O wyborach, które już za miesiąc pisałem już kilka razy:
1. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/08/zamulacze-daja-gos.html
2. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/08/prawdopodobny-scenariusz-wyborow-2011.html
3. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/09/ne-przewraca-sto.html
4. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/09/powtorzone-wybory-czy-przesuniecie.html
5. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/09/system-sie-wyczerpa.html
6. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/09/dwa-swiaty.html
Ponieważ od pierwszego tekstu, w którym przewidywałem co się wydarzy przy okazji tych wyborów parę rzeczy się zmieniło oraz parę informacji zostało przekazanych do obiegu publicznego należy dokonać zmian w przewidywaniu tego co się stanie.
Oto wersja I - soft
1. PiS wygra wybory w dniu 09-10-2011, zwycięstwo będzie na poziomie umożliwiającym samodzielne rządzenie.
2. Protesty nE, JKM i innych będą składane doPKW i SN
3. SN stwierdzi, że wybory są nieważne ponieważ złamane zostały procedury wyborcze wraz z naczelną zasadą systemu demokratycznego, która mówi o równości szans na starcie.
4. zostaje zarządzony nowy termin wyborów
5. powtórzone wybory nie przynoszą jednoznacznego rozstrzygnięcia - do sejmu wchodzą: JKM, PR, palikotowcy, sejm jest rozdrobniony. PiS i Kaczyński osobiście nauczeni doświadczeniem z poprzednich walk wewnątrz koalicyjnych nie mają ochoty tego firmować.
Marazm i przepychanki.
Wersja II - hard
Punkty od 1 do 3 włącznie jak w wesji I- soft
4. Duże grupy ludzi wychodzą na ulice, zamieszki bijatyki z policją i ze strażą miejską
5. wprowadzenie stanu wyjątkowego
6. niemożność ogłoszenia nowych wyborów jeszcze przez 90 dni (taki jest zapis w konstytucji) po ustaniu stanu wyjątkowego.
W tej wersji powtórzone wybory odbędą się dopiero za około 6 miesięcy od tej chwili (najwcześniej)
Podsumowanie.
To dlatego dokonywane są te wszystkie prowokacje wobec społeczeństwa. To dlatego zatrudnia się Nergala w TVP. To dlatego ostentacyjnie zwija się "Starucha" z tłumu jego konfratrów. To dlatego dokonuje się prób zastraszenia organizatorów uroczystości patriotycznych w Opolu.
Żeby ludzi zdenerwować, żeby ich wkurwić, żeby w momencie ogłoszenia konieczności powtórzenia wyborów ludzie wyszli na ulicę.
Wprowadzając stan wyjątkowy system panujący uzyskuje jeszcze jeden element. Tych wszystkich, którzy się zgłosili jako mężowie zaufania na te wybory będzie się w tym czasie ostro szykanować, zatrzymywać na 24 lub 48 - bez podania przyczyn.
Tak w tej chwili oceniam możliwości działania systemu.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą system. Pokaż wszystkie posty
15 września 2011
11 września 2011
System się wyczerpał
A w każdym razie w obecnie obowiązującej formie. Wynika z tego poprawnie rozumując, że stoimy u progu wydarzeń przełomowych, ergo wielkich.
Czy będzie to wielkie draństwo, czy WIELKIE ZWYCIĘSTWO NARODU to zależy od nas samych.
Jeśli spojrzymy na historię od 1945 do chwili obecnej to zaobserwujemy, że co pewien czas system się zmieniał, modyfikował, ewoluował, dostosowywał.
Najpierw był komunizm koszarowy i po prostu wojna domowa. Okres ten trwał z różnym nasileniem represyjności wobec społeczeństwa od 1945 do 1956.
W '56 nastąpił przełom, system się dostosował. Niewiele, ale jednak trochę się posunął. Już nie było latających z naganami w biały dzień komisarzy. W okresie od 1953 do 1956 nastąpiło również przesunięcie pewnych ludzi z bezpośredniego aparatu represji na front stricte ideologiczny (exemplum Zygmunt Bauman - major KBW przeszedł na odcinek socjologii).
Tak samo było w kolejnych przełomowych latach:
1968 - to w pewnym sensie wewnętrzna dintojra w kompartii, ale również dokonała się zmiana w postrzeganiu przez resztę społeczeństwa czym jest kompartia.
1970 - tu za komentarz wystarcza ilość ofiar śmiertelnych, chociaż również tutaj rozpoznawalne są pewne elementy walk frakcyjnych wewnątrz kompartii
1976 - po okresie "cudu gierkowskiego" trzeba było zacząć spłacać te kredyty i społeczeństwo powiedziało "WAŁA"
1980 do 1981 - karnawał SOLIDARNOŚCI
1981 do 1989 - stan wojenny zniesiony formalnie wprawdzie dużo wcześniej ale
mordy polityczne trwały w najlepsze jeszcze w 1989 roku
1989 - wybory, wprawdzie ze z góry określoną ilością miejsc jakie może zdobyć opozycja, ale jednak wybory, chociaż właściwszy określeniem było by PLEBISCYT.
1992 - "Nocna zmiana"
2002 - afera Rywin - Michnik
2005 - 80% głosów zdobywają partie, które w odczuciu społeczeństwa są przeciwnikami dotychczasowego establiszmętu, również stanowisko prezydenta zdobywa reprezentant tego nurtu.
