Uchwalono ustawę o Systemie Informacji Oświatowej (SIO), trudno świetnie. Od przedszkola będzie się zbierać informacje o predyspozycjach dzieci, zdarzeniach, w których uczestniczą, postępach w nauce - czysty Orwell.
Ale nie tylko Orwell. Również korupcja.
Pomijam taką kwestię, że większość personelu przedszkolnego jak również nauczycieli uczących w klasach 1-3 to osoby o raczej niezbyt szerokich horyzontach myślowych, no taka jest po prostu prawda, a selekcja negatywna działa.
Ważnym elementem jest również to, że nawet osoby z wykształceniem uniwersyteckim na takich stanowiskach są po prostu produktem lewicowych wydziałów uniwersytetów, gdzie miały do czynienia z takimi tuzami jak Środa, Szyszkowska. Łatwo sobie wyobrazić jakimi kryteriami będą się kierowały osoby wpisujące do owego rejestru informacje na temat ucznia, który nie będzie wyrażał zachwytu dla pewnych idei.
To jedna strona tego medalu, ale jest jeszcze inna.
Również łatwo sobie wyobrazić, że młody człowiek będzie mógł być w takim systemie korumpowany. Ktoś zdolny będzie dostawał stypendium, żeby po jakimś czasie być wdzięcznym władzy. Potem się go skieruje na specjalnie prowadzone przez taką Środę lub Szyszkowską zajęcia i nieszczęście gotowe. Młody człowiek zostanie zindoktrynowany, a rodzice, którzy nie będą mieli czasu i wiedzy na prostowanie wkładanych ich dziecku do głowy głupot zostaną bezradni wobec machiny, która przerobiła dzieciaka na swoją modłę.
Równocześnie odbywa się spis powszechny. Ilość szczegółowych pytań zwłaszcza dotyczących stanu zdrowia, pracy, prac okazjonalnych jest według mnie zatrważająca. A dotychczasowa praktyka wskazuje, że dane te mogą być dostępne dla banków, ubezpieczycieli i być może przyszłych pracodawców.
W połączeniu z SIO tworzy się arcyniebezpieczne narzędzie służące do kontroli całego społeczeństwa.
P.S.
Osobiście nie zamierzam dać się spisać, nawet w przypadku konieczności zapłacenia mandatu karnego.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teorie spiskowe. Pokaż wszystkie posty
18 maja 2011
03 maja 2011
Kaczyński w Polsce, a bin Laden na Świecie
Kto jest największym wrogiem ludu, ładu, demokracji i szwarccharakterem nad Wisłą, oczywiście Jarosław Kaczyński.
Identyczną rolę odgrywał (?) do wczoraj w skali całego globu Osama bin Laden.
Tylko i wyłącznie niczym nie potwierdzone gołosłowne twierdzenia rządów sprawiły, że społeczeństwa, w tym społeczeństwo w USA, uwierzyły w jednoosobową odpowiedzialność tego człowieka za 11-09, za Madryt (11-04-2004) i za Londyn (07-07-2005 i 21-07-2005).
Tak samo jak gołosłowne twierdzenia o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia doprowadziły do agresji na ten kraj i usunięcie Saddama Husajna. Pierwotnie twierdzono, że posiada on broń atomową, a gdy to okazało się blagą zaczęto mówić o broni chemicznej (też bujda), a skończono na biologicznej tworzonej w "ruchomych laboratoriach przemieszczających się po pustyni".
Ludzie, przecież to bzdury. Pomijam tutaj fakt, że co komu do tego, że jakiś kraj posiada i może użyć takiej bądź innej broni. Widać różnym macherom wydaje się, że niektórym wolną pewne rodzaje broni posiadać, a innym nie. A to w moim pojęciu zakrawa na rasizm.
Analogicznie do twierdzeń na temat Husajna i Iraku, twierdzenia na temat bin Ladena są równie gołosłowne.
Osamę bin Ladena wypromowano na postać czarnego luda, babę jagę i trójgłowego smoka współczesnego świata mediów.
Popatrzmy lepiej na to, kto i co zyskał dzięki "aktom terroru dokonanym przez Al Kaidę".
Zamachy na WTC i Pentagon: USA zyskały łatwy pretekst do ataków na Afganistan (miał się tam ukrywać bin Laden), by potem miękko przejść do ataku na Irak, bo wiadomo, że Saddam ma broń atomową (gdzie te zakłady produkcyjne, gdzie te wirówki do uzyskiwania "żółtego ciastka"), chemiczną (gdzie te zakłady produkcji kwasu siarkowego, który jest podstawą ciężkiej chemii), by pozostać przy gołosłownym twierdzeniu o przenośnych laboratoriach biologicznych. W takim przenośnym czyli domowym laboratorium to se można pantofelka, salmonellę albo gronkowca złocistego hodować, a i to nie wiadomo czy z sukcesem.
Zamachy w Madrycie: Lewactwo zyskało jeden kraj, który będąc uprzednio ultrakatolickim przeistoczył się w prawdziwą oazę postępactwa (związki jednopłciowe, szympansowi przyznaje się prawa człowieka).
Śmiem twierdzić, że zamachy w Londynie były tylko i wyłącznie przykrywką, mająca na celu odwrócenie uwagi od celu głównego, czyli ukrycie faktu, że cel zamachów w Madrycie został osiągnięty, bo wybory wygrali lewacy.
No i się skończyło, podobno go utłukli
(http://pulldragontail.blogspot.com/2011/05/podobno.html), ale ja bym zbyt dużych pieniędzy nie postawił na to, że to jest prawda.
Teraz przyszła kolej na kolejnego czarnego luda współczesnych mediów światowych, kandydat został już wskazany - jest nim Kadafi i Libia.
Wyciągnie się wszystko, Lockerbie, zamach na dyskotekę w Berlinie Zachodnim, strzelanie z okna ambasady Libii w Londynie, współpracę z Moskwą w szkoleniu i udzielaniu azylu terrorystom (to, że to było 30 lat temu i dawniej, nie ma znaczenia), wszystko na nowo będzie wałkowane w mediach jakby wydarzyło się rok czy dwa lata temu, a nawet jakby miało miejsce miesiąc temu.
A co ma do tego Kaczyński, no jak to co, przecież Kaczyński to też chodzące zagrożenie dla świata, pokoju, demokracji i tolerancji, nie wiecie o tym.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Identyczną rolę odgrywał (?) do wczoraj w skali całego globu Osama bin Laden.
