Ludzie lubią być oszukiwani - to truizm.
Gdyby nie ta cecha, to wszyscy ci naganiacze, poczynając od cwaniaczków od gry w trzy karty, a kończąc na doradcach inwestycyjnych po prostu zdechli by z głodu, lub takie profesje po prostu by się wśród rodzaju ludzkiego nie wykształciły.
Nie ma odbioru na pewne usługi - nie powstają określone profesje.
Analogicznie, gdyby wszyscy mężczyźni byli zaspokajani seksualnie przez swoje stałe partnerki, to nie powstał by zawód prostytutki. Nie było by odbioru na takie usługi (jakkolwiek byśmy oceniali fakt istnienia prostytucji i instytucji burdelu).
Obecnie w Polsce, ale nie tylko, obserwujemy rzecz kuriozalną.
Ludzie en mass wieżą w cuda, głównie finansowe, ale również polityczne.
Kwestie finansowe: Grecja - państwo, w którym w przeciągu 10 lat podwyższoną średnią zarobków o 130 procent i nadal są ludzie, którzy mówią, że wszystko jest w porządku, a co śmieszniejsze olbrzymie rzesze Greków i nie tylko, wierzą w te bujdy na resorach.
Prawdziwym kuriozum jest tu jednak Polska. Celebrytka (Richardson) wychodzi i mówi: "Frank Szwajcarski kosztuje 3,50 - radujmy się i bądźmy wdzięczni" i nikt nawet nie zakrzyknie: "Ty idiotko, z czego ludzie spłacający coraz wyższe raty mają się cieszyć, czemu mają być wdzięczni".
Zachodzi tu (w Polsce, ale nie tylko) klasyczny manewr socjotechniczny: wychodzi dobrze ubrany człowiek i mówi jakiś tekst, który ma być prawdą objawioną, potem podtrzymuje powyższe zdanie drugi dobrze ubrany pokazywany stale w telewizji i ... ludzie od tego głupieją. Klasyczny chwyt: "wierzysz mi, czy swoim oczom", i ludzie wybierają wiarę osobie (grupie osób), które się dobrze prezentują w mediach i zapominają o swoich własnych doświadczeniach, swoich własnych przemyśleniach, swoim własnym zdaniu.
Tak dokonywany jest samogwałt na własnym rozumie.
Kwestie wyborów polityczny, czyli to na jaką partię głosujemy są tutaj najlepszym przykładem.
Ktoś jest bardziej socjalistą, w porządku, to dlaczego nie głosuje na Ryszarda Bugaja, tylko na Millera z Oleksym i Kwaśniewskim - ewidentnych ludzi starego systemu, pogrobowców podporządkowania Moskwie.
Ktoś inny jest liberałem gospodarczym, to czemu nie głosuje na UPR (z Korwinem lub bez) tylko na PO - czyli pogrobowców UW/UD, ludzi, którzy kontestowali PRL z pozycji trockistowskich (zalecam zapoznanie się z ideą trockizmu, zanim ktokolwiek powie, że to lepsze niż stalinizm).
Wychodzi dobrze ubrany idiota i mówi: "Będzie świetnie, przy nas się wzbogacicie, przy nas awansujecie społecznie".
A ten awans to zmywak w Londynie, a to wzbogacenia się to pensyjka urzędniczyny w samorządzie w przysłowiowej Koziej Wólce (nawet nie wiem czy takie coś występuje na mapie w Polsce).
To właśnie jest samogwałt na własnym mózgu, na własnym postrzeganiu rzeczywistości, że pomimo czterech lat rządów ludzi, którzy obiecywali cuda na kiju, są nadal znaczne części w społeczeństwie, które nadal wierzą w te bajki.
"Wierzysz mi, czy swoim oczom".
I ludzie wybierają wiarę w bajki opowiadane przez dobrze ubranych hochsztaplerów.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyborcy.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyborcy.. Pokaż wszystkie posty
21 lipca 2011
18 października 2009
Polemika z FYM-em i MF - rzecz o Mediokracji
Kolega Moherowy Fighter zamieścił tekst:
http://niepoprawni.pl/blog/625/masz-racje-fym%E2%80%99ie
To wadliwa interpretacja rzeczywistości.
Po pierwsze nazewnictwo grup czy też stronnictw jest anachroniczne.
Przykład, proszę bardzo. PiS nie jest partią prawicową, a partią ludzi będących pro-państwowcami z lekką domieszką socjalizmu (etatyzmu) w warstwie gospodarczej.
Oczywiście rozumiem, że jakoś te wszystkie ugrupowania należało nazwać na potrzeby powyższego wywodu, ale użycie klasycznych nazw lewica/liberałowie/prawica według mnie zaciemnia tylko obraz.
