A ja wspomnę o jego roli w filmie "CK Dezerterzy", gdzie grał rolę komendanta kompanii wartowniczej. Skądinąd obsada tego filmu była genialna. Zapasiewicz miał tam rolę drugoplanową ale wypowiadane przez niego kwestie, gestykulacja są wspaniałe.
Najlepszą oczywiście jest scena gdy rozmawiając z granym przez Pokorę wrednym oficerem (von Nogay) używa słów: "... nie ma w języku kulturalnych ludzi słów na określenie tego co pan zrobił. Buszmenie. ...".
Druga fajna scena to ta, gdy jednym gestem odprawia granego przez Kowalewskiego feldfebla, który usiłuje z całym ceremoniałem przedstawić jakiś tam raport - jeden gest i jedno krótkie "E" i feldfebla nie ma - znika za drzwiami.
Postać grana tutaj przez Zapasiewicza jest sybarytą i zwolennikiem świętego spokoju. Te cygara, ten koniaczek, komuś może się wydawać że to mięczak. Ale gdy dochodzi do utarczki z von Nogay'em potrafi sięgnąć w sposób wielce wymowny po broń.
Właśnie takie role, role drugoplanowe, ale zagrane w taki sposób, że widz nie ma wątpliwości co do autentyzmu uczuć prezentowanych przez aktora stanowią o wielkości AKTORSKIEGO KUNSZTU.
Ja oczywiście krytykiem teatralnym ani filmowym nie jestem, ale jako widz mam prawo mieć swoje zdanie i je wyrazić.
16 lipiec 2009
13 lipiec 2009
Informacje których nie znajdziemy na czołówkach gazet
Firmy, duże firmy, nie będę wymieniał jakie bo są to informacje pochodzące "z tyłu sklepu warzywnego" powoli zaczynają ciąć koszty.
Na pierwszy ogień poszły darmowe szkolenia językowe dla pracowników. Prawdopodobnie również inne darmowe szkolenia będą likwidowane.
Co to spowoduje, przecież to proste - spadek obrotów firm prowadzących takie szkolenia a co za tym idzie spadek wpływów do budżetu z tytułu płaconych podatków.
Jako drugi punkt rozpoczęto likwidację kontraktów z firmami medycznymi. Te wszystkie złote, srebrne i inne karty klienta dla lemingów różnych szczebli powoli znikają. Na razie objawia się to tym, że firmy emitujący takie karty mają zatory płatnicze, czyli nie wypłacają pieniędzy kontrahentom terminowo. A nie są to małe rodzinne firmy, tylko całkiem pokaźne instytucje. Ten ruch również zaowocuje spadkiem wpływów do budżetu.
Nie dziwmy się zatem szefowi gabinetu politycznego premiera - Nowakowi, powiedział coś od serca, prawdopodobnie była to jedyna konkluzja z jakiejś narady w ścisłym gronie kierowniczym PO. Chociaż niekoniecznie musiała to być konkluzja, raczej rzewne westchniecie, że tego się zrobić nie da.
Musimy się przygotować na podwyżkę podatków w przyszłym roku, to jest według mnie pewne. Ale to nie koniec, powinniśmy się liczyć z tym, że jeśli się sami dodatkowo nie ubezpieczymy zdrowotnie to tak zwana Państwowa Służba Zdrowia nic nam nie zapewni, ponieważ NFZ nie będzie miał kasy.
Co do podwyżki podatków, tu pojawił się jeden dysonans, albowiem w Niemczech rozważa się aktualnie jak i o ile podatki obniżyć, ale nad takim rozwiązaniem nasi "mędrcy" nie debatują.
Pojawiło się oczywiście kilka, albo i kilkanaście tematów zastępczych na czołówkach gazet i portali informacyjnych. Jedynym celem tego szumu medialnego jest odsunięcie uwagi szerokiej publiczności od problemów rzeczywistych czyli gospodarczych.
Na pierwszy ogień poszły darmowe szkolenia językowe dla pracowników. Prawdopodobnie również inne darmowe szkolenia będą likwidowane.
Co to spowoduje, przecież to proste - spadek obrotów firm prowadzących takie szkolenia a co za tym idzie spadek wpływów do budżetu z tytułu płaconych podatków.
Jako drugi punkt rozpoczęto likwidację kontraktów z firmami medycznymi. Te wszystkie złote, srebrne i inne karty klienta dla lemingów różnych szczebli powoli znikają. Na razie objawia się to tym, że firmy emitujący takie karty mają zatory płatnicze, czyli nie wypłacają pieniędzy kontrahentom terminowo. A nie są to małe rodzinne firmy, tylko całkiem pokaźne instytucje. Ten ruch również zaowocuje spadkiem wpływów do budżetu.