Tylko i wyłącznie niczym nie potwierdzone gołosłowne twierdzenia rządów sprawiły, że społeczeństwa, w tym społeczeństwo w USA, uwierzyły w jednoosobową odpowiedzialność tego człowieka za 11-09, za Madryt (11-04-2004) i za Londyn (07-07-2005 i 21-07-2005).
Tak samo jak gołosłowne twierdzenia o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia doprowadziły do agresji na ten kraj i usunięcie Saddama Husajna. Pierwotnie twierdzono, że posiada on broń atomową, a gdy to okazało się blagą zaczęto mówić o broni chemicznej (też bujda), a skończono na biologicznej tworzonej w "ruchomych laboratoriach przemieszczających się po pustyni".
Ludzie, przecież to bzdury. Pomijam tutaj fakt, że co komu do tego, że jakiś kraj posiada i może użyć takiej bądź innej broni. Widać różnym macherom wydaje się, że niektórym wolną pewne rodzaje broni posiadać, a innym nie. A to w moim pojęciu zakrawa na rasizm.
Analogicznie do twierdzeń na temat Husajna i Iraku, twierdzenia na temat bin Ladena są równie gołosłowne.
Osamę bin Ladena wypromowano na postać czarnego luda, babę jagę i trójgłowego smoka współczesnego świata mediów.
Popatrzmy lepiej na to, kto i co zyskał dzięki "aktom terroru dokonanym przez Al Kaidę".
Zamachy na WTC i Pentagon: USA zyskały łatwy pretekst do ataków na Afganistan (miał się tam ukrywać bin Laden), by potem miękko przejść do ataku na Irak, bo wiadomo, że Saddam ma broń atomową (gdzie te zakłady produkcyjne, gdzie te wirówki do uzyskiwania "żółtego ciastka"), chemiczną (gdzie te zakłady produkcji kwasu siarkowego, który jest podstawą ciężkiej chemii), by pozostać przy gołosłownym twierdzeniu o przenośnych laboratoriach biologicznych. W takim przenośnym czyli domowym laboratorium to se można pantofelka, salmonellę albo gronkowca złocistego hodować, a i to nie wiadomo czy z sukcesem.
Zamachy w Madrycie: Lewactwo zyskało jeden kraj, który będąc uprzednio ultrakatolickim przeistoczył się w prawdziwą oazę postępactwa (związki jednopłciowe, szympansowi przyznaje się prawa człowieka).
Śmiem twierdzić, że zamachy w Londynie były tylko i wyłącznie przykrywką, mająca na celu odwrócenie uwagi od celu głównego, czyli ukrycie faktu, że cel zamachów w Madrycie został osiągnięty, bo wybory wygrali lewacy.
No i się skończyło, podobno go utłukli
(http://pulldragontail.blogspot.com/2011/05/podobno.html), ale ja bym zbyt dużych pieniędzy nie postawił na to, że to jest prawda.
Teraz przyszła kolej na kolejnego czarnego luda współczesnych mediów światowych, kandydat został już wskazany - jest nim Kadafi i Libia.
Wyciągnie się wszystko, Lockerbie, zamach na dyskotekę w Berlinie Zachodnim, strzelanie z okna ambasady Libii w Londynie, współpracę z Moskwą w szkoleniu i udzielaniu azylu terrorystom (to, że to było 30 lat temu i dawniej, nie ma znaczenia), wszystko na nowo będzie wałkowane w mediach jakby wydarzyło się rok czy dwa lata temu, a nawet jakby miało miejsce miesiąc temu.
A co ma do tego Kaczyński, no jak to co, przecież Kaczyński to też chodzące zagrożenie dla świata, pokoju, demokracji i tolerancji, nie wiecie o tym.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Etykiety:
Al kaida,
J.Kaczyński,
Jarosław Kaczyński,
Osama bin Laden,
teorie spiskowe,
terroryzm
12 maja 2010
Przypomina się Suworow
Nie było zamachu, NIE BYŁO, NIE, NIE BO NIE.
I oczywiście potrafią dodać argument, że Rosja nie miała motywu, a co by powiedzieli gdyby motyw się znalazł?
Jak słyszę takie teksty to mi się przypomina jeden fragment z Suworowa (będę cytował z pamięci): "... marszałek przez 15 minut grzmiał z trybuny, że nie było posiedzenia politbiura w dniu 19-08-1939. Ale po co się tak denerwować pomyślałem, nie było to nie. Cóż to za wielka sprawa. ..."
(chodzi o to posiedzenie politbiura, na którym Stalin przedstawił zmienioną koncepcję polityki zagranicznej i co zaowocowało paktem z Niemcami i wybuchem II WŚ). Później Suworow, przed ujawnieniem przez Rosję, że takie posiedzenie miało miejsce z całym spokojem "na wydrę" (nie mając dowodów) twierdził, że takie posiedzenie było.
Identycznie jest teraz - przeciwnicy "teorii spiskowych", "szalonych wujków" i "oszołomów" drą się w identyczny sposób jak ten marszałek.
Przedstawiają nawet "dowody" w postaci zdjęć szczątków samolotu, co ma dowodzić, że nie mogło być tak zwanej bomby paliwowo powietrznej i twierdzą, że trzeba by wózkiem widłowym ładować na pokład tego samolotu taki ładunek.
Mam taką radę, może by najpierw sobie poczytali w jakich warunkach następuje taka detonacja (jaki procent zamkniętej przestrzeni musi być wypełniony paliwem aby taka detonacja była skuteczna). Dobrym źródłem jest "JANES".
Sam osobiście uważam, że było to mało realne, ponieważ jednak dosyć trudne technicznie, ale NIE JEST TO NIEMOŻLIWE.
Również inne koncepcje są wyśmiewane - takie jak lot samolotu wyspecjalizowanego do walki elektronicznej lub użycie impulsu elektromagnetycznego dużej mocy.
Te rzeczy są możliwe, ponieważ istnieją fizycznie urządzenia mogące coś takiego zdziałać - pytanie jest czy ich użyto?
Istnym kuriozum są zaś treści z których wynika, że rozważanie takich koncepcji może doprowadzić do powstania mitu i do przemocy, oraz do polaryzacji społeczeństwa i radykalizacji nastrojów.
To są sugestie jakich nie powstydziła by się GW.
Mit już powstał - przepadło, mit bardzo prosty, Prezydent leciał pokłonić się tym co zginęli 70 lat temu i zginął i jako Wódz Naczelny, który zginął na posterunku został pochowany na Wawelu.