2007 - PO przechodzi na pozycje pro systemowe i wygrywa wybory
10-04-2010 - w Smoleńsku ginie prezydent
Jest 11-09-2011 do wyborów zostało niecałe 30 dni, a już w tej chwili wiadomo, że jeśliby potraktować poważnie konstytucję i kodeks wyborczy to te wybory są nieważne. Jednakże nic nie jest robione w celu dokonania naprawy błędów formalno - prawnych, których dopuściły się instytucje państwa mające de nomine stać na straży praworządności i prawidłowości procesu wyborczego.
A z powyższego wynika, że system nie wie co ma zrobić i wybiera drogę, która daje mu możliwość zarówno uznania wyniku wyborów jako ważne, jak również zakwestionowania wyniku głosowania z powodu błędów początkowych.
Historia od 1945 do chwili obecnej obfituje w wydarzenia o różnym stopniu nasilenia i różnej wadze.
Jeśli miałbym wartościować, to uznał bym, że wybory 1989 były momentem gdy mieliśmy największą szansę na zwycięstwo. Zwycięstwo czyli oswobodzenie się z wpływów Rosji i zainstalowanej agentury. Twierdzę tak dlatego, że kompartia przegrała te wybory nawet w zamkniętych okręgach wyborczych - czyli głównie w jednostkach wojskowych. A co może nawet najbardziej zdeterminowana SB/WSW wobec dywizji pancernej - no raczej niewiele.
Należy według mnie nałożyć pewne wydarzenia na zmiany technologiczne. Klasycznym przykładem jest tu rok 2002 i afera Rywin - Michnik. Nie dlatego miało to tak wielki wpływ na wybory, że się wydarzyło i było relacjonowane na żywo przez media, ale dlatego, że równocześnie dokonała się zmiana technologiczna i pojawił się WEB 2.0 - czyli możliwość komentowania artykułów w internetowych wydaniach gazet jak również możliwość pisania blogów.
Setki i tysiące ludzi siedziało i ślęczało nad relacjami z prac komisji ds. afery Rywin - Michnik a potem prezentowało swoje przemyślenia innym. I te przemyślenia były druzgocące zarówno dla SLD jak i UD/UW.
Nawet wyeliminowanie prezydenta i towarzyszących mu osób nie zmniejszyło w sposób drastyczny ilości ludzi, którzy chcą zmiany. Około ośmiu milionów osób głosowało w 2010 roku na Jarosława Kaczyńskiego.
Jesteśmy według mnie w chwili obecnej w sytuacji, która jest czymś pośrednim pomiędzy okresem karnawału Solidarności, a wyborami 1989 roku. Tak to oceniam głównie w sensie psychologicznym.
Biorąc pod rozwagę wszystko co powyżej, to jak w tytule, system w obecnej formie się wyczerpał, chociaż jest okopany w wielu miejscach. I albo posunie się z własnej woli i to drastycznie albo ...
Nie będzie konkluzji, zobaczymy co przyniesie dzień wyborów i podliczenie głosów oraz jaka będzie reakcja systemu panującego na to podliczenie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Czy będzie to wielkie draństwo, czy WIELKIE ZWYCIĘSTWO NARODU to zależy od nas samych.
Jeśli spojrzymy na historię od 1945 do chwili obecnej to zaobserwujemy, że co pewien czas system się zmieniał, modyfikował, ewoluował, dostosowywał.
Najpierw był komunizm koszarowy i po prostu wojna domowa. Okres ten trwał z różnym nasileniem represyjności wobec społeczeństwa od 1945 do 1956.
W '56 nastąpił przełom, system się dostosował. Niewiele, ale jednak trochę się posunął. Już nie było latających z naganami w biały dzień komisarzy. W okresie od 1953 do 1956 nastąpiło również przesunięcie pewnych ludzi z bezpośredniego aparatu represji na front stricte ideologiczny (exemplum Zygmunt Bauman - major KBW przeszedł na odcinek socjologii).
Tak samo było w kolejnych przełomowych latach:
1968 - to w pewnym sensie wewnętrzna dintojra w kompartii, ale również dokonała się zmiana w postrzeganiu przez resztę społeczeństwa czym jest kompartia.
1970 - tu za komentarz wystarcza ilość ofiar śmiertelnych, chociaż również tutaj rozpoznawalne są pewne elementy walk frakcyjnych wewnątrz kompartii
1976 - po okresie "cudu gierkowskiego" trzeba było zacząć spłacać te kredyty i społeczeństwo powiedziało "WAŁA"
1980 do 1981 - karnawał SOLIDARNOŚCI
1981 do 1989 - stan wojenny zniesiony formalnie wprawdzie dużo wcześniej ale
mordy polityczne trwały w najlepsze jeszcze w 1989 roku
1989 - wybory, wprawdzie ze z góry określoną ilością miejsc jakie może zdobyć opozycja, ale jednak wybory, chociaż właściwszy określeniem było by PLEBISCYT.
1992 - "Nocna zmiana"
2002 - afera Rywin - Michnik
2005 - 80% głosów zdobywają partie, które w odczuciu społeczeństwa są przeciwnikami dotychczasowego establiszmętu, również stanowisko prezydenta zdobywa reprezentant tego nurtu.
