08 listopad 2009

Pytanie do ekstremalnych wolnościowców?

Pytanie jest skierowane do tych wszystkich, którzy w swoich wpisach mówią o "łasce jazdy" jako o zbędnym kwitku, który niczego nie zmienia w sposobie zachowania się danego osobnika w ruchu drogowym.
Co według was powinno się zdarzyć z facetem, który narobił takich rzeczy:
http://www.tvn24.pl/-1,1627710,0,1,kierowca_pijak_recydywista-z-zarzutami-ofiary-w-szpitalach,wiadomosc.html

07 listopad 2009

Kolejny "genialny" pomysł na wypadek przyszłego kryzysu

Premier W. Brytanii na spotkaniu G-coś tam, stwierdził, że Banki powinny płacić specjalny dodatkowy podatek (coś na kształt obowiązkowych rezerw jakie nasze banki wpłacają do NBP). Z tych pieniędzy miały by być finansowane wszelkie pretuberencje jakie mogły by dotknąć system bankowy w przyszłości.
Uzasadnienie tego pomysłu było takie, że to wyeliminuje na przyszłość taką sytuację, że wszyscy będą się zrzucać na ratowanie banków.
Premier W. Brytanii chyba nie wie co mówi. Po pierwsze taki para-podatek to sobie bankierzy wliczą w koszta i niewątpliwie przerzucą go na swoich klientów. Po drugie coś takiego stworzy niejako automatyczną poduszkę bezpieczeństwa, która wbrew pozorom zwiększy a nie zmniejszy chęć banków do podejmowania nadmiernie ryzykownych operacji. Zasada jest prosta - jesteśmy ubezpieczeni to można szaleć.
Przy okazji tych enuncjacji przemknęła taka informacja, że W. Brytania przeznaczyła około 50 mld GBP na ratowanie swoich banków, a podatnicy będą spłacać wynikłe z tego zadłużenie wewnętrzne przez kilkadziesiąt lat (ile to nie podano).
Nie podaję źródła tych informacji, gdyż są to rzeczy, które usłyszałem dzisiaj po południu w jednym z serwisów III programu PR, a nie znalazłem na razie potwierdzenia tego nigdzie w sieci.
No cóż, nie tylko my mamy "genialnego" premiera, ale to jednak żadna pociecha.

06 listopad 2009

Co powie Tusk Cimoszewiczowi

Dopuszczam również sytuację odwrotną, że to Cimoszewicz powie do Tuska: "słuchaj chłopcze masz zrobić tak i tak".
To szumnie zapowiadane spotkanie będzie się sprowadzało do jednego zdania, które wygłosi Tusk: "Stary, teraz gramy w jednej drużynie".
I to jest główny punkt zbliżenia pomiędzy Tuskiem i PO a SLD i Cimoszewiczem.
Najprawdopodobniej Napieralski i Olejniczak zostaną zepchnięci przez starych wyjadaczy, według mojej oceny nastąpi to najpóźniej w styczniu - lutym przyszłego roku. Zarówno Napieralski jak i Olejniczak to byli i są tacy chłopaczkowie, których wystawiono do pierwszej linii po to żeby publika zapomniała o starych PZPR-owcach. Teraz Cimoszewicz i Szmajdziński wrócą do rozgrywki, bo taka jest potrzeba chwili. O czym jeszcze będą rozmawiali wymienieni w tytule osobnicy? Ano o tym, który z nich w jakiej konfiguracji sondażowej będzie rzeczywistym przeciwnikiem Lecha Kaczyńskiego. I nie mam tu na myśli sondaży upublicznianych, tylko te, które są robione rzetelnie na zamówienie partyjnych szefów.
Cimoszewicz jest najzwyczajniej w świecie wyjściem awaryjnym dla establiszmętu PRL-bis vel III RP.
Cimoszewicz rzecz jasna będzie się do ostatniej możliwej chwili zapierał publicznie, że on się do żadnego kandydowania nie przymierza, by potem w odpowiedniej chwili wygłosić znaną już z poprzednich wyborów mowę o tym ile to listów, maili i sms-ów dostał z błaganiami, żeby kandydował. Ten chwyt już był przerabiany w roku 2005.
Wszystko zależy od tego jak bardzo Tusk się zużyje jako premier i jakie będzie miał rzeczywiste szanse na wybór. Jeżeli obecnemu post-rządowi uda się dociągnąć fikcję literacką jaką jest opis stanu naszego państwa do wyborów to Tusk bedzie kandydatem numer jeden. Jeżeli natomiast wydarzy się coś co w sposób drastyczny zmniejszy szanse Tuska to kandydatem obozu PRL-bis będzie Cimoszewicz.
Jednakże po ostatnich wydarzeniach i sposobie ich opisu przez media to nie jestem sobie w stanie w chwili obecnej wyobrazić jak wielki musiał by nastąpić kataklizm aby Tusk utracił swoją pozycję "złotego dziecka" i beniaminka salonu.