Co do przemocy to mam jedno pytanie, czy szanowni, którzy to piszą, przewidują Rosyjską interwencję militarną jeśli "durne paliaczki" nie zaprzestaną snuć takich rozważań.
Polaryzacja społeczeństwa i radykalizacja nastrojów jest niezbędna, żeby dotrzeć do w miarę dużej części Narodu z przesłaniem o tym, że rządzący mają za zadanie walczyć o nasze Narodowe interesy. Bo takie nic nie znaczące poklepywanie po plecach, takie "różnienie się pięknie" to mamy od 20 lat i do czego to doprowadziło to chyba wszyscy widzą.
Co do braku motywu wyjaśniam.
Jeśli weźmiemy pod rozwagę, że na terenie Polski istnieją złoża geotermalne, które zabezpieczają nasze potrzeby energetyczne w 160 % (jak na w tej chwili) oraz, że istnieją również złoża gazu łupkowego, które oceniane są przez firmy z USA na taką ilość, że wystarcza na nasze potrzeby i jeszcze dużej części Europy na około 100 lat. A z drugiej strony mamy takiego Pawlaka, który przywozi nowy 30-to letni kontrakt gazowy z Gazpromem i śmie twierdzić, że odniósł sukces, podczas gdy średnio rozgarnięty rezus widzi, że to padaczka.
To chyba jednak motyw się znajduje i to całkiem realny.
Albo jeszcze coś innego, nie będę podawał kto, żeby nie unieśmiertelniać tego ancymonka, pisze:
"... Natomiast Polska będąca gospodarczym tygrysem, Polska wydająca dziesiątkami noblistów, Polska wiodąca w odkryciach naukowych, Polska silna i bogata – taka Polska będzie podmiotem w geopolityczno-gospodarczych rozgrywkach. Wymaga to patrzenia w przyszłość. Wymaga to pracy organicznej, odwołania do sukcesów, postawieniu na samych siebie jako kowali własnego losu. ..."
Ktoś kto coś takiego wypisuje chyba nie wie w jakim kraju żyje, a w każdym razie nie zdaje sobie sprawy z żenującego obecnie poziomu nauki w Polsce. Na coś takiego odpowiedzieć mogę tylko cytatem z mojego kolegi (obecnie dziekana jednego z wydziałów Politechniki Warszawskiej): "... Ludzie kończący obecnie licencjat (3-letnie studia inżynierskie) mają mniejszą wiedzę z przedmiotów podstawowych takich jak matematyka i fizyka niż my gdy kończyliśmy liceum (1981 rok). ...'
Tylko świrnięty magisterek nauk politycznych lub innego tego typu kierunku studiów humanistycznych może takie brednie wypisywać i brać swoje chciejstwo za rzeczywistość.
I oczywiście potrafią dodać argument, że Rosja nie miała motywu, a co by powiedzieli gdyby motyw się znalazł?
Jak słyszę takie teksty to mi się przypomina jeden fragment z Suworowa (będę cytował z pamięci): "... marszałek przez 15 minut grzmiał z trybuny, że nie było posiedzenia politbiura w dniu 19-08-1939. Ale po co się tak denerwować pomyślałem, nie było to nie. Cóż to za wielka sprawa. ..."
(chodzi o to posiedzenie politbiura, na którym Stalin przedstawił zmienioną koncepcję polityki zagranicznej i co zaowocowało paktem z Niemcami i wybuchem II WŚ). Później Suworow, przed ujawnieniem przez Rosję, że takie posiedzenie miało miejsce z całym spokojem "na wydrę" (nie mając dowodów) twierdził, że takie posiedzenie było.
Identycznie jest teraz - przeciwnicy "teorii spiskowych", "szalonych wujków" i "oszołomów" drą się w identyczny sposób jak ten marszałek.
Przedstawiają nawet "dowody" w postaci zdjęć szczątków samolotu, co ma dowodzić, że nie mogło być tak zwanej bomby paliwowo powietrznej i twierdzą, że trzeba by wózkiem widłowym ładować na pokład tego samolotu taki ładunek.
Mam taką radę, może by najpierw sobie poczytali w jakich warunkach następuje taka detonacja (jaki procent zamkniętej przestrzeni musi być wypełniony paliwem aby taka detonacja była skuteczna). Dobrym źródłem jest "JANES".
Sam osobiście uważam, że było to mało realne, ponieważ jednak dosyć trudne technicznie, ale NIE JEST TO NIEMOŻLIWE.
Również inne koncepcje są wyśmiewane - takie jak lot samolotu wyspecjalizowanego do walki elektronicznej lub użycie impulsu elektromagnetycznego dużej mocy.
Te rzeczy są możliwe, ponieważ istnieją fizycznie urządzenia mogące coś takiego zdziałać - pytanie jest czy ich użyto?
Istnym kuriozum są zaś treści z których wynika, że rozważanie takich koncepcji może doprowadzić do powstania mitu i do przemocy, oraz do polaryzacji społeczeństwa i radykalizacji nastrojów.
To są sugestie jakich nie powstydziła by się GW.
Mit już powstał - przepadło, mit bardzo prosty, Prezydent leciał pokłonić się tym co zginęli 70 lat temu i zginął i jako Wódz Naczelny, który zginął na posterunku został pochowany na Wawelu.
Co do przemocy to mam jedno pytanie, czy szanowni, którzy to piszą, przewidują Rosyjską interwencję militarną jeśli "durne paliaczki" nie zaprzestaną snuć takich rozważań.
Polaryzacja społeczeństwa i radykalizacja nastrojów jest niezbędna, żeby dotrzeć do w miarę dużej części Narodu z przesłaniem o tym, że rządzący mają za zadanie walczyć o nasze Narodowe interesy. Bo takie nic nie znaczące poklepywanie po plecach, takie "różnienie się pięknie" to mamy od 20 lat i do czego to doprowadziło to chyba wszyscy widzą.
Co do braku motywu wyjaśniam.
Jeśli weźmiemy pod rozwagę, że na terenie Polski istnieją złoża geotermalne, które zabezpieczają nasze potrzeby energetyczne w 160 % (jak na w tej chwili) oraz, że istnieją również złoża gazu łupkowego, które oceniane są przez firmy z USA na taką ilość, że wystarcza na nasze potrzeby i jeszcze dużej części Europy na około 100 lat. A z drugiej strony mamy takiego Pawlaka, który przywozi nowy 30-to letni kontrakt gazowy z Gazpromem i śmie twierdzić, że odniósł sukces, podczas gdy średnio rozgarnięty rezus widzi, że to padaczka.