Nie dziwmy się zatem szefowi gabinetu politycznego premiera - Nowakowi, powiedział coś od serca, prawdopodobnie była to jedyna konkluzja z jakiejś narady w ścisłym gronie kierowniczym PO. Chociaż niekoniecznie musiała to być konkluzja, raczej rzewne westchniecie, że tego się zrobić nie da.
Musimy się przygotować na podwyżkę podatków w przyszłym roku, to jest według mnie pewne. Ale to nie koniec, powinniśmy się liczyć z tym, że jeśli się sami dodatkowo nie ubezpieczymy zdrowotnie to tak zwana Państwowa Służba Zdrowia nic nam nie zapewni, ponieważ NFZ nie będzie miał kasy.
Co do podwyżki podatków, tu pojawił się jeden dysonans, albowiem w Niemczech rozważa się aktualnie jak i o ile podatki obniżyć, ale nad takim rozwiązaniem nasi "mędrcy" nie debatują.
Pojawiło się oczywiście kilka, albo i kilkanaście tematów zastępczych na czołówkach gazet i portali informacyjnych. Jedynym celem tego szumu medialnego jest odsunięcie uwagi szerokiej publiczności od problemów rzeczywistych czyli gospodarczych.
Etykiety:
finanse,
kryzys,
podatki,
służba zdrowia
12 lipiec 2009
Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna
"Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy."
Ten cytat z "Potopu", w którym Radziwiłł wykłada Kmicicowi całą filozofię jest czymś co jak sądzę moglibyśmy usłyszeć i dzisiaj.
Jakby tak dobrze "ululać" alkoholem takiego Schetynę, Palikota czy też Tuska to właśnie coś takiego byśmy od nich usłyszeli, tak sądzę.
Sądzę, że nie tylko od liderów PO moglibyśmy usłyszeć coś o podobnej treści. Analogiczne wynurzenia doszłyby do nas od Piskorskiego, PSL-owców, LPR-u i wielu innych.
Natomiast nie usłyszelibyśmy czegoś takiego ze strony PiS-u. I na tym polega zasadnicza różnica pomiędzy PiS-em a resztą.
Ten cytat z "Potopu", w którym Radziwiłł wykłada Kmicicowi całą filozofię jest czymś co jak sądzę moglibyśmy usłyszeć i dzisiaj.
Jakby tak dobrze "ululać" alkoholem takiego Schetynę, Palikota czy też Tuska to właśnie coś takiego byśmy od nich usłyszeli, tak sądzę.
Sądzę, że nie tylko od liderów PO moglibyśmy usłyszeć coś o podobnej treści. Analogiczne wynurzenia doszłyby do nas od Piskorskiego, PSL-owców, LPR-u i wielu innych.
Natomiast nie usłyszelibyśmy czegoś takiego ze strony PiS-u. I na tym polega zasadnicza różnica pomiędzy PiS-em a resztą.
Gdzie są teraz tacy hierarchowie Kościoła?
W czasie stanu wojennego jeden z biskupów tak rozpoczął swoje nauczanie (cytuję z pamięci):
" Wiem po co tu przyszliście. Chcecie żebym mówił o polityce.
Nie, dzisiaj będę mówił o moralności.
Otóż udział w wyborach jest niemoralny. ..."
Rzecz miała miejsce przed wyborami w 1983 roku.
Scenka z dnia wczorajszego. Byłem na ślubie syna znajomych. Ksiądz długo i przewlekle dywagował nad małżeństwem, posuwając się w moim pojęciu do pewnych wypowiedzi, które w czasie mszy odprawianej przy okazji ślubu mieć miejsca nie powinny. Wszak ceremonia ślubna jest czymś wesołym i w moim pojęciu przypominanie i napominanie młodych co do powagi tego aktu to nie jest ten moment.
Ale był jeden element, który mnie podbudował. Dużo młodych ludzi, z pozoru "wykształciuchy" i "lemingi" była żywo zainteresowana przebiegiem mszy i najwyraźniej nie był to dla nich "folklor". Czekam na takiego biskupa jak ten z roku 1983, który bez obawy powie z ambony co jest moralne.
" Wiem po co tu przyszliście. Chcecie żebym mówił o polityce.
Nie, dzisiaj będę mówił o moralności.
Otóż udział w wyborach jest niemoralny. ..."
Rzecz miała miejsce przed wyborami w 1983 roku.
Scenka z dnia wczorajszego. Byłem na ślubie syna znajomych. Ksiądz długo i przewlekle dywagował nad małżeństwem, posuwając się w moim pojęciu do pewnych wypowiedzi, które w czasie mszy odprawianej przy okazji ślubu mieć miejsca nie powinny. Wszak ceremonia ślubna jest czymś wesołym i w moim pojęciu przypominanie i napominanie młodych co do powagi tego aktu to nie jest ten moment.
