkowej padają rutynowe, acz niezwykle złośliwe stwierdzenia pod adresem osób, które były w poprzednim i będą w obecnym rządzie. W sumie nic nadzwyczajnego. Takie opinie o tych ludziach wygłasza większość komentatorów sceny politycznej sytuujących się w szeroko pojętym zdrowym rozsądku.
Samo jądro tego co jest ciekawe pojawia się około 13:40 tego wywiadu, gdy B.F-R zaczyna mówić na temat porównania tego co było w filmie "Dramat w trzech aktach" i tego co jest obecnie.
Cytat z wywiadu brzmi tak: "... Po wielokrotnym i uważnym obejrzeniu filmu 'Dramat w trzech aktach' sądzę, że nie pozostawiono Jarosława Kaczyńskiego samemu sobie. Sądzę, że miał i nadal ma w swoim otoczeniu dobrze schowanego 'kreta', do którego ma pełne zaufanie. ..."
Lichocka w dalszej części rozmowy mówi wręcz o V kolumnie, które to wypowiedzi B. F-R, stara się jednak mitygować. Ale wrażenie jest.
Ja ze swej strony mogę dodać jedno. PiS i J.K. dostali po 11.11.11 ciężką artylerię do ręki. Mogą grillować Tuska, H. G-W i policję w sposób wręcz niemiłosierny. Jeśli tego nie zrobią, będzie to znaczyło, że tezy o osobie z bliskiego otoczenia J.K. o podwójnej lojalności są co najmniej uprawnione. Bo wydarzenia 11.11.11 to nie jest taka sobie zwykła rozróba "na mieście".
Jeżeli tego nie podchwycą to oznacza, że taki kret działa i to działa skutecznie.
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agentura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agentura. Pokaż wszystkie posty
17 listopada 2011
28 października 2011
AOFI
Wszyscy wiedzą co oznacza ten akronim?
Nie, to postaram się wyjaśnić.
Szczerze mówiąc ja do dzisiaj też nie wiedziałem, ale obejrzałem sprawozdanie z Klubu Ronina z Andrzejem Krauze i tam padł ten akronim wraz z wyjaśnieniem.
Sądzę, że inni autorzy, nie tylko Krauze (w sumie rysownik) mogliby powiedzieć więcej na temat takich pacjentów, którzy za wszelką ceną starają się zwekslować dyskusję na tory, które są bezpieczne.
Wymyślenie struktury web 2.0 to jest dopiero utrapienie dla ośrodków indoktrynacji i propagandy. Trzeba zatrudniać nowych ludzi, szkolić ich, uczyć podstaw systemu manipulacji, uczyć czym jest sofizmat, czym erystyka, czym logomachia, czym intoksykacja. A to kosztuje, kosztuje czas i energię. I nigdy nie wiadomo, czy taki świeżo przeszkolony nie przejdzie na druga stronę. Albo czy taki świeży adept nie zacznie po godzinach swojej pracy etatowej wypisywać treści z przeciwnym zwrotem wektora.
Rozszyfrujmy w końcu ten akronim
Anonimowy
Oficer
Frontu
Ideologicznego
Znamy takich ludzi, to są powtarzające się ksywki (nicki). Zawsze dążą do zwekslowania dyskusji na oboczności, wszystko sprowadzają "ad kaczorum", są sprawni w stosowaniu sofizmatów i erystyki, nie stronią od logomachii i intoksykacji.
Co prymitywniejsze jednostki tego typu są dosyć szybko eliminowane, ale co cwańsi funkcjonują długo i przewlekle na różnych portalach.
Termin został zdefiniowany na portalu Frondy.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Nie, to postaram się wyjaśnić.
Szczerze mówiąc ja do dzisiaj też nie wiedziałem, ale obejrzałem sprawozdanie z Klubu Ronina z Andrzejem Krauze i tam padł ten akronim wraz z wyjaśnieniem.
Sądzę, że inni autorzy, nie tylko Krauze (w sumie rysownik) mogliby powiedzieć więcej na temat takich pacjentów, którzy za wszelką ceną starają się zwekslować dyskusję na tory, które są bezpieczne.