To chyba jednak motyw się znajduje i to całkiem realny.
Albo jeszcze coś innego, nie będę podawał kto, żeby nie unieśmiertelniać tego ancymonka, pisze:
"... Natomiast Polska będąca gospodarczym tygrysem, Polska wydająca dziesiątkami noblistów, Polska wiodąca w odkryciach naukowych, Polska silna i bogata – taka Polska będzie podmiotem w geopolityczno-gospodarczych rozgrywkach. Wymaga to patrzenia w przyszłość. Wymaga to pracy organicznej, odwołania do sukcesów, postawieniu na samych siebie jako kowali własnego losu. ..."
Ktoś kto coś takiego wypisuje chyba nie wie w jakim kraju żyje, a w każdym razie nie zdaje sobie sprawy z żenującego obecnie poziomu nauki w Polsce. Na coś takiego odpowiedzieć mogę tylko cytatem z mojego kolegi (obecnie dziekana jednego z wydziałów Politechniki Warszawskiej): "... Ludzie kończący obecnie licencjat (3-letnie studia inżynierskie) mają mniejszą wiedzę z przedmiotów podstawowych takich jak matematyka i fizyka niż my gdy kończyliśmy liceum (1981 rok). ...'
Tylko świrnięty magisterek nauk politycznych lub innego tego typu kierunku studiów humanistycznych może takie brednie wypisywać i brać swoje chciejstwo za rzeczywistość.
15 kwietnia 2010
Przeciwnikom teorii spiskowych pod rozwagę
Kto jest największym zwolennikiem "teorii spiskowych" w RP?
No dwóch jest takich, Waldemar Łysiak i Antoni Macierewicz. Oni są w czołówce i walczą o laur zwycięzcy, reszta to ich nędzni epigoni. Waldemarem Łysiakiem, jako że nie zajmuje ważnych funkcji publicznych, ani o żadne urzędy się nie ubiegał i nie sądzę, żeby zamierzał, to nim zajmować się nie będziemy.
Pozostaje Antoni Macierewicz - można powiedzieć "Naczelny Oszołom RP". Tak zaklasyfikowano Macierewicza w latach 90-tych ubiegłego wieku i tak zostało. Cokolwiek Macierewicz powie to bujda i oszołomstwo - taki jest wyrok zanim jeszcze Macierewicz otworzy usta.
Tymczasem co Macierewicz mówił?
Ano mówił na początku lat 90-tych o tworzeniu się struktur mafijnych składających się z byłych ubeków i będących ramieniem wykonawczym tych struktur mięśniaków z marginesu społecznego. Został za to okrzyknięty oszołomem. Mówił o przenikaniu środowisk post ubeckich do świata biznesu i eliminowaniu konkurencji. Mówił o nieprawidłowościach i kryminalnej działalności WSI, mówił.
I takiego "oszołoma" i "zwolennika teorii spiskowych" uczynił Jarosław Kaczyński likwidatorem WSI i głównym weryfikatorem oficerów tej instytucji. Dziwne, przecież nawet najwięksi przeciwnicy "teorii spiskowych" (ci, którzy deklarują trzymanie z prawą stroną sceny politycznej) jednak w jakimś tam zakresie poważają Jarosława Kaczyńskiego i nie uznają Go za debila, półgłówka i imbecyla. Czyli ta decyzja personalna musiała się jednak mieścić w ogólnych warunkach działania Jarosława Kaczyńskiego i nie wywołała zdziwienia wśród ludzi Go popierających. A wtedy to również było przyjmowanie praktycznie "na wiarę" tego co mówił Antoni Macierewicz. Bo szeroka publiczność nie znała szczegółów. Nie była jeszcze nagłośniona sprawa Olewników, sprawa Romana Kluski gdzieś tam się ledwo przebijała do publicznej wiadomości.
Przejdźmy może do meritum tego wpisu, bo wszystko co do tej pory to wstęp.
Dlaczego w takim razie, gdy na podstawie ewidentnych fałszerstw informacyjnych pochodzących ze strony rosyjskiej, gdy na podstawie tych fałszerstw ktoś - ktokolwiek zaczyna twierdzić, że to był zamach i morderstwo to zaczynacie szanowni przeciwnicy "teorii spiskowych" traktować autorów takich enuncjacji identycznie jak media głównego nurtu traktowały i nadal traktują Antoniego Macierewicza. Bo co, jest to wersja niemożliwa - owszem niestety jest możliwa a elementy dodatkowe takie jak usunięcie systemu naprowadzania oraz nagłe modyfikowanie systemu oświetlenia lampami stroboskopowymi ścieżki schodzenia (co zostało uwiecznione na zdjęciach dostępnych w internecie) tylko coś takiego czynią bardziej prawdopodobnym.
Zamach nie koniecznie musi oznaczać wywalenie dziury w poszyciu o powierzchni kilku metrów kwadratowych, może to być rzecz dużo bardziej delikatna i niezwykle trudna do stwierdzenia. Że ktoś, ktokolwiek twierdzi, że na podstawie pozyskanego do tej pory materiału stwierdza, że był to zamach to ma do tego prawo, ma prawo również do niewiary w dobre intencje strony Rosyjskiej.
Bo dobre intencje i państwo Moskiewskie to nadal są dwie sprzeczności.
Ponadto dochodzi do tego cała osłona medialna, która dla w miarę wprawnego obserwatora poczynań Moskwy i ich poputczików jest wbrew pozorom dosyć czytelna. Chóralne "kochajmy się" nic nie zmieni, nic nie zmieni również postawa zwykłych obywateli Rosji, którzy wiedzeni dobrym sercem składają kwiaty pod naszą ambasadą w Moskwie. Należy oddzielić to co czynią, czują i robią zwykli obywatele od tego co robią władze Rosji.
Dlatego uważam, że każdy ma prawo do swojej opinii na ten temat, również twierdzeń, że był to zamach. I dopóki nikt nie udowodni ponad wszelką wątpliwość, że zamachu nie było to każdy ma prawo uważać, że zamach był. I nie pomoże nazywanie zwolenników takich koncepcji "szalonymi wujkami", albo "oszołomami", albo "zwolennikami spiskowych teorii dziejów".
To są równie uprawnione teorie jak i inne.
A teraz test dodatkowy dla przeciwników spiskowych teorii dziejów. Obejrzyjcie sobie kochani milusińscy zdjęcia z tego tragicznego zdarzenia z 10-04-2010 i zdjęcia z Shanksville. Dla przypomnienia, Shanksville to miejsce gdzie rozbił się czwarty samolot "porwany" w dniu 11-09. Powiedzcie mi co widzicie.