2007 - PO przechodzi na pozycje pro systemowe i wygrywa wybory
10-04-2010 - w Smoleńsku ginie prezydent
Jest 11-09-2011 do wyborów zostało niecałe 30 dni, a już w tej chwili wiadomo, że jeśliby potraktować poważnie konstytucję i kodeks wyborczy to te wybory są nieważne. Jednakże nic nie jest robione w celu dokonania naprawy błędów formalno - prawnych, których dopuściły się instytucje państwa mające de nomine stać na straży praworządności i prawidłowości procesu wyborczego.
A z powyższego wynika, że system nie wie co ma zrobić i wybiera drogę, która daje mu możliwość zarówno uznania wyniku wyborów jako ważne, jak również zakwestionowania wyniku głosowania z powodu błędów początkowych.
Historia od 1945 do chwili obecnej obfituje w wydarzenia o różnym stopniu nasilenia i różnej wadze.
Jeśli miałbym wartościować, to uznał bym, że wybory 1989 były momentem gdy mieliśmy największą szansę na zwycięstwo. Zwycięstwo czyli oswobodzenie się z wpływów Rosji i zainstalowanej agentury. Twierdzę tak dlatego, że kompartia przegrała te wybory nawet w zamkniętych okręgach wyborczych - czyli głównie w jednostkach wojskowych. A co może nawet najbardziej zdeterminowana SB/WSW wobec dywizji pancernej - no raczej niewiele.
Należy według mnie nałożyć pewne wydarzenia na zmiany technologiczne. Klasycznym przykładem jest tu rok 2002 i afera Rywin - Michnik. Nie dlatego miało to tak wielki wpływ na wybory, że się wydarzyło i było relacjonowane na żywo przez media, ale dlatego, że równocześnie dokonała się zmiana technologiczna i pojawił się WEB 2.0 - czyli możliwość komentowania artykułów w internetowych wydaniach gazet jak również możliwość pisania blogów.
Setki i tysiące ludzi siedziało i ślęczało nad relacjami z prac komisji ds. afery Rywin - Michnik a potem prezentowało swoje przemyślenia innym. I te przemyślenia były druzgocące zarówno dla SLD jak i UD/UW.
Nawet wyeliminowanie prezydenta i towarzyszących mu osób nie zmniejszyło w sposób drastyczny ilości ludzi, którzy chcą zmiany. Około ośmiu milionów osób głosowało w 2010 roku na Jarosława Kaczyńskiego.
Jesteśmy według mnie w chwili obecnej w sytuacji, która jest czymś pośrednim pomiędzy okresem karnawału Solidarności, a wyborami 1989 roku. Tak to oceniam głównie w sensie psychologicznym.
Biorąc pod rozwagę wszystko co powyżej, to jak w tytule, system w obecnej formie się wyczerpał, chociaż jest okopany w wielu miejscach. I albo posunie się z własnej woli i to drastycznie albo ...
Nie będzie konkluzji, zobaczymy co przyniesie dzień wyborów i podliczenie głosów oraz jaka będzie reakcja systemu panującego na to podliczenie.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
30 stycznia 2011
Metoda
Oto film o tym jak się robi rewolucję.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=-ZfAVvIcmdQ
http://www.youtube.com/watch?v=nIM04EjSqbY&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=h4uBzGhjqfQ
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=h4uBzGhjqfQ
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GvNPUp7WVs8
Pokazane są tutaj metody jakie stosowane są wobec autorytarnych reżimów. W ostatniej części tego filmu pada jednak, że nie wszędzie jest to skuteczne, tak jak w Azerbejdżanie, gdzie próba obalenia nie powiodła się. Padają również sugestie dlaczego się nie powiodła.
Najważniejszym elementem jest jednak to, żeby były wolne i w miarę niezależne media, które dają szansę na przekazanie treści mogących doprowadzić do zmiany.
Skomentuje to w następujący sposób.
Skoro jest METODA i w dodatku jest pokazywana w telewizji, to musi istnieć również PRZECIWMETODA, która może być realizowana na przykład w Polsce. Skoro zaczynem przewrotu są z reguły młodzi ludzie, którzy są sfrustrowani, to należy z punktu widzenia władzy, systemu spowodować, żeby ci młodzi ludzie ukierunkowali swoją działalność w innym kierunku. Na zarabianie pieniędzy, kupno domu lub mieszkania, kupno samochodu, a najlepiej żeby to wszystko kupowali na kredyt. Wtedy nie będą się imać żadnych spraw politycznych.
Zniechęcić, ośmieszyć, ale przede wszystkim nie dopuścić do pojawienia się dostatecznie dużej grupy sfrustrowanych. Dać każdemu tyle, żeby mógł się upajać "sukcesem", ale jednocześnie żeby nie wiedział czym jest prawdziwy sukces. Bo sukces dla kogoś kto wie niewiele, to może być zarabianie przysłowiowych 6'000 złotych miesięcznie (http://pulldragontail.blogspot.com/search?q=6%27000), sukcesem może być wyjazd do Irlandii "na zmywak".