Wymyślenie struktury web 2.0 to jest dopiero utrapienie dla ośrodków indoktrynacji i propagandy. Trzeba zatrudniać nowych ludzi, szkolić ich, uczyć podstaw systemu manipulacji, uczyć czym jest sofizmat, czym erystyka, czym logomachia, czym intoksykacja. A to kosztuje, kosztuje czas i energię. I nigdy nie wiadomo, czy taki świeżo przeszkolony nie przejdzie na druga stronę. Albo czy taki świeży adept nie zacznie po godzinach swojej pracy etatowej wypisywać treści z przeciwnym zwrotem wektora.
Rozszyfrujmy w końcu ten akronim
Anonimowy
Oficer
Frontu
Ideologicznego
Znamy takich ludzi, to są powtarzające się ksywki (nicki). Zawsze dążą do zwekslowania dyskusji na oboczności, wszystko sprowadzają "ad kaczorum", są sprawni w stosowaniu sofizmatów i erystyki, nie stronią od logomachii i intoksykacji.
Co prymitywniejsze jednostki tego typu są dosyć szybko eliminowane, ale co cwańsi funkcjonują długo i przewlekle na różnych portalach.
Termin został zdefiniowany na portalu Frondy.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Etykiety:
agentura,
agentura wpływu,
dywersja ideologiczna
19 marca 2011
Who is who
Albo bardzo poważne zarzuty pod adresem Łazarza i Nowego Ekranu
Oto cytat, który jest atakiem bezpośrednim:
" ...Znaleziono więc człowieka ambitnego, który chce szybko czegoś dokonać i zainwestowano. Oczywiście szef Nowego Ekranu, jak zapewnia, robi tylko to co sam uważa za stosowne, bez jakichkolwiek nacisków. I ma rację: pisze co myśli, tylko co myśli. Ano to co mu się podszeptuje. Stąd zamiast Kaczyńskiego pojawia się PJN, zwalczana jest niezależna, promowany wyciągnięty z naftaliny gen. Wilecki.
Rzecz charakterystyczna, gdy zbliżały się wybory zawsze pojawiali się radykałowie. Ostatnim razem to byli strasznie antykomunistyczni Kingowie, którzy jak się później okazała kasę na zainwestowanie w GP otrzymali od znanego przeciwnika Uzbekistanu ze Związkiem Sowieckim na czele - Krauzego. Nowy Ekran dostał środki od osób z kręgu WSI/SOWA. Zgada się - Zgadza. Schemat ten sam, bo inny być nie może. ..."
Nie mam zielonego pojęcia na jakiej podstawie Józef Darski vel Jerzy Targalski pisze z całym spokojem, że NE został sfinansowany przez WSI/SOWA.
Może jakieś dowody, jakieś nazwiska ludzi, którzy za tym stoją, bo przecież wiadomo, że Łazarz sam tego nie zrobił.
Łazarz zgodnie z tym co sam pisał znalazł inwestorów (chyba z Australii), lub też oni się z nim skontaktowali.
A całość można sobie przeczytać tutaj: http://niezalezna.pl/6622-operacja-%E2%80%9Ezabezpieczanie%E2%80%9D-rozpoczeta
Jeśli mam być w tym momencie szczery, to nie wiem co o tym sądzić, bo zarówno zarzuty mogą być prawdziwe, jak też mogą być ewidentną podpuchą, aby ludzi od NE odciągnąć.
Brakuje mi danych do rzeczowej analizy.
Oczekuję wyjaśnień. Najlepiej od obu stron.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Oto cytat, który jest atakiem bezpośrednim:
" ...Znaleziono więc człowieka ambitnego, który chce szybko czegoś dokonać i zainwestowano. Oczywiście szef Nowego Ekranu, jak zapewnia, robi tylko to co sam uważa za stosowne, bez jakichkolwiek nacisków. I ma rację: pisze co myśli, tylko co myśli. Ano to co mu się podszeptuje. Stąd zamiast Kaczyńskiego pojawia się PJN, zwalczana jest niezależna, promowany wyciągnięty z naftaliny gen. Wilecki.