Bo ja widzę jedno.
W Shanksville nie było żadnego samolotu, a w każdym razie nie był to samolot o gabarytach zbliżonych do tego, który teoretycznie miał się tam rozbić.
Samoloty Tu 154 i Boening 757 są maszynami o zbliżonych gabarytach. W granicach plus minus 10 procent są to takie same gabarytowo maszyny. o podobnej masie, rozpiętości skrzydeł, długości.
Gdzie do ciężkiej cholery jest ten samolot z Shanksville. Nie ma go. Wyparował? Ci gostkowie co tam chodzą po polu i zbierają jakieś odłamki to zasadniczo chodzą ze szkłami powiększającymi. A jak się spojrzy na szczątki z pod Smoleńska to co widać - całą goleń samolotu, potężny element dziobowy (wypalony i zniszczony ale w jednym kawałku). Do podniesienia resztek tego samolotu musiano sprowadzić ciężki sprzęt i nadal nie wiadomo, czy uda się go podnieść w całości, czy też trzeba będzie go przecinać.
Gdzie w Shanksville są tak wielkie elementy?
Nie ma ich.
To może ktoś mi powie co się rozbiło lub eksplodowało w Shanksville, bo ja nie kupuję tego, że tam się rozbił B-757, bo nic na to nie wskazuje.
No dwóch jest takich, Waldemar Łysiak i Antoni Macierewicz. Oni są w czołówce i walczą o laur zwycięzcy, reszta to ich nędzni epigoni. Waldemarem Łysiakiem, jako że nie zajmuje ważnych funkcji publicznych, ani o żadne urzędy się nie ubiegał i nie sądzę, żeby zamierzał, to nim zajmować się nie będziemy.
Pozostaje Antoni Macierewicz - można powiedzieć "Naczelny Oszołom RP". Tak zaklasyfikowano Macierewicza w latach 90-tych ubiegłego wieku i tak zostało. Cokolwiek Macierewicz powie to bujda i oszołomstwo - taki jest wyrok zanim jeszcze Macierewicz otworzy usta.
Tymczasem co Macierewicz mówił?
Ano mówił na początku lat 90-tych o tworzeniu się struktur mafijnych składających się z byłych ubeków i będących ramieniem wykonawczym tych struktur mięśniaków z marginesu społecznego. Został za to okrzyknięty oszołomem. Mówił o przenikaniu środowisk post ubeckich do świata biznesu i eliminowaniu konkurencji. Mówił o nieprawidłowościach i kryminalnej działalności WSI, mówił.
I takiego "oszołoma" i "zwolennika teorii spiskowych" uczynił Jarosław Kaczyński likwidatorem WSI i głównym weryfikatorem oficerów tej instytucji. Dziwne, przecież nawet najwięksi przeciwnicy "teorii spiskowych" (ci, którzy deklarują trzymanie z prawą stroną sceny politycznej) jednak w jakimś tam zakresie poważają Jarosława Kaczyńskiego i nie uznają Go za debila, półgłówka i imbecyla. Czyli ta decyzja personalna musiała się jednak mieścić w ogólnych warunkach działania Jarosława Kaczyńskiego i nie wywołała zdziwienia wśród ludzi Go popierających. A wtedy to również było przyjmowanie praktycznie "na wiarę" tego co mówił Antoni Macierewicz. Bo szeroka publiczność nie znała szczegółów. Nie była jeszcze nagłośniona sprawa Olewników, sprawa Romana Kluski gdzieś tam się ledwo przebijała do publicznej wiadomości.
Przejdźmy może do meritum tego wpisu, bo wszystko co do tej pory to wstęp.
Dlaczego w takim razie, gdy na podstawie ewidentnych fałszerstw informacyjnych pochodzących ze strony rosyjskiej, gdy na podstawie tych fałszerstw ktoś - ktokolwiek zaczyna twierdzić, że to był zamach i morderstwo to zaczynacie szanowni przeciwnicy "teorii spiskowych" traktować autorów takich enuncjacji identycznie jak media głównego nurtu traktowały i nadal traktują Antoniego Macierewicza. Bo co, jest to wersja niemożliwa - owszem niestety jest możliwa a elementy dodatkowe takie jak usunięcie systemu naprowadzania oraz nagłe modyfikowanie systemu oświetlenia lampami stroboskopowymi ścieżki schodzenia (co zostało uwiecznione na zdjęciach dostępnych w internecie) tylko coś takiego czynią bardziej prawdopodobnym.
Zamach nie koniecznie musi oznaczać wywalenie dziury w poszyciu o powierzchni kilku metrów kwadratowych, może to być rzecz dużo bardziej delikatna i niezwykle trudna do stwierdzenia. Że ktoś, ktokolwiek twierdzi, że na podstawie pozyskanego do tej pory materiału stwierdza, że był to zamach to ma do tego prawo, ma prawo również do niewiary w dobre intencje strony Rosyjskiej.
Bo dobre intencje i państwo Moskiewskie to nadal są dwie sprzeczności.
Ponadto dochodzi do tego cała osłona medialna, która dla w miarę wprawnego obserwatora poczynań Moskwy i ich poputczików jest wbrew pozorom dosyć czytelna. Chóralne "kochajmy się" nic nie zmieni, nic nie zmieni również postawa zwykłych obywateli Rosji, którzy wiedzeni dobrym sercem składają kwiaty pod naszą ambasadą w Moskwie. Należy oddzielić to co czynią, czują i robią zwykli obywatele od tego co robią władze Rosji.
Dlatego uważam, że każdy ma prawo do swojej opinii na ten temat, również twierdzeń, że był to zamach. I dopóki nikt nie udowodni ponad wszelką wątpliwość, że zamachu nie było to każdy ma prawo uważać, że zamach był. I nie pomoże nazywanie zwolenników takich koncepcji "szalonymi wujkami", albo "oszołomami", albo "zwolennikami spiskowych teorii dziejów".
To są równie uprawnione teorie jak i inne.
A teraz test dodatkowy dla przeciwników spiskowych teorii dziejów. Obejrzyjcie sobie kochani milusińscy zdjęcia z tego tragicznego zdarzenia z 10-04-2010 i zdjęcia z Shanksville. Dla przypomnienia, Shanksville to miejsce gdzie rozbił się czwarty samolot "porwany" w dniu 11-09. Powiedzcie mi co widzicie.
Bo ja widzę jedno.