Dopóki ludzie nie zorientują się, że sukces zależy GŁOWNIE od stanu państwa, nie zidentyfikują się z państwem, nie zauważą, że tak na prawdę są przerabiani na szaro, to dopóty nic z tego nie będzie. A jakość kształcenia jest coraz niższa, w związku z tym szansa na to, że pojawi się fala tych, którzy chcą ostrej zmiany jest coraz mniejsza.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=-ZfAVvIcmdQ
http://www.youtube.com/watch?v=nIM04EjSqbY&feature=player_embedded
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=h4uBzGhjqfQ
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=h4uBzGhjqfQ
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GvNPUp7WVs8
Pokazane są tutaj metody jakie stosowane są wobec autorytarnych reżimów. W ostatniej części tego filmu pada jednak, że nie wszędzie jest to skuteczne, tak jak w Azerbejdżanie, gdzie próba obalenia nie powiodła się. Padają również sugestie dlaczego się nie powiodła.
Najważniejszym elementem jest jednak to, żeby były wolne i w miarę niezależne media, które dają szansę na przekazanie treści mogących doprowadzić do zmiany.
Skomentuje to w następujący sposób.
Skoro jest METODA i w dodatku jest pokazywana w telewizji, to musi istnieć również PRZECIWMETODA, która może być realizowana na przykład w Polsce. Skoro zaczynem przewrotu są z reguły młodzi ludzie, którzy są sfrustrowani, to należy z punktu widzenia władzy, systemu spowodować, żeby ci młodzi ludzie ukierunkowali swoją działalność w innym kierunku. Na zarabianie pieniędzy, kupno domu lub mieszkania, kupno samochodu, a najlepiej żeby to wszystko kupowali na kredyt. Wtedy nie będą się imać żadnych spraw politycznych.
Zniechęcić, ośmieszyć, ale przede wszystkim nie dopuścić do pojawienia się dostatecznie dużej grupy sfrustrowanych. Dać każdemu tyle, żeby mógł się upajać "sukcesem", ale jednocześnie żeby nie wiedział czym jest prawdziwy sukces. Bo sukces dla kogoś kto wie niewiele, to może być zarabianie przysłowiowych 6'000 złotych miesięcznie (http://pulldragontail.blogspot.com/search?q=6%27000), sukcesem może być wyjazd do Irlandii "na zmywak".
Dopóki ludzie nie zorientują się, że sukces zależy GŁOWNIE od stanu państwa, nie zidentyfikują się z państwem, nie zauważą, że tak na prawdę są przerabiani na szaro, to dopóty nic z tego nie będzie. A jakość kształcenia jest coraz niższa, w związku z tym szansa na to, że pojawi się fala tych, którzy chcą ostrej zmiany jest coraz mniejsza.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
27 marca 2010
W kwestii pryncypiów
Znów zaczynają się pojawiać, na prawicowej części blogosfery, wpisy i komenty do tych wpisów mniej więcej na taką modłę: Kaczory to nie prawica, Kaczory popełniły drastyczne błędy, lemingi PiS-owskie w natarciu, nie będę głosował na Kaczora bo on nie jest z mojej bajki.
Tylko co z tego wynika.
Nic, kompletnie nic.
Czy ktoś, ktokolwiek sensowny twierdził kiedykolwiek, że PiS i Kaczyńscy są ugrupowaniem, prawicowym. Tylko media, znajdujące się skądinąd w rękach totalnego lewactwa oraz bezpieki wojskowej i cywilnej, coś takiego bezzasadnie i bezsensownie powtarzają. Dlaczego, ano dlatego, że jest im tak wygodnie.
To może popatrzmy na fakty, a nie na "fakty medialne".
W Polsce w chwili obecnej nie ma partii stricte prawicowej. Odpowiadającej we wszystkich punktach definicji prawicowości (skądkolwiek byśmy taką definicję wytrzasnęli).
Istnieje co najwyżej podział na partie pro-systemowe, i aktualnie istniejący system kontestujące (w różnym natężeniu i na różnych polach). Jeszcze niedawno samo PO należało do kontestatorów aktualnej w owym czasie sceny politycznej (przed wyborami 2005). Potem PO przeszło do obozu pro - systemowego. Dlaczego przeszli, najprawdopodobniej z powodu urażonych ambicji Tuska i Rokity, ale to zupełna spekulacja i rzecz na oddzielny wpis.
Zastanówmy się na poważnie jakie są możliwości wyborcze w chwili obecnej. Będę pisał o nadchodzących wyborach prezydenckich.
Można zagłosować na: Lecha Kaczyńskiego - aktualnie urzędującego prezydenta wywodzącego się z PiS-u, Bronisława Komorowskiego z PO, Jerzego Szmajdzińskiego z SLD, Marka Jurka z PR, Ludwika Dorna z Polska+, lub jeszcze kogoś tam innego kto się jeszcze nie ujawnił.
Co uzyskujemy, od różnych kandydatów?
Lech Kaczyński - kontrola działań PO i ewentualne wetowanie ewidentnie szkodliwych ustaw, zablokowanie oddziaływania WSI na BBN,
Bronisław Komorowski - pełna spolegliwość wobec rządu PO i ponadto uleganie wpływom WSI - chłopcy z WSI bardzo chętnie weszli by do BBN-u,
Jerzy Szmajdziński - lawirowanie pomiędzy współpracą a odrzucaniem poczynań rządu, przy jednoczesnym przyzwoleniu na działalność agentury cywilnej bezpieki.
O Marku Jurku i Ludwiku Dornie to niestety mogę powiedzieć jedno: nie mają takiego aparatu aby w miarę szczelnie obsadzić kancelarię prezydencką, czyli są to ewidentne kanapy. Ludzie ci odeszli z PiS-u ze szkodą dla obydwu stron.