Rzecz charakterystyczna, gdy zbliżały się wybory zawsze pojawiali się radykałowie. Ostatnim razem to byli strasznie antykomunistyczni Kingowie, którzy jak się później okazała kasę na zainwestowanie w GP otrzymali od znanego przeciwnika Uzbekistanu ze Związkiem Sowieckim na czele - Krauzego. Nowy Ekran dostał środki od osób z kręgu WSI/SOWA. Zgada się - Zgadza. Schemat ten sam, bo inny być nie może. ..."
Nie mam zielonego pojęcia na jakiej podstawie Józef Darski vel Jerzy Targalski pisze z całym spokojem, że NE został sfinansowany przez WSI/SOWA.
Może jakieś dowody, jakieś nazwiska ludzi, którzy za tym stoją, bo przecież wiadomo, że Łazarz sam tego nie zrobił.
Łazarz zgodnie z tym co sam pisał znalazł inwestorów (chyba z Australii), lub też oni się z nim skontaktowali.
A całość można sobie przeczytać tutaj: http://niezalezna.pl/6622-operacja-%E2%80%9Ezabezpieczanie%E2%80%9D-rozpoczeta
Jeśli mam być w tym momencie szczery, to nie wiem co o tym sądzić, bo zarówno zarzuty mogą być prawdziwe, jak też mogą być ewidentną podpuchą, aby ludzi od NE odciągnąć.
Brakuje mi danych do rzeczowej analizy.
Oczekuję wyjaśnień. Najlepiej od obu stron.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
17 kwietnia 2010
Polskojęzyczne media
Nie, nie chodzi mi o wściekliznę jakiej dostali po informacji, że Lech i Maria Kaczyńscy zostaną pochowani na Wawelu, to wbrew pozorom jest zrozumiałe w kontekście bieżącej jak i przyszłej walki politycznej na arenie wewnętrznej.
Chodzi mi o coś innego.
O bezkrytyczne powtarzanie, za źródłami rosyjskimi, wszystkich tych niesprawdzonych informacji tuż po katastrofie. Te "cztery podejścia do lądowania", te "naciski Prezydenta na pilota", a nawet liczbę ofiar. Przypomnijmy, że w pewnym momencie podano liczbę ponad 130 osób, przecież to wygląda na sumę z dwóch samolotów, tego prezydenckiego i tego, którym przylecieli wcześniej dziennikarze. Nie ma znaczenia, że informacje te są nieprawdziwe. Podają je do publicznej wiadomości byle szybciej i bardziej bez sensu. Jednym słowem działają tak aby zamulić i zaciemnić obraz, a nie żeby coś istotnego przekazać.
Jeszcze gorzej było później. Zdjęcia, które obnażają działania służb rosyjskich polegające na wymianie oświetlenia już po tym zdarzeniu zrobili i opublikowali jako pierwsi dziennikarze z Białorusi i Ukrainy. To ilu przepraszam było tam dziennikarzy z Polski, a ilu Ukraińców i Białorusinów? Chyba jednak większość musieli stanowić ci z Polski. I co, żaden z nich nie zrobił takich fotek, a może je ukrywa. Jak nie zrobił to jest durniem, który nie powinien się tam znaleźć, a jak zrobił i ukrywa - to sami sobie odpowiedzcie czym i kim jest.
Analizy pogłębione.
Tutaj to już jest kompletna makabra. Wszelkie próby dociekań, czy nie był to zamach natychmiast są klasyfikowane jako "oszołomstwo" i "spiskowa teoria dziejów". Takich analiz w wysoko nakładowych mediach po prostu nie ma. Pojawiają się tylko w niszowych pismach o niskim nakładzie - żeby było śmieszniej nie ma ich w tabloidach, a przecież właśnie tabloidy z samej definicji karmią się takimi rzeczami, tanią sensacją i spiskowymi teoriami.
