"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
20 lutego 2009
KRYZYS
http://pulldragontail.blogspot.com/2008/10/horror-finansowy-puka-do-drzwi.html
a było to w dniu 17 października 2008 roku.
W tej chwili kurs USD wynosi 3.77, EUR = 4.78
Gdyby ludzie, którzy przynajmniej teoretycznie są rządem w naszym kraju mieli jakiekolwiek pojęcie o gospodarce, to w momencie kiedy ja pisałem swoją poprzednią notkę na ten temat skupowali by w dużych ilościach waluty z rynku wewnętrznego. Wtedy kurs USD wynosił około 2.95 i EUR odpowiednio więcej (około 3.9).
Na serio to taki skup powinien zaistnieć już w lipcu i sierpniu 2008. Skupując po około 10 milionów USD dziennie (to jest szacunkowa i raczej zaniżona wartość naszego wewnętrznego rynku walutowego) można by do dnia dzisiejszego zgromadzić całkiem sensowną kwotę.
Nie zrobiono tego.
Zamiast tego jest około 3 mld EUR pochodzących z "dotacji" unijnych oraz dosyć wirtualne 10 mld, które niby chce nam "pożyczyć" MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy). "Pożyczka" ta ma jednak takie obostrzenia dodatkowe, że właśnie dlatego wziąłem w tym przypadku to słowo w cudzysłów.
Teraz słów kilka o tym co się wydarzyło u nas i o historii gdzie indziej
W latach 90-tych podobny atak na walutę krajową przeżyła Anglia. Bank of England poniósł wówczas straty rzędu 5-6 mld funtów a i tak waluty nie udało się obronić. Nie wiadomo jakiego rzędu środki tenże Bank zaangażował ale można z całym spokojem przyjąć, że co najmniej 5 lub 6 razy większe. Nic to jednak nie pomogło. Po dosyć krótkim okresie walki na rynkach walutowych ogłoszono 20 procentową dewaluację funta.
Dwa dni temu premier obwieścił, że obrona złotego nastąpi gdy kurs zbliży się do 5 zł za euro. Gdy to usłyszałem, pomyślałem tylko jedno - dureń, daje wyraźny sygnał, że chłopcom wolno się dowolnie bawić do takiego poziomu, a potem będzie interwencja. Następnie przy poziomie kursów rzędu 4.90 za EUR nastąpiło wysypanie dosyć dużej transzy euro na rynek. Co spowodowało korektę i euro w dniu 19-02-2009 spadło do poziomu rzędu 4.65 (w chwili gdy to piszę już jest 4.78).
Nie ma się co dziwić takiej korekcie, wszak z poziomu 4.50 do 4.90 wzrosło w przeciągu niecałego tygodnia. Ta "interwencja" na rynkach finansowych nie miała żadnego realnego znaczenia. To i tak by się musiało wydarzyć (być może korekta była by mniejsza).
Co osiągnięto takim posunięciem?
Same złe rzeczy.
Po pierwsze i najważniejsze spekulanci zostali upokorzeni - czytaj wkurwili się. Kolejny atak na złotówkę rozpocznie się najprawdopodobniej w poniedziałek (23-02-2009). Ze względów ambicjonalnych ludzie ci będą usiłowali udowodnić, że są mocniejsi niż nasz rząd i bank centralny. Najprawdopodobniej im się to uda, wtedy granica 5 zł za EUR zostanie z całym spokojem przekroczona, a dojście do poziomu 6 zł może zająć tylko jeden dzień.
Ważnym elementem, który to wszystko determinuje są sesje sprzedaży rządowych papierów dłużnych, które właśnie przypadają w piątki (dzisiaj) i poniedziałki. Jeżeli sprzedaż tychże papierów nie przyniesie oczekiwanych wartości zarówno dzisiaj jak i w najbliższy poniedziałek to możemy już tylko zacząć się modlić o cud.