Problem nie polega na tym na kogo chcą głosować ludzie tylko na tym jak jest ukierunkowany przekaz medialny i czy jest on spójny z indywidualnym odbiorem.
Gdy przekaz jest spójny, to wynik jest łatwy do przewidzenia - wygrywa ta partia, która ma poparcie mediów - kiedyś to było SLD i UW, teraz PO.
Gdy decydenci medialni czyli salon nie wiedzą na kogo postawić, a dotychczasowi faworyci to gwarantują jedynie spektakularną porażkę (2005) - to następuje natychmiastowy przechył na stronę zwaną tutaj umownie prawicową. Należy zwrócić uwagę, że taka partia jak PO z roku 2005 to było coś zupełnie innego niż niby to samo PO z roku 2007. Dla salonu PO z roku 2005 była co najmniej tak samo groźna jak PiS. Dopiero po wyborach 2005 gdy chyba zwykła wściekłość Tuska na to, że umoczył na całej linii, spowodowała przejście PO na stronę salonu a co za tym idzie odsunięcie Jana Rokity i zmarginalizowanie jego środowiska na rzecz środowiska "lodziarzy" od Schetyny. Co by o Rokicie nie mówić to jest on jednak pro-państwowcem a nie "lodziarzem".
Jeżeli weźmiemy wynik wyborczy z roku 2005 to się okaże, że 80 procent elektoratu zagłosowało przeciwko partiom kojarzonym z dotychczasowym establiszmentem (suma poparcia PO+PiS+LPR+SO).
Według mnie wynik wyborczy jest niepewny lub też niezgodny z oczekiwaniami salonu gdy "rzeczywistość zgrzyta".
"Rzeczywistość zgrzyta" wtedy gdy przekaz medialny nie jest w sposób zadowalający spójny z indywidualnym odbiorem rzeczywistości przez statystycznego wyborcę, lub też gdy istnieje dostatecznie duża grupa wyborców, którzy się nie dają zindoktrynować.
To dlatego w chwili obecnej pojawia się tak ogromny nacisk medialny na to żeby afery hazardową, stoczniową i podsłuchową zakrzyczeć, zasypać, a jeszcze lepiej zwalić na PiS i konfabulacje Kamińskiego i CBA jako PiS-owskiej policji politycznej. Bo jeśli by tego nie zrobiono, to za najdalej miesiąc notowania PO zleciały by do poziomu góra 10 %, a PiS nie musiał by nic przy tym robić.
Salon nie ma w tej chwili realnej alternatywy dla PO. A ruchy jakie przy okazji wykonuje Tusk są wbrew pozorom dla salonu bardzo groźne - próba skaptowania Cimoszewicza na ministra, taki mariaż liberałów z było nie było komuchem jest dla pewnej grupy wyborców PO jednak nie do strawienia.
Ponieważ przekaz medialny jest sprzeczny obecnie ze zwykłym zdrowym rozsądkiem to dlatego ma takie natężenie, jest to najzwyklejszy łoskot medialny. Zwykły człowiek jeżli tylko zastanowi się przysłowiowe 5 sekund to musi dojść do wnioski, że afery pokazane w ciągu ostatnich kilkunastu dni nie mogą być wymysłem Kaczora, ale są realiami aktualnie rządzącej partii. A to musi prowadzić do odwrócenia się elektoratu od PO.
Reasumując.
Nie żyjemy w państwie o ugruntowanej demokracji republikańskiej. Żyjemy w państwie, gdzie duże grupy interesu realizują swoje cele poprzez odpowiednie ukierunkowanie przekazu medialnego czyli w Mediokracji. Władza jest zdobywana poprzez współpracę pewnych polityków z oligarchią medialną, a tylko w bardzo skrajnych przypadkach w opozycji do mediów. To, że już się coś takiego wydarzyło świadczy tylko i wyłącznie o tym, że ci co idą do polityki to durnie nie potrafiący właściwie korzystać z posiadanych zasobów (poparcia mediów). Gdyby korzystali z tego z umiarem to rzadne dojście Kaczorów do władzy by im nie groziło (Kaczory są tu pewnym symbolem).
Jak się chce w czasie jednej kadencji sejmowej dojść do takich zasobów do jakich normalnie dochodzą ludzie po kilku pokoleniach ciężkiej pracy to się tak kończyć musi.
Zamiast jeść łyżeczką od herbaty to usiłują żreć hohlą z kuchni polowej - tak się nauczyli za młodu i nic tego nie zmieni.
http://niepoprawni.pl/blog/625/masz-racje-fym%E2%80%99ie
To wadliwa interpretacja rzeczywistości.
Po pierwsze nazewnictwo grup czy też stronnictw jest anachroniczne.
Przykład, proszę bardzo. PiS nie jest partią prawicową, a partią ludzi będących pro-państwowcami z lekką domieszką socjalizmu (etatyzmu) w warstwie gospodarczej.