Ale nie tym razem, co to, to nie.
Na portalach internetowych (jak S24) wypowiedzi blogerów, którzy coś tam podejrzewają są kasowane i ich konta blokowane - to już cenzura.
Promowane są za to wypowiedzi takich ancymonków, którzy w czterech kolejnych artykułach w sposób niezwykle sprawny retorycznie wyśmiewają wszelkie tego typu dociekania (ci którzy jeszcze tam zaglądają to łatwo się mogą domyśleć o kogo mi chodzi). Taki ancymonek z niezmąconym spokojem jawi się z tych artykułów jako znawca meteorologii, zagadnień ruchu lotniczego i kwestii bezpieczeństwa oraz oczywiście polityki - prawdziwy człowiek renesansu no cóż są na świecie geniusze.
To z zagranicznych mediów i zagranicznych opracowań dochodzą nas pytania, których nasze media nie chcą, nie potrafią a może nie mogą zadać.
Takich pytań jest wiele. Może choć takie jedno tu zacytuję: "Zapach gazu łupkowego czuć nad miejscem tragedii w Smoleńsku". To tytuł będący chyba wyraźną sugestią co jest zawartością tego artykułu. Bo jeśli Polska w dającej się przewidzieć przyszłości z importera stała by się eksporterem gazu ziemnego to co by to oznaczało?
Tych i innych pytań media w Polsce nie zadają, to jakim cudem mamy wierzyć, że działają na korzyść Społeczeństwa i Narodu - są wrogiem wewnętrznym bardzo groźnym w dodatku. I nie jest to treść, którą napisałem pod wpływem jakichś tam emocji - ja to taki zimny drań jestem raczej, a nie egzaltowana panienka.
Chodzi mi o coś innego.
O bezkrytyczne powtarzanie, za źródłami rosyjskimi, wszystkich tych niesprawdzonych informacji tuż po katastrofie. Te "cztery podejścia do lądowania", te "naciski Prezydenta na pilota", a nawet liczbę ofiar. Przypomnijmy, że w pewnym momencie podano liczbę ponad 130 osób, przecież to wygląda na sumę z dwóch samolotów, tego prezydenckiego i tego, którym przylecieli wcześniej dziennikarze. Nie ma znaczenia, że informacje te są nieprawdziwe. Podają je do publicznej wiadomości byle szybciej i bardziej bez sensu. Jednym słowem działają tak aby zamulić i zaciemnić obraz, a nie żeby coś istotnego przekazać.
Jeszcze gorzej było później. Zdjęcia, które obnażają działania służb rosyjskich polegające na wymianie oświetlenia już po tym zdarzeniu zrobili i opublikowali jako pierwsi dziennikarze z Białorusi i Ukrainy. To ilu przepraszam było tam dziennikarzy z Polski, a ilu Ukraińców i Białorusinów? Chyba jednak większość musieli stanowić ci z Polski. I co, żaden z nich nie zrobił takich fotek, a może je ukrywa. Jak nie zrobił to jest durniem, który nie powinien się tam znaleźć, a jak zrobił i ukrywa - to sami sobie odpowiedzcie czym i kim jest.
Analizy pogłębione.
Tutaj to już jest kompletna makabra. Wszelkie próby dociekań, czy nie był to zamach natychmiast są klasyfikowane jako "oszołomstwo" i "spiskowa teoria dziejów". Takich analiz w wysoko nakładowych mediach po prostu nie ma. Pojawiają się tylko w niszowych pismach o niskim nakładzie - żeby było śmieszniej nie ma ich w tabloidach, a przecież właśnie tabloidy z samej definicji karmią się takimi rzeczami, tanią sensacją i spiskowymi teoriami.
Ale nie tym razem, co to, to nie.
Na portalach internetowych (jak S24) wypowiedzi blogerów, którzy coś tam podejrzewają są kasowane i ich konta blokowane - to już cenzura.