Niewesołe są te moje rozważania, ale w przeciwieństwie do takiego Waldemara Kuczyńskiego nie jestem w stanie napisać, że temu rządowi życzę jak najgorzej (on napisał: Polsce życzę jak najgorzej), pomimo iż jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego rządu. Ponieważ, w przeciwieństwie do tego indywiduum zdaję sobie sprawę jakie konsekwencje dla społeczeństwa może mieć aż taka porażka rządu.
Nie będzie konkluzji, będzie tylko pobożne życzenie, aby moje przepowiednie obróciły się w gówno.
12 grudnia 2008
Kolejna wpadka systemu finansowego w USA
Były szef rady nadzorczej NASDAQ oraz Bernard L. Madoff Investment Securities, firmy doradztwa finansowego która lokowała pieniądze zamożnych klientów, został aresztowany wczoraj przez funkcjonariuszy FBI.
Dzień przed aresztowaniem 70-letni Madoff wyznał swoim pracownikom, że jego firma to gigantyczna piramida finansowa, a wiele z jego działań to oszustwa. Uznał, że jest niewypłacalny i sam oszacował straty na 50 mld dolarów.
Agenci FBI uważają, że Madoff spodziewał się, że zostanie aresztowany.
Oszustwa wyszły na jaw po tym gdy na początku grudnia grupa klientów zażądała wypłaty 7 mld dolarów, a firma Madoffa nie posiadał dość gotówki aby sprostać tym zobowiązaniom. Prokuratura oskarża Madoffa, że stracił część pieniędzy klientów w wyniku nieudanych transakcji na własną rękę. Później próbował ukryć straty defraudując pieniądze innych klientów. Proceder miał trwać od lat.
Sprawa jest w toku i wiele pytań ciągle czeka na wyjaśnienie. Nie jest również jasne, czy klienci Madoffa stracili aż 50 mld dolarów.
Bernard L. Madoff Investment Securities, założona w 1960 r. była 23 największym animatorem na giełdzie Nasdaq. Firma Madoffa handlowała papierami wartościowymi, prowadziła działalność brokerską i doradczą dla zamożnych klientów, zarządzając w sumie 17,1 mld dolarów według raportu NASD z 17 listopada.
Prawie połowę klientów stanowiły fundusze hedgingowe i inne instytucje finansowe włączając w to banki i bogatych klientów indywidualnych. Dlatego upadek piramidy może pociągnąć za sobą inne instytucje finansowe.
Siedemdziesięcioletni Madoff wyszedł z aresztu za kaucją o wartości 10 mln dol., którą zapłaciła jego żona.
W sprawach o tak poważne nadużycia finansowe oskarżonemu grozi do 20 lat pozbawienia wolności i 5 mln dol. grzywny.
Facet wyszedł za kaucją 10 baniek, przecież to drobne w porównaniu do sum o jakich się tu mówi. Facegt zwieje do Izraela i tyle go będą widzieli.
11 grudnia 2008
Czerwoni dostaną sraczki i będą pianę toczyć z pysków
A. Sobala nie jest może jakoś bardzo przebojowym dziennikarzem, osobiście uważam że jest najzwyczajniej w świecie zwykłym przyzwoitym człowiekiem, ale poglądy jakie prezentuje (prezentował) na antenie (telewizja PULS) na pewno się czerwonym i różowym nie podobają. Wywiady z wdową po Faltzmanie, zbieranie informacji i próby rekonstrukcji "wypadku" prezesa Pańko, wywiady z Wyszkowskim, Gwiazdami. To wszystko było na antenie telewizji PULS i we wszystkich tych programach Sobala wyciągał ze swoich interlokutorów fakty niezbyt wygodne dla różowo - czerwonego Salonu.
Ale również PiS nie będzie zadowolony z tej nominacji. Sobala nie jest człowiekiem, który miałby w zwyczaju schowanie pod sukno jakichś niewygodnych faktów dotyczącej którejkolwiek ze stron konfliktu politycznego.
Jest po prostu uczciwym człowiekie.
Życzę Mu aby Mu się udało chociaż trochę oczyścić ten bajzel na Woronicza, przynajmniej w zakresie jaki będzie miał pod swoją kontrolą.