W Shanksville nie było żadnego samolotu, a w każdym razie nie był to samolot o gabarytach zbliżonych do tego, który teoretycznie miał się tam rozbić.
Samoloty Tu 154 i Boening 757 są maszynami o zbliżonych gabarytach. W granicach plus minus 10 procent są to takie same gabarytowo maszyny. o podobnej masie, rozpiętości skrzydeł, długości.
Gdzie do ciężkiej cholery jest ten samolot z Shanksville. Nie ma go. Wyparował? Ci gostkowie co tam chodzą po polu i zbierają jakieś odłamki to zasadniczo chodzą ze szkłami powiększającymi. A jak się spojrzy na szczątki z pod Smoleńska to co widać - całą goleń samolotu, potężny element dziobowy (wypalony i zniszczony ale w jednym kawałku). Do podniesienia resztek tego samolotu musiano sprowadzić ciężki sprzęt i nadal nie wiadomo, czy uda się go podnieść w całości, czy też trzeba będzie go przecinać.
Gdzie w Shanksville są tak wielkie elementy?
Nie ma ich.
To może ktoś mi powie co się rozbiło lub eksplodowało w Shanksville, bo ja nie kupuję tego, że tam się rozbił B-757, bo nic na to nie wskazuje.
28 listopada 2009
Trockizm
Wiele osób prowadzi rozważania na temat NWO (New World Order). Rozważania te są o tyle jałowe, że aż miejscami śmieszne. Jednocześnie pojawiają się opinie, które powyższe rozważania mają niejako zapędzić do szuflady pod tytułem "teorie spiskowe". Fakt, wiele spośród tez głoszonych przez ludzi doszukujących się dzałań takich grup jak Bilderbergie, iluminaci, masoni i inni są co najmniej kontrowersyjne - trudno jest udowodnić tezy jakie głoszą ludzie doszukujący się działań tych grup w naszej globalnej wiosce. Jednakże podsumowywanie tych tez poprzez nadmierne uogólnienie i obśmiewanie jednym krótkim acz niezbyt wyrafinowanym zwrotem per "spiskowe teorie dziejów" też iewiele wnosi. Jedni i drudzy okopują się na swoich stanowiskach.
Jeden z najlepszych naszych pisarzy zapytany kiedyś: "Czemu Pan opisuje spółczesny świat za pomocą teorii spiskowych". Odparł - "A są jakieś inne?" (W. Łysiak)
Wiele rzeczy można powiedzieć o Łysiaku, ale niewątpliwie jest to człowiek inteligentny i oczytany, to czemu jego tezy lądują tam gdzie zwykło się umieszczać margines myśli politycznej i społecznej? Odpowiedź jest według mnie prosta - ponieważ tezy te są niezwykle bliskie rzeczywistoci i zagrażają medialnej rzeczywistości jaka od 20 lat u nas obowiązuje.
A czym jest, ewentualnie do czego jest najbliższa ta rzeczywistość - jest bardzo bliska TROCKIZMU i to zarówno na poziomie laklnym (krajowym) jak i na poziomie globalnym (światowym).
Większość tego co jest sprzedawane ludziom jako nieunikniona rzeczywistość jest TROCKIZMEM. UE i jej regulacje, globalna współpraca i globalna unifikacja - to czysty żywy TROCKIZM.
Wielu ludzi, skądiną inteligentnych i oczytanych, odrzuca takie tezy, mówiąc o "szalonych wujkach", "spiskowych teoriach" i innych elementach. Ale poza obśmianiem i wykpieniem, to nie są w stanie wykazać, że te terie nie spełniają logicznej spójności. Stosują przy tym jedną z odwiecznych sztuczek erystycznych pod tytułem "nadmierne uogólnienie" ewentualnie używają innej sztuczki "ad personam" jeśli tylko osoba głosząca jakieś tego typu tezy może zostać obśmiana osobiście z zupełnie innego powodu (na przykład niskiego wzrostu). Tylko, że tak działając nic się nie da osiągnąć.
Przeciwnicy takich teorii mówią, że nie ma możliwości dokonania aż tak daleko idących manipulacji w świadomości społeczeństw, narodów i całej ludzkości - powtarzają tą tezę bez żadnego dowodu, jako fakt objawiony. A przepraszam bardzo, czy działania koncernów medialnych na naszym własnym podwórku (koalicja 21 października), nie świadczą bynajmniej o czymś wręcz przeciwnym. Nie świadczą przypadkiem o tym, że odpowiednia koncentracja przekazu medialnego może spowodować drastycznie istotną zmianę nastawienia elektoratu?
Ja rozumiem, że ludzi, którzy posiadają jakie takie wykształcenie i znają takie słowa jak sofizmat i erystyka popełniają jeden podstawowy błąd w ocenie rzeczywistości. Tym błędem jest przykładanie miary swojej wiedzy i doświadczenia do zachowań większości ludzi w kraju i na świecie.
Otóż niestety jest to fałsz.
Większość ludzi (w Polsce i na świecie) nie zna nawet takich słów jak erystyka i sofizmat, nie mówiąc już o umiejętności wychwytywania takich zagrywek z przekazu medialnego.
A te zagrywki medialne służą jednemu celowi - wypromowaniu spolegliwych względem centrów decyzyjnych i medialnych (to w praktyce to samo) polityków, którzy będą realizowali program korzystny dla tychże ośrodków.
A to jest właśnie istotą TROCKIZMU, gdzie ludzie mają być podzieleni na warstwy decyzyjne i wykonawcze. Każdy ma być "żołnierzem w armii pracy".
Trockizm niesie za sobą jeszcze inne "dobrodziejstwa" - nie będę ich wymieniał. Nikt z tych, którzy zgodnie z tą ideologią dążą do zainstalowania takiego systemu w skali globalnej oczywiście się do tego nie przyzna - bo to jest passe. Ale działania, które są podejmowane nie pozostawiają według mnie zbyt dużo wątpliwości.
NWO = TROCKIZM.
Jeden z najlepszych naszych pisarzy zapytany kiedyś: "Czemu Pan opisuje spółczesny świat za pomocą teorii spiskowych". Odparł - "A są jakieś inne?" (W. Łysiak)
Wiele rzeczy można powiedzieć o Łysiaku, ale niewątpliwie jest to człowiek inteligentny i oczytany, to czemu jego tezy lądują tam gdzie zwykło się umieszczać margines myśli politycznej i społecznej? Odpowiedź jest według mnie prosta - ponieważ tezy te są niezwykle bliskie rzeczywistoci i zagrażają medialnej rzeczywistości jaka od 20 lat u nas obowiązuje.