05 listopad 2009

Krótkie podsumowania

Po jaką cholerę powstała ta komisja śledcza
Przecież "winnych" wykrycia afery już ujawniono i ukarano

D.Tusk pojechał do Francji i tam z wielką pompą zadeklarowano rozpoczęcie w Polsce modernizacji polskiej energetyki, zapewne na licencji francuskiej, poprzez wybudowanie iluś tam elektrowni atomowych.
Ja się pytam po co?
Jeśli spojrzymy na mapę Polski i Europy to się okazuje, że około 80 % naszego terytorium znajduje się na obszarze geotermalnie aktywnym, czyli wystarczy wykonać kilkadziesiąt takich odwiertów jakie są na przykład w Mszczonowie żeby drastycznie ograniczyć wydzielanie CO2 przez nasz przemysł. Wtedy my byśmy mogli narzucać wyśrubowane normy ekologiczne innym.
Drugi element z tego samego podwórka. Profesor Nazimek i jego metoda sztucznej fotosyntezy - opatentowana z niemałym trudem. Czyli na każdym "brudnym" kominie instalujemy jakąś tam aparaturę i w efekcie uzyskujemy metanol do dalszego spalania.
Ale takich informacji się szeroko rozumianej publiczności nie ujawnia, bo po co. Jeszcze by sobie publika pomyślała, że możemy coś zrobić samodzielnie, a to jest przecież niedopuszczalne.
To jest mniej więcej taka sama sytuacja jaką opisywali w swoim czasie Joanna i Andrzej Gwiazdowie, gdzie na jakiejś naradzie jakiś partyjny (pzpr-owiec) matoł twierdził, że nikt w Polsce nie jest w stanie zaprojektować jakiegoś tam typoszeregu pomp. Co Gwiazda skomentował w ten sposó, że coś takiego dobrze to jest w stanie zrobić student każdej polibudy w Polsce, a każdy inżynier w sposób wręcz modelowy.
Aleksandrowi Gudzowatemu złożono "propozycję nie do odrzucenia". Jak się wycofa z zarządzania przesyłem gazu przez Polskę to się mu umożliwi wybudowanie odnogi gazociągu Bernau-Szczecin.
Nie lubię faceta, znaczy się Guzowatego, ale spośród hien, które obsiadły naszą gospodarkę to jednak ten człowiek wygląda na jedynego propaństwowca.

Rozpisałem się trochę o energetyce i okolicach, ale to jest ważne, według mnie ważniejsze niż komisje, podsłuchy i inne pierdolety.
Jak nie będziemy zabezpieczeni energetycznie to nic nie będziemy mogli zrobić samodzielnie.

01 listopad 2009

Ile musieli dać piekarze (pigularze)?

Jest taki stary kawał.
Do Papieża przybyła delegacja producentów serów i proponują za "drobnym co łaska", żeby w czasie liturgii nie mówiono "chleba naszego powszedniego" a "sera naszego powszedniego". Proponują coraz więcej "co łaska" i oczywiście odchodzą z kwitkiem. Już po wyjściu z sali mówią między sobą: to ile musieli dać piekarze?
Jest oczywiście kilka wersji tego kawału mniej więcej z taką samą puentą.