Promowane są za to wypowiedzi takich ancymonków, którzy w czterech kolejnych artykułach w sposób niezwykle sprawny retorycznie wyśmiewają wszelkie tego typu dociekania (ci którzy jeszcze tam zaglądają to łatwo się mogą domyśleć o kogo mi chodzi). Taki ancymonek z niezmąconym spokojem jawi się z tych artykułów jako znawca meteorologii, zagadnień ruchu lotniczego i kwestii bezpieczeństwa oraz oczywiście polityki - prawdziwy człowiek renesansu no cóż są na świecie geniusze.
To z zagranicznych mediów i zagranicznych opracowań dochodzą nas pytania, których nasze media nie chcą, nie potrafią a może nie mogą zadać.
Takich pytań jest wiele. Może choć takie jedno tu zacytuję: "Zapach gazu łupkowego czuć nad miejscem tragedii w Smoleńsku". To tytuł będący chyba wyraźną sugestią co jest zawartością tego artykułu. Bo jeśli Polska w dającej się przewidzieć przyszłości z importera stała by się eksporterem gazu ziemnego to co by to oznaczało?
Tych i innych pytań media w Polsce nie zadają, to jakim cudem mamy wierzyć, że działają na korzyść Społeczeństwa i Narodu - są wrogiem wewnętrznym bardzo groźnym w dodatku. I nie jest to treść, którą napisałem pod wpływem jakichś tam emocji - ja to taki zimny drań jestem raczej, a nie egzaltowana panienka.
08 kwietnia 2009
Skąd wiedział?
Ta scenka powtarza się we wszystkich wspomnieniach o początku pierwszej Solidarności. Wygląda to z reguły tak: Przyjechał Kuroń i inni "doradcy", i Kuroń na jednym z pierwszych spotkań wygłosił taką mniej więcej mowę. "... Wałęsa to agent i trzeba go odsunąć, a całość spraw "S" powierzyć nam czyli KOR-owcom ...". (cytat z pamięci, ale sens niewątpliwie oddany)
Nikt tego nigdy nie oprotestował to znaczy takiego przebiegu tego spotkania i treści, które Kuroń wypowiedział, nikt nikogo nigdy nie pozywał o takie postawienie sprawy przed sąd za pomówienie, wniosek z tego oczywisty, że tak było.
To ja się pytam nieśmiało, co to miało znaczyć?
Czy Kuroń i spółka postanowili "tylko" na grzbietach stoczniowców powalczyć o socjalizm z ludzką twarzą, co zawsze było ich idee fix, czy też Kuroń dysponował jakąś wiedzą tajemną, do której my dochodzimy właśnie teraz na podstawie różnych publikacji IPN-owskich i innych.
A jeżeli Kuroń miał taką wiedzę, to z jakiego źródła? Może z rozmów z pułkownikiem Lesiakiem, czyli że nie połowa lat 80-tych tylko dużo wcześniej.
Niekumatych mamy dziennikarzy i publicystów, skoro takie rzeczy musi wytykać anonimowy w sumie bloger i to w wiele lat po zaistnieniu sytuacji.
Nikt tego nigdy nie oprotestował to znaczy takiego przebiegu tego spotkania i treści, które Kuroń wypowiedział, nikt nikogo nigdy nie pozywał o takie postawienie sprawy przed sąd za pomówienie, wniosek z tego oczywisty, że tak było.
To ja się pytam nieśmiało, co to miało znaczyć?
Czy Kuroń i spółka postanowili "tylko" na grzbietach stoczniowców powalczyć o socjalizm z ludzką twarzą, co zawsze było ich idee fix, czy też Kuroń dysponował jakąś wiedzą tajemną, do której my dochodzimy właśnie teraz na podstawie różnych publikacji IPN-owskich i innych.
A jeżeli Kuroń miał taką wiedzę, to z jakiego źródła? Może z rozmów z pułkownikiem Lesiakiem, czyli że nie połowa lat 80-tych tylko dużo wcześniej.
Niekumatych mamy dziennikarzy i publicystów, skoro takie rzeczy musi wytykać anonimowy w sumie bloger i to w wiele lat po zaistnieniu sytuacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)