A czym jest, ewentualnie do czego jest najbliższa ta rzeczywistość - jest bardzo bliska TROCKIZMU i to zarówno na poziomie laklnym (krajowym) jak i na poziomie globalnym (światowym).
Większość tego co jest sprzedawane ludziom jako nieunikniona rzeczywistość jest TROCKIZMEM. UE i jej regulacje, globalna współpraca i globalna unifikacja - to czysty żywy TROCKIZM.
Wielu ludzi, skądiną inteligentnych i oczytanych, odrzuca takie tezy, mówiąc o "szalonych wujkach", "spiskowych teoriach" i innych elementach. Ale poza obśmianiem i wykpieniem, to nie są w stanie wykazać, że te terie nie spełniają logicznej spójności. Stosują przy tym jedną z odwiecznych sztuczek erystycznych pod tytułem "nadmierne uogólnienie" ewentualnie używają innej sztuczki "ad personam" jeśli tylko osoba głosząca jakieś tego typu tezy może zostać obśmiana osobiście z zupełnie innego powodu (na przykład niskiego wzrostu). Tylko, że tak działając nic się nie da osiągnąć.
Przeciwnicy takich teorii mówią, że nie ma możliwości dokonania aż tak daleko idących manipulacji w świadomości społeczeństw, narodów i całej ludzkości - powtarzają tą tezę bez żadnego dowodu, jako fakt objawiony. A przepraszam bardzo, czy działania koncernów medialnych na naszym własnym podwórku (koalicja 21 października), nie świadczą bynajmniej o czymś wręcz przeciwnym. Nie świadczą przypadkiem o tym, że odpowiednia koncentracja przekazu medialnego może spowodować drastycznie istotną zmianę nastawienia elektoratu?
Ja rozumiem, że ludzi, którzy posiadają jakie takie wykształcenie i znają takie słowa jak sofizmat i erystyka popełniają jeden podstawowy błąd w ocenie rzeczywistości. Tym błędem jest przykładanie miary swojej wiedzy i doświadczenia do zachowań większości ludzi w kraju i na świecie.
Otóż niestety jest to fałsz.
Większość ludzi (w Polsce i na świecie) nie zna nawet takich słów jak erystyka i sofizmat, nie mówiąc już o umiejętności wychwytywania takich zagrywek z przekazu medialnego.
A te zagrywki medialne służą jednemu celowi - wypromowaniu spolegliwych względem centrów decyzyjnych i medialnych (to w praktyce to samo) polityków, którzy będą realizowali program korzystny dla tychże ośrodków.
A to jest właśnie istotą TROCKIZMU, gdzie ludzie mają być podzieleni na warstwy decyzyjne i wykonawcze. Każdy ma być "żołnierzem w armii pracy".
Trockizm niesie za sobą jeszcze inne "dobrodziejstwa" - nie będę ich wymieniał. Nikt z tych, którzy zgodnie z tą ideologią dążą do zainstalowania takiego systemu w skali globalnej oczywiście się do tego nie przyzna - bo to jest passe. Ale działania, które są podejmowane nie pozostawiają według mnie zbyt dużo wątpliwości.
NWO = TROCKIZM.
20 sierpnia 2009
Po raz pierwszy w mainstreamie
Po raz pierwszy w mediach głównego nurtu pojawiają się tezy, które od co najmniej kilu lat głoszą blogerzy i "oszołomskie" niszowe media.
Na stronach Rzepy zamieszczono artykuł producenta telewizyjnego, reżysera i scenarzysty filmowego Witolda Orzechowskiego.
Tu link do źródła: http://www.rp.pl/artykul/2,351227_Polskie__Miasteczko_Twin_Peaks__.html
Tezy artykułu są proste: brak lustracji i dekomunizacji powoduje patologie, co jest udowadniane na przykładzie sprawy "Olewników" i występujących tam person. Głównymi negatywnymi bohaterami artykułu są pracownicy wymiaru sprawiedliwości.
Autor przygotowuje film fabularny o porwaniu Olewnika.
No to będzie jazda bez trzymanki, chyba że nie znajdzie się środków na wyprodukowanie tego filmu. Co oczywiście jest możliwe a według mnie nawet więcej niż pewne.
Na stronach Rzepy zamieszczono artykuł producenta telewizyjnego, reżysera i scenarzysty filmowego Witolda Orzechowskiego.
Tu link do źródła: http://www.rp.pl/artykul/2,351227_Polskie__Miasteczko_Twin_Peaks__.html
Tezy artykułu są proste: brak lustracji i dekomunizacji powoduje patologie, co jest udowadniane na przykładzie sprawy "Olewników" i występujących tam person. Głównymi negatywnymi bohaterami artykułu są pracownicy wymiaru sprawiedliwości.
Autor przygotowuje film fabularny o porwaniu Olewnika.
No to będzie jazda bez trzymanki, chyba że nie znajdzie się środków na wyprodukowanie tego filmu. Co oczywiście jest możliwe a według mnie nawet więcej niż pewne.
16 sierpnia 2009
"Układ" i "Teorie spiskowe"
Czym jest "układ" i w jaki sposób jest obśmiewany przez przeciwników tego pojęcia w Polsce?
"Układ" to coś takiego co spotkało rodzinę Olewników, Romana Kluskę i wielu innych mniej znanych z nazwiska. Ludzie ci, często anonimowi, wycierpieli się nie mniej niż Olewnikowie.
Chciałbym zobaczyć jak taki jeden z drugim mądrala usiłuje wyjaśnić Olewnikom, że żadnego "układu" nie ma i jak dostaje z liścia w swoją fałszywą jadaczkę.
Bo to jest chyba jedyna adekwatna odpowiedź na wygadywane brednie. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązywania sporów, ale w przypadku rodziny Olewników chyba żadna inna reakcja nie wchodzi w rachubę.
Pojęcie "układu" jest elementem "teorii spiskowych" tyle tylko, że na naszą lokalną wewnętrzną miarę.
Jak jest to obśmiewane i wyszydzane, bardzo prosto. Poprzez erystyczną sztuczkę polegającą na nadmiernym uogólnieniu. Przeciwnik tego pojęcia mówi, że jest niemożliwym aby umówiono się przy okrągłym stole, że Stasiek bierze browary, Ziutek telekomunikację a jeszcze inny Mietek jakąś inną gałąź przemysłu.