To ja się pytam ile dali producenci szczepionek przeciwko grypie i komu, bo to że ta cała "pandemia" grypy A/H1N1 jest bzdurą to w praktyce już w tej chwili wiadomo.
Grypa ta zbiera żniwo w krajach ubogich, gdzie ilość ludzi niedożywionych jest statystycznie większa. Obecnie media atakują nas informacjami o blisko 50 ofiarach na Ukrainie. Ale brakuje informacji o:
- ile było zachorowań głobalnie
- jaki był stan ogólny tych co zmarli
- jakie były przyczyny zgonu (sama grypa czy powikłania)
- jaki był (jest) przedział wiekowy tych co chorują i jaką grupę stanowią na tym tle ofiary.
Tych informacji nie ma.
Jednocześnie zaczynają się pojawiać informacje o tym, że ci którzy przyjęli szczepionkę w tym roku, zaczęli chorować i to w cięższym wymiarze niż w poprzednich latach.
Dochodzą informacja na przykład z Niemiec, że tzw. służby mundurowe i szeroko rozumiany establiszment polityczny i gospodarczy ma być zaszczepiony inną szczepionką niż statystyczny obywatel.

Tu uwaga na marginesie do naszych pożal się Boże polityków. Jeżeli kiedykolwiek jakikolwiek polityk z Niemiec zacznie przy was coś bredzić o równości, wyrównywaniu szans i tym podobne inne bzdety to przypomnijcie mu ten incydent - własnego Narodu nie traktują tak jak trzeba a bredzą o równości wewnątrzunijnej.

Wracając do meritum.
Środowisko lekarskie, nie tylko w Polsce, jest co najmniej sceptyczne wobec prób szczepienia na siłę. Ponadto brak informacji o tych elementach statystycznych, które wymieniłem wyżej w sposób ewidentny nasuwa skojarzenia z kanciarstwem na szeroką bo wręcz ogólnoświatową skalę.

To jest spisek.
To spisek mediów i firm farmaceutycznych. Bo cóż to za problem dla takiej firmy farmaceutycznej "zasponsorować" wyjazd ekipy telewizyjnej do jakiegoś tam miasteczka, gdzie rzeczywiście ludzie chorują i umierają. Potem się taki materiał obrobi, odpowiednio skadruje, przetworzy i wychodzi z tego co najmniej alarmistyczna informacja. Przecież to lepsze i tańsze dla takiej firmy niż wykupywanie czasu antenowego na reklamę, a wykupiona reklama puszczona po takim "programie informacyjnym" będzie miała dużo lepszą skuteczność.

Tu uwaga do czytelników tego tekstu. Nie mam wiedzy (dowodów), że takie machinacje miały (mają) miejsce. To jest po prostu wynik moich przemyśleń powstałych na podstawie informacji w mediach, internecie oraz ze środowiska lekarskiego, czyli skutek pracy myślowej zwanej dedukcją.

To jeszcze razponówmy pytanie: ile i komu dali pigularze?

28 październik 2009

Świat się wali?