W takiej perspektywie i takich realiach ja osobiście postrzegam nadchodzące wybory prezydenckie.
A teraz popuśćmy wodze fantazji i zastanówmy się co by się musiało wydarzyć aby w Polsce mogła powstać i zaistnieć realna partia prawicowa. Prawicowa zarówno w kwestii ideologicznej jak i gospodarczej.
Otóż najpierw trzeba by zmienić oświatę, tak aby każdy średnio rozgarnięty absolwent liceum (a w tej chwili matury nie zdają tylko wyjątkowi nieudacznicy) wiedział co to sofizmat, erystyka, logomachia i intoksykacja. Żeby wiedział co to jest i potrafił wyłowić coś takiego z przekazu medialnego. A nie żeby łykał przekaz medialny jak karny gąsior kulki. Żeby wiedział, że jak lewak mówi iż "państwo ludowe po 1945 zapewniło awans i wykształcenie niezliczonym rzeszom" - to jest to sofizmat, a jak pijany wściekłością Niesiołowski drze gębę na wizji i fonii o tym, że Kaczory to kurduple i karły moralne to erystyka z paragrafu 'ad personam'.
Żeby jednym słowem każdy był w miarę odporny chociaż na najprostsze sztuczki stosowane przez speców od PR.
Do tego trzeba lat, a nie połowy kadencji sejmowej proszę szanownych ortodoksów prawicowości.
O innych elementach, które muszą zaistnieć żeby w Polsce było normalnie pisał nie będę, ale zacytuję fragment drugiego odcinka filmu "System 09 - Bogaćcie się":
" Własność prywatna, prywatna inicjatywa, wolny rynek. Wolność, własność, kapitalizm, jedyny sprawny system gospodarczy, czego chcieć więcej.
Niczego.
Tylko co my mamy z tego wolnego rynku, jego teorię, ale nie praktykę.
Jego usprawiedliwienie nierówności społecznych, ale nie jego jasne kryteria.
Jego obezwładniającą ideologię, ale nie oparcie w wartościach ważnych dla każdego z nas
Czy to coś dookoła to jest ten kapitalizm, to jest ten wolny rynek, wmawiając sobie, że tak, robimy sobie tylko krzywdę
[...]
Kapitalizm to system oparty na paru prostych zasadach: uczciwości, pracowitości, równości reguł gry i wolności.
Czy system ufundowany na przeciwności tych zasad może się sam naprostować?
Tak, na pewno, cuda się przecież zdarzają. ...". Tyle Wojciech Klata występujący w tym filmie jako główny narrator.
Czego trzeba dokonać, żeby naprostować wszystkie krzywizny ostatniego dwudziestolecia - tytanicznej według mnie pracy.
Dekomunizacja, lustracja, deubekizacja, restytucja zagarniętego nieprawnie majątku - o tu się "prawdziwi prawicowcy" zaczną burzyć, a ja się z głupia frant zapytam, to jak to jest, że można dochodzić restytucji majątku z przed 60 lat a nie można dokonać rozliczeń z ostatniego 20-lecia. Może się na coś zdecydujecie kochani prawicowcy.
W moim pojęciu, żeby coś takiego jako pewna wartość podstawowa mogło zaistnieć to:
1. Lech Kaczyński musi zostać prezydentem na jeszcze jedną kadencję
2. PiS jako ramię wykonawcze woli Jarosława Kaczyńskiego musi w roku 2011 uzyskać pełnię władzy (samodzielne rządzenie bez konieczności zawiązywania koalicji) i utrzymywać ten status przez co najmniej dwie następne kadencje.
3. Następcą Lecha Kaczyńskiego powinien zostać człowiek również związany z PiS, aby współpraca premier - prezydent nie musiała być "szorstką przyjaźnią".
Po mniej więcej 15 latach od chwili obecnej to będziemy mogli mówić o w miarę znormalizowanej sytuacji społeczno politycznej w naszym kraju, oczywiście jeżeli taki scenariusz się ziści.
Ale niestety nie mam złudzeń, społeczeństwo jest zbyt ogłupione przez media, a poziom nauczania jest stale obniżany i ma być obniżony ponownie, wszyscy będą mieli licencjat lub magisterium co będzie równoważne maturze z okolic roku 1981.
Tu cytat z jednego z dziekanów pewnego wydziału PW (mojego kolegi, razem zaczynaliśmy studia): "... Osoby kończące obecnie licencjat, czyli 3 - letnie studia inżynierskie, mają mniejszą wiedzę z przedmiotów podstawowych takich jak matematyka i fizyka, niż my gdy kończyliśmy liceum. ..."
Reasumując.
To wszystko są naczynia połączone. Jak nie poprzemy jako prawicowcy Kaczorów dzisiaj, to jutro nie będziemy mieli kogo poprzeć, a ilość lemingów anty - pisowskich zwiększy się wielokrotnie.
Że to nie jest sytuacja komfortowa moralnie, ale ja nie mówiłem o moralnym komforcie, tylko o realiach.
Tylko co z tego wynika.
Nic, kompletnie nic.