Otóż nikt przy zdrowych zmysłach takich tez nigdy i nigdzie nie głosił, ale właśnie w taki sposób jest to prezentowane przez media głównego nurtu, właśnie po to żeby ludzi tak opisujących naszą rzeczywistość wyśmiać i wyszydzić.
A jak się takiemu mądrali usiłuje wyjaśnić, że według badań socjologicznych od 70 do 80 procent tak zwanych "ludzi z miasta" była informatorami SB to taki ancymon zapyta się tylko kto te badania robił, a usłyszawszy nazwisko stwierdzi, że to "oszołom" (kolejny chwyt erystyczny tym razem ad personam).
Zero rozmowy merytorycznej - czysta erystyka.
Tak samo jest z "teoriami spiskowymi", których co światlejsi obywatele "nie kupują". Bo to przecież niemożliwe żeby istniała światowa zmowa, światowy spisek mający na celu jakieś tam elementy.
Tylko po co odbywają się w takim razie coroczne spotkania Grupy Bilderberg i co na nich jest omawiane oraz jakie padają konkluzje.
Po co dokonano restauracji w Polsce loży B'nai B'rith skoro prezydent Mościcki ją w okresie międzywojennym zdelegalizował. chciałbym wiedzieć jakie motywy kierowały prezydentem Mościckim, który delegalizował jak i obecnym prezydentem Kaczyńskim, który przywracał działalność tej organizacji w Polsce.
Wystarczy na blogu napisać, że piosenkarka Madonna i jej środowisko umyślnie parło do zrobienia afrontu co bardziej wierzącym spośród rodaków oraz przywołać wypowiedź kogoś, kto udowadnia supremację żydów w światowym biznesie medialnym (Kłopotowski) żeby usłyszeć: "... chyba zwariowaliście. ...".
No może i zwariowaliśmy.
Tylko może się zastanówmy najpierw kto rządzi tym biznesem Madonna, Brad Pitt, Tom Cruise czy inna gwiazda, a może jednak rządzą tym interesem prezesi korporacji medialnych, którzy decydują kogo lansować a kogo uwalić.
A może przy okazji warto wymienic inną gwiazdę światowego formatu - Mela Gibsona i spróbować wyjaśnić to wszystko co go spotyka po zrealizowaniu "Pasji". Gdzie taka na przykład Wikipedia zapodaje, że "... film został uznany za bardzo kontrowersyjny w niektórych środowiskach religijnych. ...". A tak konkretnie to w których środowiskach religijnych został tak przyjęty, bo z mojej pamięci wynika, że hierarchowie Kościoła Katolickiego w Polsce mieli zasadniczo jeden komentarz do tego filmu: "... Tak było. ...".
"Układ" to coś takiego co spotkało rodzinę Olewników, Romana Kluskę i wielu innych mniej znanych z nazwiska. Ludzie ci, często anonimowi, wycierpieli się nie mniej niż Olewnikowie.
Chciałbym zobaczyć jak taki jeden z drugim mądrala usiłuje wyjaśnić Olewnikom, że żadnego "układu" nie ma i jak dostaje z liścia w swoją fałszywą jadaczkę.
Bo to jest chyba jedyna adekwatna odpowiedź na wygadywane brednie. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązywania sporów, ale w przypadku rodziny Olewników chyba żadna inna reakcja nie wchodzi w rachubę.
Pojęcie "układu" jest elementem "teorii spiskowych" tyle tylko, że na naszą lokalną wewnętrzną miarę.
Jak jest to obśmiewane i wyszydzane, bardzo prosto. Poprzez erystyczną sztuczkę polegającą na nadmiernym uogólnieniu. Przeciwnik tego pojęcia mówi, że jest niemożliwym aby umówiono się przy okrągłym stole, że Stasiek bierze browary, Ziutek telekomunikację a jeszcze inny Mietek jakąś inną gałąź przemysłu.
Otóż nikt przy zdrowych zmysłach takich tez nigdy i nigdzie nie głosił, ale właśnie w taki sposób jest to prezentowane przez media głównego nurtu, właśnie po to żeby ludzi tak opisujących naszą rzeczywistość wyśmiać i wyszydzić.
A jak się takiemu mądrali usiłuje wyjaśnić, że według badań socjologicznych od 70 do 80 procent tak zwanych "ludzi z miasta" była informatorami SB to taki ancymon zapyta się tylko kto te badania robił, a usłyszawszy nazwisko stwierdzi, że to "oszołom" (kolejny chwyt erystyczny tym razem ad personam).
Zero rozmowy merytorycznej - czysta erystyka.
Tak samo jest z "teoriami spiskowymi", których co światlejsi obywatele "nie kupują". Bo to przecież niemożliwe żeby istniała światowa zmowa, światowy spisek mający na celu jakieś tam elementy.
Tylko po co odbywają się w takim razie coroczne spotkania Grupy Bilderberg i co na nich jest omawiane oraz jakie padają konkluzje.
Po co dokonano restauracji w Polsce loży B'nai B'rith skoro prezydent Mościcki ją w okresie międzywojennym zdelegalizował. chciałbym wiedzieć jakie motywy kierowały prezydentem Mościckim, który delegalizował jak i obecnym prezydentem Kaczyńskim, który przywracał działalność tej organizacji w Polsce.
Wystarczy na blogu napisać, że piosenkarka Madonna i jej środowisko umyślnie parło do zrobienia afrontu co bardziej wierzącym spośród rodaków oraz przywołać wypowiedź kogoś, kto udowadnia supremację żydów w światowym biznesie medialnym (Kłopotowski) żeby usłyszeć: "... chyba zwariowaliście. ...".
No może i zwariowaliśmy.
Tylko może się zastanówmy najpierw kto rządzi tym biznesem Madonna, Brad Pitt, Tom Cruise czy inna gwiazda, a może jednak rządzą tym interesem prezesi korporacji medialnych, którzy decydują kogo lansować a kogo uwalić.
A może przy okazji warto wymienic inną gwiazdę światowego formatu - Mela Gibsona i spróbować wyjaśnić to wszystko co go spotyka po zrealizowaniu "Pasji". Gdzie taka na przykład Wikipedia zapodaje, że "... film został uznany za bardzo kontrowersyjny w niektórych środowiskach religijnych. ...". A tak konkretnie to w których środowiskach religijnych został tak przyjęty, bo z mojej pamięci wynika, że hierarchowie Kościoła Katolickiego w Polsce mieli zasadniczo jeden komentarz do tego filmu: "... Tak było. ...".
Subskrybuj:
Posty (Atom)