W czasach PRL-u jednym ze sposobów trzymania społeczeństwa w ryzach były wieczne niedobory. Brak mięsa, cukru, srajtaśmy - wszystkiego. To był jeden z mechanizmów sprawowania władzy, tak upodlić społeczeństwo w pogoni za towarami codziennej potrzeby żeby nie mieli już ani sił ani czasu żeby się buntować.
Teraz jest identycznie - zmienił się jedynie sposób realizacji tego schematu. Miejsce niedoboru towaru na półkach sklepowych zajęły nędzne pensje. Harujcie, harujcie, aż wam garb wyrośnie.
Mieszkanie - na kredyt (to jeszcze można zrozumieć)
Samochód - na kredyt (też jeszcze przejdzie)
Sprzęt RTV - na kredyt (tu już zrozumienie znika)
Wakacje - na kredyt (idioci)
W ten oto prosty sposób, pokazując ludziom namiastkę dobrobytu zamieniono ludzi w coś gorszego niż chłop pańszczyźniany. Pracują po 18 godzin na dobę za jedną czwartą tego wynagrodzenia, które otrzymuje ich odpowiednik w Niemczech, Francji czy Anglii. 1'500 EURO to 6'000 złotych. Kto w Polsce zarabia takie pieniądze? A w Niemczech to jest pensyjka motorniczego tramwaju, policjanta - krawężnika, śmieciarza.
A wszystko to pod hasłami kapitalizmu, wolnego rynku, liberalizmu gospodarczego. Tylko czy to co nas otacza to wolny rynek, wolna konkurencja - wmawiając sobie że tak robimy sobie tylko krzywdę.
Gdzie jest ten wolny rynek i równość podmiotów, jeżeli są firmy, które dostają zwolnienia podatkowe idące w setki milionów złotych, a jak osoba prywatna nie zapłaci podatku w terminie to od razu komornik.
Gdzie jest ten wolny rynek skoro jednego przedsiębiorcę (Kluska) można gnoić do oporu, a inny dostaje dofinansowanie na budowę stadionu piłkarskiego (TVN).
A jak kapitalizm to i demokracja parlamentarna. Tylko czy to co nam się prezentuje to jest system demokracji parlamentarnej czy też państwo oligarchiczno sitwiarskie, gdzie wystarczy należeć do sitwy aby człowiekowi włos z głowy nie spadł pomimo udowadniania czarno na białym, że dany osobnik jest zwykłym kanciarzem.
Afery hazardowej - nie było
Afery Rywin - Michnik - również nie było
W sprawie Olewników - nie było żadnego układu
Michniewicz - popełnił "samobójstwo"
Kto chce więcej, ten może sobie sam dopisać
Niedowład państwa mieliśmy okazję obserwować wielokrotnie. Smoleńsk i "samobójstwo" Leppera to tego najjaskrawsze przykłady. I ja bynajmniej nie twierdzę, że w Smoleńsku był zamach, a Leppera powieszono. Ja JEDYNIE twierdzę, że po obu tych zdarzeniach państwo nie spełniło swych podstawowych funkcji.
No i mamy pseudopaństwo, które owszem jest silne wobec pojedynczego obywatela, ale które w sytuacji kryzysowej nic nie jest w stanie zrobić.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą struktóry państwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą struktóry państwa. Pokaż wszystkie posty
28 sierpnia 2011
09 sierpnia 2009
Sprawa Papały ciąg dalszy
Tekst pochodzi z tego adresu
http://www.tvn24.pl/-1,1613853,0,1,byly-esbek-mial-motyw-ws-papaly,wiadomosc.html
http://www.tvn24.pl/-1,1613853,0,1,byly-esbek-mial-motyw-ws-papaly,wiadomosc.html
Nową hipotezę w sprawie zabójstwa Marka Papały stawia dziennikarz "Polski" Leszek Szymowski. Według niego, zlecenie morderstwa mógł wydać nie Edward Mazur, a były funkcjonariusz SB, Adam D. Szymowski zaznacza, że ten wątek został zupełnie zignorowany przez prokuraturę. Jako motyw wskazuje raport o powiązaniach przestępców, polityków i urzędników, który dostał Papała, a w którym padały nazwiska i Adama D., i Edwarda Mazura.