Czy ktoś, ktokolwiek sensowny twierdził kiedykolwiek, że PiS i Kaczyńscy są ugrupowaniem, prawicowym. Tylko media, znajdujące się skądinąd w rękach totalnego lewactwa oraz bezpieki wojskowej i cywilnej, coś takiego bezzasadnie i bezsensownie powtarzają. Dlaczego, ano dlatego, że jest im tak wygodnie.
To może popatrzmy na fakty, a nie na "fakty medialne".
W Polsce w chwili obecnej nie ma partii stricte prawicowej. Odpowiadającej we wszystkich punktach definicji prawicowości (skądkolwiek byśmy taką definicję wytrzasnęli).
Istnieje co najwyżej podział na partie pro-systemowe, i aktualnie istniejący system kontestujące (w różnym natężeniu i na różnych polach). Jeszcze niedawno samo PO należało do kontestatorów aktualnej w owym czasie sceny politycznej (przed wyborami 2005). Potem PO przeszło do obozu pro - systemowego. Dlaczego przeszli, najprawdopodobniej z powodu urażonych ambicji Tuska i Rokity, ale to zupełna spekulacja i rzecz na oddzielny wpis.
Zastanówmy się na poważnie jakie są możliwości wyborcze w chwili obecnej. Będę pisał o nadchodzących wyborach prezydenckich.
Można zagłosować na: Lecha Kaczyńskiego - aktualnie urzędującego prezydenta wywodzącego się z PiS-u, Bronisława Komorowskiego z PO, Jerzego Szmajdzińskiego z SLD, Marka Jurka z PR, Ludwika Dorna z Polska+, lub jeszcze kogoś tam innego kto się jeszcze nie ujawnił.
Co uzyskujemy, od różnych kandydatów?
Lech Kaczyński - kontrola działań PO i ewentualne wetowanie ewidentnie szkodliwych ustaw, zablokowanie oddziaływania WSI na BBN,
Bronisław Komorowski - pełna spolegliwość wobec rządu PO i ponadto uleganie wpływom WSI - chłopcy z WSI bardzo chętnie weszli by do BBN-u,
Jerzy Szmajdziński - lawirowanie pomiędzy współpracą a odrzucaniem poczynań rządu, przy jednoczesnym przyzwoleniu na działalność agentury cywilnej bezpieki.
O Marku Jurku i Ludwiku Dornie to niestety mogę powiedzieć jedno: nie mają takiego aparatu aby w miarę szczelnie obsadzić kancelarię prezydencką, czyli są to ewidentne kanapy. Ludzie ci odeszli z PiS-u ze szkodą dla obydwu stron.
W takiej perspektywie i takich realiach ja osobiście postrzegam nadchodzące wybory prezydenckie.
A teraz popuśćmy wodze fantazji i zastanówmy się co by się musiało wydarzyć aby w Polsce mogła powstać i zaistnieć realna partia prawicowa. Prawicowa zarówno w kwestii ideologicznej jak i gospodarczej.
Otóż najpierw trzeba by zmienić oświatę, tak aby każdy średnio rozgarnięty absolwent liceum (a w tej chwili matury nie zdają tylko wyjątkowi nieudacznicy) wiedział co to sofizmat, erystyka, logomachia i intoksykacja. Żeby wiedział co to jest i potrafił wyłowić coś takiego z przekazu medialnego. A nie żeby łykał przekaz medialny jak karny gąsior kulki. Żeby wiedział, że jak lewak mówi iż "państwo ludowe po 1945 zapewniło awans i wykształcenie niezliczonym rzeszom" - to jest to sofizmat, a jak pijany wściekłością Niesiołowski drze gębę na wizji i fonii o tym, że Kaczory to kurduple i karły moralne to erystyka z paragrafu 'ad personam'.
Żeby jednym słowem każdy był w miarę odporny chociaż na najprostsze sztuczki stosowane przez speców od PR.
Do tego trzeba lat, a nie połowy kadencji sejmowej proszę szanownych ortodoksów prawicowości.
O innych elementach, które muszą zaistnieć żeby w Polsce było normalnie pisał nie będę, ale zacytuję fragment drugiego odcinka filmu "System 09 - Bogaćcie się":
" Własność prywatna, prywatna inicjatywa, wolny rynek. Wolność, własność, kapitalizm, jedyny sprawny system gospodarczy, czego chcieć więcej.
Niczego.
Tylko co my mamy z tego wolnego rynku, jego teorię, ale nie praktykę.
Jego usprawiedliwienie nierówności społecznych, ale nie jego jasne kryteria.
Jego obezwładniającą ideologię, ale nie oparcie w wartościach ważnych dla każdego z nas
Czy to coś dookoła to jest ten kapitalizm, to jest ten wolny rynek, wmawiając sobie, że tak, robimy sobie tylko krzywdę
[...]
Kapitalizm to system oparty na paru prostych zasadach: uczciwości, pracowitości, równości reguł gry i wolności.
Czy system ufundowany na przeciwności tych zasad może się sam naprostować?
Tak, na pewno, cuda się przecież zdarzają. ...". Tyle Wojciech Klata występujący w tym filmie jako główny narrator.
Czego trzeba dokonać, żeby naprostować wszystkie krzywizny ostatniego dwudziestolecia - tytanicznej według mnie pracy.
Dekomunizacja, lustracja, deubekizacja, restytucja zagarniętego nieprawnie majątku - o tu się "prawdziwi prawicowcy" zaczną burzyć, a ja się z głupia frant zapytam, to jak to jest, że można dochodzić restytucji majątku z przed 60 lat a nie można dokonać rozliczeń z ostatniego 20-lecia. Może się na coś zdecydujecie kochani prawicowcy.