Ale był jeden element, który mnie podbudował. Dużo młodych ludzi, z pozoru "wykształciuchy" i "lemingi" była żywo zainteresowana przebiegiem mszy i najwyraźniej nie był to dla nich "folklor". Czekam na takiego biskupa jak ten z roku 1983, który bez obawy powie z ambony co jest moralne.
Po 1945 roku
Czerwoni chwalą się, że po 1945 roku lud był za nimi.
Otóż jest to fałsz.
Może gdzieś tam, wśród totalnej lumperki jakieś tam poparcie mieli, jednakże nie mieli żadnego poparcia wśród normalnych chłopskich społeczności.
Przykład, proszę bardzo. Lipce Reymontowskie, oddalone o około 50 km w linii prostej od Warszawy.
Po 1945 roku trzech pierwszych komisarzy to zostało znalezionych na torach - "popełnili samobójstwo".
Dopiero czwartemu udało się przeżyć - ten dostał ochronę w składzie pełnej kompanii KBW, to przeżył i się uchował.
Otóż jest to fałsz.
Może gdzieś tam, wśród totalnej lumperki jakieś tam poparcie mieli, jednakże nie mieli żadnego poparcia wśród normalnych chłopskich społeczności.
Przykład, proszę bardzo. Lipce Reymontowskie, oddalone o około 50 km w linii prostej od Warszawy.
Po 1945 roku trzech pierwszych komisarzy to zostało znalezionych na torach - "popełnili samobójstwo".
Dopiero czwartemu udało się przeżyć - ten dostał ochronę w składzie pełnej kompanii KBW, to przeżył i się uchował.
11 lipiec 2009
Jeszcze raz
Obejrzyjmy raz jeszcze film pod tytułem "Trzech Kumpli", zwłaszcza ostatnie 3 części dostępne w sieci. Jeśli się dobrze przyjrzymy to zaobserwujemy pewien dysonans poznawczy. Największa dysharmonia zaistnieje pomiędzy poziomem osób się wypowiadających.
Osoba Pierwsza: Minister Spraw Wewnętrznych - Krzysztof Kozłowski mówi: "... To nie jest ważne czy dany delikwent się przyznał, ważne jest to, czy danemu delikwentowi daną rzecz procesowo udowodniono. ..."
Osoba Druga: Żebraczka na ulicy Szewskiej w Krakowie - nie wie nawet specjalnie kto był ofiarą, nie zna nazwiska człowieka, ale zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że ten zamordowany przez bezpiekę człowiek zasługuje na pomnik w przeciwieństwie do ludzi, którzy na niego donosili.
Redaktor- minister Kozłowski ma niższe kwalifikacja moralne niż lump, który nie wie czy będzie miał co wieczorem włożyć do gara na zupę.
Oto Polska właśnie.
Takich przypadków można mnożyć więcej, tylko po co?
Osoba Pierwsza: Minister Spraw Wewnętrznych - Krzysztof Kozłowski mówi: "... To nie jest ważne czy dany delikwent się przyznał, ważne jest to, czy danemu delikwentowi daną rzecz procesowo udowodniono. ..."
Osoba Druga: Żebraczka na ulicy Szewskiej w Krakowie - nie wie nawet specjalnie kto był ofiarą, nie zna nazwiska człowieka, ale zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że ten zamordowany przez bezpiekę człowiek zasługuje na pomnik w przeciwieństwie do ludzi, którzy na niego donosili.
Redaktor- minister Kozłowski ma niższe kwalifikacja moralne niż lump, który nie wie czy będzie miał co wieczorem włożyć do gara na zupę.
Oto Polska właśnie.
Takich przypadków można mnożyć więcej, tylko po co?
09 lipiec 2009
Pierwsze realne problemy finansowe struktur państwa.
Struktury państwowe, w tym wypadku NFZ, zaczynają mieć problemy finansowe.
NFZ jednostronnie zmienił terminy rozliczeń finansowych z placówkami, które świadczą zakontraktowane usługi. Po prostu będą płacili później, czy zapłacą i kiedy to na razie nie wiadomo. Nie przeczytacie o tym na pierwszych stronach gazet - a szkoda.
NFZ jednostronnie zmienił terminy rozliczeń finansowych z placówkami, które świadczą zakontraktowane usługi. Po prostu będą płacili później, czy zapłacą i kiedy to na razie nie wiadomo. Nie przeczytacie o tym na pierwszych stronach gazet - a szkoda.
Etykiety:
finanse,
kryzys,
NFZ,
służba zdrowia
Subskrybuj:
Posty (Atom)