- Śledztwo toczy się od 12 lat, jest traktowane priorytetowo, a nadal nic nie wiemy na jego temat. Nie wiemy, kto zabił komendanta, ani dlaczego to zrobił. Wszystkie okoliczności są niejasne – przypomniał Szymowski.
Dlaczego nie Mazur, a Adam D.
O tym, że morderstwo Papały zlecił Adam D., mówił gangster Daniel Zacharzewski, zabity dwa tygodnie temu w restauracji w Gdańsku koło pętli autobusowej w dzielnicy Wrzeszcz.
Prawdziwym zleceniodawcą zabójstwa gen. Marka Papały był Adam D.,... czytaj więcej »
– Zacharzewski "Zachar" był prawą ręką "Nikosia", szefa gangu trzęsącego Trójmiastem przez wiele lat. Współpracowali od 1982 roku. "Zachar" od początku kwestionował udział Mazura w tej sprawie, a może mieć olbrzymią wiedzę – mówił Szymowski w programie "24 godziny".
"Zachar" - ofiara wewnętrznych porachunków
Sylwester Latkowski, autor filmu i książki o śmierci Papały uważa, że śmierć "Zachara" nie była wcale tajemnicza, a była efektem porachunków między gangsterami. – Wstawił się za kolegą, któremu odebrano bramkę, i został dosłownie zadźgany przez młodych wilczków – stwierdził.
Według niego, Zacharzewski proponował Edwardowi Mazurowi w 2005 roku, że doprowadzi do zmiany zeznań Artura Zirajewskiego. Nic jednak z tego nie wynikło. – Podczas procesu o ekstradycję Mazura, Zacharzewski dzwonił do Stanów Zjednoczonych proponując, że będzie zeznawał. Wtedy dopiero został zatrzymany i aresztowany. "Zdjęty", żeby nie mógł przeszkadzać procesowi ekstradycyjnemu - mówił Latkowski.
Szymowski: ta śmierć nie jest przypadkowa
Zdaniem Szymowskiego – śmierć "Zachara" wiąże się ze śmiercią Marka Papały. – Natomiast postać Adama D. splata się z postaciami wielu gangsterów. Jako biznesmen miał kontakt z wieloma przestępcami – mówił dziennikarz. Dodał, że w 1998 roku Papała otrzymał od niemieckiej policji raport o powiązaniach przestępców, polityków i urzędników, a tam występowało nazwisko Adama D., ale też i Edwarda Mazura.
Latkowski uważa, że Szymowski mógł zostać wprowadzony w błąd co do życiorysu i postaci Adama D., niektóre szczegóły jego życiorysu opisane przez Szymowskiego nie są dla niego jasne. – Niektórym osobom zależy na tym, żeby zaciemnić sprawę Papały – zauważył.
Zgodził się jednak co do tego, że prokuratura nie zbadała wielu wątków tego zabójstwa komendanta policji.
Dlaczego nie Mazur, a Adam D.
O tym, że morderstwo Papały zlecił Adam D., mówił gangster Daniel Zacharzewski, zabity dwa tygodnie temu w restauracji w Gdańsku koło pętli autobusowej w dzielnicy Wrzeszcz.
– Zacharzewski "Zachar" był prawą ręką "Nikosia", szefa gangu trzęsącego Trójmiastem przez wiele lat. Współpracowali od 1982 roku. "Zachar" od początku kwestionował udział Mazura w tej sprawie, a może mieć olbrzymią wiedzę – mówił Szymowski w programie "24 godziny".
"Zachar" - ofiara wewnętrznych porachunków
Sylwester Latkowski, autor filmu i książki o śmierci Papały uważa, że śmierć "Zachara" nie była wcale tajemnicza, a była efektem porachunków między gangsterami. – Wstawił się za kolegą, któremu odebrano bramkę, i został dosłownie zadźgany przez młodych wilczków – stwierdził.