W moim pojęciu, żeby coś takiego jako pewna wartość podstawowa mogło zaistnieć to:
1. Lech Kaczyński musi zostać prezydentem na jeszcze jedną kadencję
2. PiS jako ramię wykonawcze woli Jarosława Kaczyńskiego musi w roku 2011 uzyskać pełnię władzy (samodzielne rządzenie bez konieczności zawiązywania koalicji) i utrzymywać ten status przez co najmniej dwie następne kadencje.
3. Następcą Lecha Kaczyńskiego powinien zostać człowiek również związany z PiS, aby współpraca premier - prezydent nie musiała być "szorstką przyjaźnią".
Po mniej więcej 15 latach od chwili obecnej to będziemy mogli mówić o w miarę znormalizowanej sytuacji społeczno politycznej w naszym kraju, oczywiście jeżeli taki scenariusz się ziści.
Ale niestety nie mam złudzeń, społeczeństwo jest zbyt ogłupione przez media, a poziom nauczania jest stale obniżany i ma być obniżony ponownie, wszyscy będą mieli licencjat lub magisterium co będzie równoważne maturze z okolic roku 1981.
Tu cytat z jednego z dziekanów pewnego wydziału PW (mojego kolegi, razem zaczynaliśmy studia): "... Osoby kończące obecnie licencjat, czyli 3 - letnie studia inżynierskie, mają mniejszą wiedzę z przedmiotów podstawowych takich jak matematyka i fizyka, niż my gdy kończyliśmy liceum. ..."
Reasumując.
To wszystko są naczynia połączone. Jak nie poprzemy jako prawicowcy Kaczorów dzisiaj, to jutro nie będziemy mieli kogo poprzeć, a ilość lemingów anty - pisowskich zwiększy się wielokrotnie.
Że to nie jest sytuacja komfortowa moralnie, ale ja nie mówiłem o moralnym komforcie, tylko o realiach.
02 stycznia 2010
Jak stworzyć prawicowe medium?
Niestety jest tu pewien problem, ponieważ potrzeba kasy, kasy i jeszcze raz kasy. Jeśli weźmiemy dowolny portal gdzie przeważa myśl prawicowa to bez trudu znajdziemy teksty, które zapełniają kilka rubryk w standardowym czasopiśmie. Zawsze ktoś napisze tekst, który będzie mógł uchodzić za komentarz redakcyjny do bieżących wydarzeń, ktoś inny napisze tekst analityczny na inny temat, rubryka satyryczna również zostanie dosyć łatwo zapełniona. To nie są problemy. Problemem głównym jest brak pieniędzy na start oraz tak na prawdę brak perspektyw. Można oczywiście jak Antoni Macierewicz wydawać prawie całą swoją poselską dietę na wydawanie pisma, ale to niestety jest wyjątek potwierdzający regułę. A reguła jest dosyć oczywista: ludzie mający poglądy prawicowe raczej nie uczestniczą w przedsięwzięciach komercyjnych jeśli nie widzą możliwości zarobienia na tym jakichś pieniędzy, a przynajmniej nie dokładania notorycznie do interesu. Czy to źle. raczej nie. Tylko, że w ten sposób oddajemy dosyć znaczną część przestrzeni publicznej lewactwu wszelkiej maści.
Taka "Krytyka Polityczna" funkcjonuje dzięki dotacjom z Ministerstwa Kultury i ma się dobrze. Dlaczego w takim razie nikt do tej pory nie stworzył analogicznego pisma, ale o przeciwnym znaku ideologicznym? Ponieważ prawicowcy mają zbyt głęboko wrośnięte poczucie własnej wartości i niezależności. Nikt mi nie będzie mówił co mogę napisać w "swoim" periodyku, nikt mi nie wytnie żadnego artykułu. Lewacy takich ograniczeń nie zauważają. Robią "swoje". A taki Sierakowski mając zapewniony byt (pensja redaktora naczelnego) może sobie pozwolić na różne dziwne dywagacje w innych mediach. Ma czas i środki na przygotowanie się do dyskusji na każdy temat.
Niestety nie ma na razie w Polsce takich instytucji, które umożliwiały by analogiczną swobodę dla błyskotliwych ludzi o poglądach prawicowych. Niestety taki prawicowiec musi najpierw zadbać o dobro swojej rodziny, a potem może ewentualnie uczestniczyć w jakichś akcjach medialnych dyskredytujących lewaków. Szkoda, że taka jest hirarchia, należy dążyć do jej zmiany.
Taka "Krytyka Polityczna" funkcjonuje dzięki dotacjom z Ministerstwa Kultury i ma się dobrze. Dlaczego w takim razie nikt do tej pory nie stworzył analogicznego pisma, ale o przeciwnym znaku ideologicznym? Ponieważ prawicowcy mają zbyt głęboko wrośnięte poczucie własnej wartości i niezależności. Nikt mi nie będzie mówił co mogę napisać w "swoim" periodyku, nikt mi nie wytnie żadnego artykułu. Lewacy takich ograniczeń nie zauważają. Robią "swoje". A taki Sierakowski mając zapewniony byt (pensja redaktora naczelnego) może sobie pozwolić na różne dziwne dywagacje w innych mediach. Ma czas i środki na przygotowanie się do dyskusji na każdy temat.