"Stokrotka" urządziła ostrą odpytkę kmiotowi z Biłgoraja. Zachowywała się tak jakby siedział tam Macierewicz albo Zybertowicz albo Ziobro. Jednym słowem pełny atak.
Ciekaw jestem co spowodowało takie zachowanie (zmianę nastawienia) do kmiota, a może i do całej reprezentowanej przez kmiota formacji. Jestem również ciekaw czy ta tendencja to zmiana trwała i mająca zaistnieć na wszystkich odcinkach frontu ideologicznego, czy też jest to raczej chwilowe takie pogrożenie palcem. "Wicie rozumicie, jak nie będziecie grzeczni to możemy ten cały burdel na kółkach zwany mediami skierować przeciwko wam, a już po tym jednym wyczynie to chyba widzicie, że sobie nie poradzicie".
Ciekaw jestem też czy był to właśnie jednorazowy wyskok mający za zadanie uzmysłowić Tuskowi i jego ludziom, że są nikim, że funkcjonują w przestrzeni publicznej tylko z woli mediów i tylko z woli mediów mają takie poparcie społeczne jakie mają.
Czy też był to indywidualny wybryk "Stokrotki" wobec faceta, którego po prostu nie lubi.
Bo w taki cud, że jest to trwałe odwrócenie trendu w mediach to jak na razie nie jestem w stanie uwierzyć.
Ciekaw jestem również co było bezpośrednią przyczyną takiej akcji i osobiście obstawiam, że olanie przez Tuska afery podsłuchowej jest tego bezpośrednią przyczyną.
Jeżeli tak, to rysuje się całkiem interesująca wojenka wewnątrz establiszmentu (bardziej mętu niż establisz). Z jednej strony aktualne służby + rząd a z drugiej stare służby + media. Jeżeli tak zdefiniowany front by zaistniał to rzeczywiście moglibyśmy mieć szansę wyrwać się z tego bagna.

26 październik 2009

Gospodarka, padaczka, katastrofa

Minister Finansów J. Vincent "bez pesel" Rostowski "pomylił się" leciutko w obliczeniach przyszłorocznego budżetu:
źródło tutaj: http://www.rp.pl/artykul/383267_Dlug_publiczny_jak_lawina.html
Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza możliwość że nie będzie pieniędzy na realizację zobowiązań NFZ i ZUS.
Przekładając to z "urzędniczego" na polski można powiedzieć, że ludzie będą umierać w szpitalach na błache choroby z powodu braku pieniędzy na opłacenie rzeczy elementarnych, natomiast w domach i na ulicach wzrośnie liczba zgonów osób starszych (emerytów i rencistów), którzy to ludzie będą umierali z głodu, wychłodzenia (nie koniecznie w czasie srogiej zimy) i niedożywienia.
Istnieje realne zagrożenie, że deficyt sięgnie progu konstytucyjnego.
Jednocześnie w USA grozi kolejne tąpnięcie na rynkach.
Źródło tutaj: http://www.forbes.pl/forbes/2009/10/22/032_20_pytan_petera.html
Peter Schiff to jest niestety ten sam facet, który przewidział ostatnie zawirowania na rynkach finansowych.

A u nas co więksi "mundrole" mówią od jakiegoś czasu, że ten kryzys co go nie było, nie ma i nie będzie to się już dawno skończył. Niestety wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak na serio to ten kryzys się jeszcze na dobre nie zaczął.

Moje podsumowanie:
Można oczywiście opowiadać dyrdymały o tym, że kryzys da się zablokować poprzez działania typu dodruk pustego pieniądza, czy też zwiększanie deficytu budżetowego, ale "praw fizyki Pan nie zmienisz i nie bądź Pan głąb, dana woda, ona podlegając ciśnieniu, ona napotykając na otwór czyli szczelinę wypływa".
Radosne pierdy jakie dochodzą nas z okolic naszego rządu, jaką to jesteśmy wyspą szczęśliwości i dostatku w ogarniętej kryzysem Europie a nawet całym świecie, nie są właśnie niczym innym tylko pierdami obliczonymi na totalną niewiedzę statystycznego odbiorcy. Bo kto czytuje takie pismo jak Forbes, czy też PiS-owską Rzepę - ciemnogród i oszołomy, no taka jest w każdym razie teza głównego nurtu medialnego w Polsce.
Mogliśmy mieć kryzys, recesję i inflację. W związku z kretyńskimi działaniami jakie podjęli politycy w Polsce, w USA, w Europie, ale i gdzie indziej, będziemy mieć kryzys - tyle tylko że głębszy, będziemy mieć recesję również głębszą, inflacja tak samo a ponadto będziemy mieć olbrzymie długi do spłacenia (to ten wydrukowany pusty pieniądz co to miał zachamować kryzys).