Według niego, Zacharzewski proponował Edwardowi Mazurowi w 2005 roku, że doprowadzi do zmiany zeznań Artura Zirajewskiego. Nic jednak z tego nie wynikło. – Podczas procesu o ekstradycję Mazura, Zacharzewski dzwonił do Stanów Zjednoczonych proponując, że będzie zeznawał. Wtedy dopiero został zatrzymany i aresztowany. "Zdjęty", żeby nie mógł przeszkadzać procesowi ekstradycyjnemu - mówił Latkowski.
Szymowski: ta śmierć nie jest przypadkowa
Zdaniem Szymowskiego – śmierć "Zachara" wiąże się ze śmiercią Marka Papały. – Natomiast postać Adama D. splata się z postaciami wielu gangsterów. Jako biznesmen miał kontakt z wieloma przestępcami – mówił dziennikarz. Dodał, że w 1998 roku Papała otrzymał od niemieckiej policji raport o powiązaniach przestępców, polityków i urzędników, a tam występowało nazwisko Adama D., ale też i Edwarda Mazura.
Latkowski uważa, że Szymowski mógł zostać wprowadzony w błąd co do życiorysu i postaci Adama D., niektóre szczegóły jego życiorysu opisane przez Szymowskiego nie są dla niego jasne. – Niektórym osobom zależy na tym, żeby zaciemnić sprawę Papały – zauważył.
Zgodził się jednak co do tego, że prokuratura nie zbadała wielu wątków tego zabójstwa komendanta policji.
Od siebie dodam, że w każdym normalnym kraju śmierć policjanta rodzi pewne reperkusje dla świata przestępczego. Śmierć policjanta, oficera, a zwłaszcza najwyższego zwierzchnika policji owocuje tym, że następnego dnia wszystkie speluny, burdeliki jawne i nielegalne, wszyscy ci macherzy od prochów przeżywają sądne dni. Są zatrzymywani, przeszukiwani jednym słowem nie mogą prowadzić swoich "zwykłych interesów". Taka akcja trwa do tego momentu aż światek przestępczy sam wyda zarówno wykonawcę jak i zleceniodawcę. A jak ktoś się stawia to jest najzwyczajniej w świecie zabijany właśnie przez policjantów, potem oczywiście jest robiony stosowny protokół z którego wynika że dany delikwent miał nielegalną broń, albo próbował uciec i w związku z tym stało się to co się stało. Przestępcy są ludźmi racjonalnymi lub jak kto woli maksymalnymi oportunistami, ponadto władza zawsze ma na nich haki, zawsze można takiego jednego z drugim za coś tam przyskrzynić i znaleźć równie pozytywnie nastawionego sędziego, który poprze areszt tymczasowy.
U nas takiej akcji policja nie wykonała, wniosek jest oczywisty i bardzo smutny.
Nasza państwowość jest ufundowana na przegniłych podstawach.
Z mojego punktu widzenia nie jest w tym momencie istotne czy zleceniodawcą był Mazur czy też anonimowy jak na razie były SB-ek. Ważniejsze moim zdaniem jest to co władze naszego Państwa zrobiły, a właściwie nie zrobiły, aby wytropić i odpłacić zarówno zleceniodawcom jak i wykonawcom. Ja w swoim rozumowaniu dopuszczam tutaj nawet takie działania, które są poza prawne. Dopuszczam jednym słowem stosowanie metod terrorystycznych vel "szwadronów śmierci". Jeżeli aparat państwowy ma wiedzę, że za coś takiego odpowiedzialny jest X, a jednocześnie wiadomo że X jest poza zasięgiem naszej jurysdykcji to się wysyła odpowiednich specjalistów aby sprawę uregulowali.
Obawiam się niestety, że aby coś takiego robić w wymiarze zewnętrznym to najpierw całkiem spore żniwo trzeba by zebrać w wymiarze wewnętrznym - patrz casus rodziny Olewników.
Subskrybuj:
Posty (Atom)