Niestety nie ma na razie w Polsce takich instytucji, które umożliwiały by analogiczną swobodę dla błyskotliwych ludzi o poglądach prawicowych. Niestety taki prawicowiec musi najpierw zadbać o dobro swojej rodziny, a potem może ewentualnie uczestniczyć w jakichś akcjach medialnych dyskredytujących lewaków. Szkoda, że taka jest hirarchia, należy dążyć do jej zmiany.
20 listopada 2009
Koalicja PO-SLD i PSL
To wbrew pozorom dobra wiadomość. Przypomina się taki cytat: "... Pijaniusieńcy Kwaśniewski i Szmajdziński chodzili po osiedlu od drzwi do drzwi i mówili, że niedługo będą razem z Michnikiem w jednej partii. ..." (to chyba było u Łysiaka).
Gdyby takie coś wydarzyło się 20 lat temu, to nie było by możliwości żeby udawać zmiany ekip rządzących gdzie SLD robiła za lewicę, a UD, UW, PO za jeśli nie prawicę to przynajmniej za centrum.
Dla wielu osób będących wyborcami SLD jest nie do przyjęcia sytuacja, że na jednej liście wyborczej znajdują się obok siebie Czarzasty i Mazowiecki (taki casus miał miejsce w 2005) i w drugą stronę działa to analogicznie.
Obecnie najsilniejszą partią "systemu" jest PO, jedynym przeciwnikiem realnie liczącym się na rynku jest PiS.
Wprawdzie nie mówi się o połączeniu PO i SLD, ale podejmowane działania dla pewnych grup elektoratów tych partii mogą być nie do zaakceptowania.
Tu pojawia się dosyć istotne pytanie: co zrobią wnerwieni postawą partyjnego szefostwa wyborcy tych partii (zarówno SLD jak i PO).
Przekaz medialny jaki pojawia się przy okazji tych deklaracji sprowadza się tylko do jednego: "nigdy więcej PiS". To trochę mało jak na program, ale sugeruje z drugiej strony, że publikowane sondaże to są co najmniej naciągane.
Analogiczną do deklaracji polityków SLD jest deklaracja Cimoszewicza: "Poprę tego kandydata, który będzie w stanie pokonać Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich". To sugeruje, że wcale nie jest takie niemożliwe, że Cimoszewicz będzie tym kandydatem i wtedy otrzyma poparcie od Tuska i PO.
Konkluzja:
Dopóki udawało się oszukiwać społeczeństwo i pokazywać szopkę wyborczą z przychodzeniem i odchodzeniem kolejnych ekip można było to odpowiednio rozgrywać. Natomiast w sytuacji gdy pojawia się wyraźna granica, gdzie z jednej strony występują czerwoni z różowymi i innymi umoczeńcami a z drugiej partia która składa się z pro - państwowców to podział jest na tyle czytelny, że trudno go nie zauważyć. Dlatego uważam, że to dobrze się stało iż SLD w sposób jawny chce wspierać PO.
Gdyby takie coś wydarzyło się 20 lat temu, to nie było by możliwości żeby udawać zmiany ekip rządzących gdzie SLD robiła za lewicę, a UD, UW, PO za jeśli nie prawicę to przynajmniej za centrum.
Dla wielu osób będących wyborcami SLD jest nie do przyjęcia sytuacja, że na jednej liście wyborczej znajdują się obok siebie Czarzasty i Mazowiecki (taki casus miał miejsce w 2005) i w drugą stronę działa to analogicznie.
Obecnie najsilniejszą partią "systemu" jest PO, jedynym przeciwnikiem realnie liczącym się na rynku jest PiS.
Wprawdzie nie mówi się o połączeniu PO i SLD, ale podejmowane działania dla pewnych grup elektoratów tych partii mogą być nie do zaakceptowania.
Tu pojawia się dosyć istotne pytanie: co zrobią wnerwieni postawą partyjnego szefostwa wyborcy tych partii (zarówno SLD jak i PO).
Przekaz medialny jaki pojawia się przy okazji tych deklaracji sprowadza się tylko do jednego: "nigdy więcej PiS". To trochę mało jak na program, ale sugeruje z drugiej strony, że publikowane sondaże to są co najmniej naciągane.
Analogiczną do deklaracji polityków SLD jest deklaracja Cimoszewicza: "Poprę tego kandydata, który będzie w stanie pokonać Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich". To sugeruje, że wcale nie jest takie niemożliwe, że Cimoszewicz będzie tym kandydatem i wtedy otrzyma poparcie od Tuska i PO.
Konkluzja:
Dopóki udawało się oszukiwać społeczeństwo i pokazywać szopkę wyborczą z przychodzeniem i odchodzeniem kolejnych ekip można było to odpowiednio rozgrywać. Natomiast w sytuacji gdy pojawia się wyraźna granica, gdzie z jednej strony występują czerwoni z różowymi i innymi umoczeńcami a z drugiej partia która składa się z pro - państwowców to podział jest na tyle czytelny, że trudno go nie zauważyć. Dlatego uważam, że to dobrze się stało iż SLD w sposób jawny chce wspierać PO.
Etykiety:
partie,
podziały polityczne,
polityka,
system,
układ
Subskrybuj:
Posty (Atom)