10 grudnia 2008
Obieg informacji
Rozmowa Prezydenta Czech Vaclava Klausa z euro-żulią miała miejsce w dniu 05-12
Na portalu fronda.pl zapis tej rozmowy ukazał się w dniu 08-12
Na blogach (salon24, niepoprawni.pl i być może gdzie indziej również) zaczęto o tym mówić w dniu 09-12
Na głównych stronach portali informacyjnych (Rzepa, Dziennik, TVN) ta informacja pojawia się w dniu 10-12
To co to jest do jasnej cholery, kto tu kogo informuje ewentualnie kto przed kim ukrywa informacje.
Skoro to spotkanie miało miejsce w dniu 5 grudnia to niewątpliwie była po tym jakaś konferencja prasowa - nie sądzę żeby żadna gazeta ani inne medium działające w Polsce nie miało na takiej konferencji swojego dziennikarza - po prostu w to nie wierzę.
Czyli ta informacja powinna się ukazać w dniu 6 najpóźniej 7 grudnia (dodatkowy dzień potrzebny na oczekiwanie na stenogram tego spotkania i jego przetłumaczenie). Tymczasem nic, cisza, zdarzenie nie miało miejsca.
Nawet opublikowanie na portalu fronda.pl nie porusza nikogo. Dopiero gdy zupa zaczyna się wylewać i na blogach w dużej ilości zaczynają się pojawiać wpisy na ten temat, dopiero wtedy mainsteam zaczyna reagować.
Zasada, że coś o czym się nie mówi nie miało miejsca w pełnej krasie.
18 listopada 2008
STALEMATE
W programie "Teraz MY" przepytano ministra Drzewieckiego na okoliczność jago pobytu w amerykańskim pierdlu. Sprawa dotyczy wydarzeń z przed około 10 lat. Tyle tylko, że minister nakłamał przed kamerami, co zostało udowodnione.
W moim pojęciu może to oznaczać dwa scenariusze.
Pierwszy to taki, że parasol ochronny nad tym rządem zostaje definitywnie zdjęty i za chwilę nastąpi typowe "huzia na Józia" (bez złośliwych skojarzeń z Oleksym). Wariant ten wydaje się jednak mało prawdopodobny ponieważ mediokracja i zarządzające nimi ekipy nie mają nikogo na tyle silnego żeby móc przejąć rząd bez ryzyka, że władza wpadnie znowu w ręce "kaczystów".
Drugi, dużo bardziej prawdopodobny, jest taki.: PO i Tusk zwrócili się do Kaczora z propozycją zawieszenie broni - czytaj - taka może cicha a może i jawna koalicja. W związku z tym mediokracja postanowiła sięgnąć po środki dyscyplinujące swojego mianowańca. Dali tym jednym programem sygnał: " Patrz synek, każdego z Twoich ministrów możemy uwalić i zrobić mu 'koło pióra', Tobie też". Ten kij ma jednak dwa końce. dopoki mediokracja nie ma na tyle silnego reprezentanta to na totalne zniszczenie PO i Tuska pójść nie może ponieważ istnieje zbyt duże ryzyko powrotu "kaczystów".
Sytuacja stała się typowa: "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma", czyli jak w tytule.
17 listopada 2008
Kawał
Grabarz nic, kopie dalej.
Facet postanowił jeszcze raz, tylko głośniej i dłużej
UUUUUUUUUUUUUUAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUUUUU
Grabarz nic, kopie dalej
To facet sobie poszedł. Idzie, idzie, dochodzi do bramy cmentarza i wtem bęc. Zaliczył od grabarza łopatą (wiadomo z jakim skutkiem).
A grabarz mówi tak: straszyć ci wolno, drzeć jadaczkę na cały regulator ci wolno, ale wychodzenie poza teren jest ZABRONIONE.
Adam D. Rotfeld
Co ciekawe Pan Rotfeld wyraził również zdanie z którego wynikało, że on osobiście jest zwolennikiem powstania tej instalacji wbrew obowiązującemu w "polityce miłości" trendowi.