Oczywiście rozumiem, że jakoś te wszystkie ugrupowania należało nazwać na potrzeby powyższego wywodu, ale użycie klasycznych nazw lewica/liberałowie/prawica według mnie zaciemnia tylko obraz.
Problem nie polega na tym na kogo chcą głosować ludzie tylko na tym jak jest ukierunkowany przekaz medialny i czy jest on spójny z indywidualnym odbiorem.
Gdy przekaz jest spójny, to wynik jest łatwy do przewidzenia - wygrywa ta partia, która ma poparcie mediów - kiedyś to było SLD i UW, teraz PO.
Gdy decydenci medialni czyli salon nie wiedzą na kogo postawić, a dotychczasowi faworyci to gwarantują jedynie spektakularną porażkę (2005) - to następuje natychmiastowy przechył na stronę zwaną tutaj umownie prawicową. Należy zwrócić uwagę, że taka partia jak PO z roku 2005 to było coś zupełnie innego niż niby to samo PO z roku 2007. Dla salonu PO z roku 2005 była co najmniej tak samo groźna jak PiS. Dopiero po wyborach 2005 gdy chyba zwykła wściekłość Tuska na to, że umoczył na całej linii, spowodowała przejście PO na stronę salonu a co za tym idzie odsunięcie Jana Rokity i zmarginalizowanie jego środowiska na rzecz środowiska "lodziarzy" od Schetyny. Co by o Rokicie nie mówić to jest on jednak pro-państwowcem a nie "lodziarzem".
Jeżeli weźmiemy wynik wyborczy z roku 2005 to się okaże, że 80 procent elektoratu zagłosowało przeciwko partiom kojarzonym z dotychczasowym establiszmentem (suma poparcia PO+PiS+LPR+SO).
Według mnie wynik wyborczy jest niepewny lub też niezgodny z oczekiwaniami salonu gdy "rzeczywistość zgrzyta".
"Rzeczywistość zgrzyta" wtedy gdy przekaz medialny nie jest w sposób zadowalający spójny z indywidualnym odbiorem rzeczywistości przez statystycznego wyborcę, lub też gdy istnieje dostatecznie duża grupa wyborców, którzy się nie dają zindoktrynować.
To dlatego w chwili obecnej pojawia się tak ogromny nacisk medialny na to żeby afery hazardową, stoczniową i podsłuchową zakrzyczeć, zasypać, a jeszcze lepiej zwalić na PiS i konfabulacje Kamińskiego i CBA jako PiS-owskiej policji politycznej. Bo jeśli by tego nie zrobiono, to za najdalej miesiąc notowania PO zleciały by do poziomu góra 10 %, a PiS nie musiał by nic przy tym robić.
Salon nie ma w tej chwili realnej alternatywy dla PO. A ruchy jakie przy okazji wykonuje Tusk są wbrew pozorom dla salonu bardzo groźne - próba skaptowania Cimoszewicza na ministra, taki mariaż liberałów z było nie było komuchem jest dla pewnej grupy wyborców PO jednak nie do strawienia.
Ponieważ przekaz medialny jest sprzeczny obecnie ze zwykłym zdrowym rozsądkiem to dlatego ma takie natężenie, jest to najzwyklejszy łoskot medialny. Zwykły człowiek jeżli tylko zastanowi się przysłowiowe 5 sekund to musi dojść do wnioski, że afery pokazane w ciągu ostatnich kilkunastu dni nie mogą być wymysłem Kaczora, ale są realiami aktualnie rządzącej partii. A to musi prowadzić do odwrócenia się elektoratu od PO.
Reasumując.
Nie żyjemy w państwie o ugruntowanej demokracji republikańskiej. Żyjemy w państwie, gdzie duże grupy interesu realizują swoje cele poprzez odpowiednie ukierunkowanie przekazu medialnego czyli w Mediokracji. Władza jest zdobywana poprzez współpracę pewnych polityków z oligarchią medialną, a tylko w bardzo skrajnych przypadkach w opozycji do mediów. To, że już się coś takiego wydarzyło świadczy tylko i wyłącznie o tym, że ci co idą do polityki to durnie nie potrafiący właściwie korzystać z posiadanych zasobów (poparcia mediów). Gdyby korzystali z tego z umiarem to rzadne dojście Kaczorów do władzy by im nie groziło (Kaczory są tu pewnym symbolem).
Jak się chce w czasie jednej kadencji sejmowej dojść do takich zasobów do jakich normalnie dochodzą ludzie po kilku pokoleniach ciężkiej pracy to się tak kończyć musi.
Zamiast jeść łyżeczką od herbaty to usiłują żreć hohlą z kuchni polowej - tak się nauczyli za młodu i nic tego nie zmieni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)