To wbrew pozorom dobra wiadomość. Przypomina się taki cytat: "... Pijaniusieńcy Kwaśniewski i Szmajdziński chodzili po osiedlu od drzwi do drzwi i mówili, że niedługo będą razem z Michnikiem w jednej partii. ..." (to chyba było u Łysiaka).
Gdyby takie coś wydarzyło się 20 lat temu, to nie było by możliwości żeby udawać zmiany ekip rządzących gdzie SLD robiła za lewicę, a UD, UW, PO za jeśli nie prawicę to przynajmniej za centrum.
Dla wielu osób będących wyborcami SLD jest nie do przyjęcia sytuacja, że na jednej liście wyborczej znajdują się obok siebie Czarzasty i Mazowiecki (taki casus miał miejsce w 2005) i w drugą stronę działa to analogicznie.
Obecnie najsilniejszą partią "systemu" jest PO, jedynym przeciwnikiem realnie liczącym się na rynku jest PiS.
Wprawdzie nie mówi się o połączeniu PO i SLD, ale podejmowane działania dla pewnych grup elektoratów tych partii mogą być nie do zaakceptowania.
Tu pojawia się dosyć istotne pytanie: co zrobią wnerwieni postawą partyjnego szefostwa wyborcy tych partii (zarówno SLD jak i PO).
Przekaz medialny jaki pojawia się przy okazji tych deklaracji sprowadza się tylko do jednego: "nigdy więcej PiS". To trochę mało jak na program, ale sugeruje z drugiej strony, że publikowane sondaże to są co najmniej naciągane.
Analogiczną do deklaracji polityków SLD jest deklaracja Cimoszewicza: "Poprę tego kandydata, który będzie w stanie pokonać Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich". To sugeruje, że wcale nie jest takie niemożliwe, że Cimoszewicz będzie tym kandydatem i wtedy otrzyma poparcie od Tuska i PO.
Konkluzja:
Dopóki udawało się oszukiwać społeczeństwo i pokazywać szopkę wyborczą z przychodzeniem i odchodzeniem kolejnych ekip można było to odpowiednio rozgrywać. Natomiast w sytuacji gdy pojawia się wyraźna granica, gdzie z jednej strony występują czerwoni z różowymi i innymi umoczeńcami a z drugiej partia która składa się z pro - państwowców to podział jest na tyle czytelny, że trudno go nie zauważyć. Dlatego uważam, że to dobrze się stało iż SLD w sposób jawny chce wspierać PO.
20 listopad 2009
18 listopad 2009
Wskaźnik Gazety Polskiej
Rozmawiałem ze znajomym, stałym czytelnikiem Gazety Polskiej. W pewnym momencie On powiedział, że ostatnio nie mógł kupić GaPola, co mnie lekko zdziwiło. Prawie w centrum Warszawy nie móc kupić GaPola - dziwne. Potem jeszcze dopowiedział, że w kiosku, w którym od zawsze kupuje to zaprzyjaźniony kioskarz powiedział, że jest to jedyna gazeta, która nie ma w ogóle zwrotów, albo ilość zwrotów jest na znikomo niskim poziomie.
Wniosek i komentarz (tylko mój)
Ludzie, w swojej masie, zaczęli lub zaczynają szukać medium, które nie opowiada bajek z mchu i paproci, ale przekazuje rzetelne sprawdzone informacje. Ponadto medium to nie może mieszać komentarza wyrażającego linię redakcyjną z przekazywanymi faktami.
O ile jeszcze rok czy też dwa lata temu osoby czytające GaPola były nielicznymi wyjątkami, a kupując taką gazetę można się było spodziewać, że zostanie się obrzuconym wyzwiskami per "moher", "rydzykoid', "ciemnogród", itd., itp.
To obecnie gazeta ta może stać się głównym źródłem wiedzy dla dużej liczby czytelników.
W związku z powyższym uważam, że sensowne jest ustanowienie "WSKAŹNIKA GAZETY POLSKIEJ" jako swoistego miernika odwrócenia się społeczeństwa od mediów głównego nurtu.
Oczywiście moja obserwacja może mieć tylko i wyłącznie wymiar lokalny i w związku z tym być bezsensowną, ale tak mi się zdaje, że nie jest to rzecz incydentalna i lokalna.
Wniosek i komentarz (tylko mój)
Ludzie, w swojej masie, zaczęli lub zaczynają szukać medium, które nie opowiada bajek z mchu i paproci, ale przekazuje rzetelne sprawdzone informacje. Ponadto medium to nie może mieszać komentarza wyrażającego linię redakcyjną z przekazywanymi faktami.
O ile jeszcze rok czy też dwa lata temu osoby czytające GaPola były nielicznymi wyjątkami, a kupując taką gazetę można się było spodziewać, że zostanie się obrzuconym wyzwiskami per "moher", "rydzykoid', "ciemnogród", itd., itp.
To obecnie gazeta ta może stać się głównym źródłem wiedzy dla dużej liczby czytelników.
W związku z powyższym uważam, że sensowne jest ustanowienie "WSKAŹNIKA GAZETY POLSKIEJ" jako swoistego miernika odwrócenia się społeczeństwa od mediów głównego nurtu.
Oczywiście moja obserwacja może mieć tylko i wyłącznie wymiar lokalny i w związku z tym być bezsensowną, ale tak mi się zdaje, że nie jest to rzecz incydentalna i lokalna.
16 listopad 2009
Na czym polega oszustwo w sondażach?
Opublikowane dziś na stronach TVN24 wyniki sondaży na temat 2 lat rządów PO i D. Tuska osobiście przynoszą ciekawe wyniki.
Oto pierwsza i chyba zarazem główna część sondaży:
Pytanie: Jak oceniasz rząd D. Tuska po 2 latach?
i możliwe odpowiedzi:
1. Jest fatalnie. Najgorszy rząd po 1989 - 33%
2. Jest bardzo źle. Naobiecywali i nie dotrzymują - 9%
3. Rozumiem, że jest kryzys ale rząd sobie nie radzi - 5%
4. Nie jest źle, mogło być dużo gorzej - 26 %
5. Jest bardzo dobrze, choć niedociągnięcia się zdarzają - 24 %
6. Nie mam pytań, nie mam zastrzeżeń - 3 %
Oddanych głosów: 103'108
Źródło: http://www.tvn24.pl/0,2282734,0,0,1,1,,jak-oceniasz-rzad-donalda-tuska-po-dwoch-latach,galeriamax.html
Najważniejsze jest to, że pytanie i potencjalne odpowiedzi nie są logicznie konsekwentne - nie domykają się logicznie.
Do tak sformułowanego pytania i odpowiedzi pierwszej aby zachować spójność logiczną to jedna z kontr - odpowiedzi powinna brzmieć: "Jest świetnie, najlepszy rząd po 1989".
W przypadku punktu drugiego, to nie jest odpowiedź na pytanie główne, tylko na pytanie: "Jak oceniasz stopień realizacji obietnic wyborczych przez obecny rząd?"
W punkcie trzecim analogicznie. Pytanie główne powinno brzmieć: "Czy rząd radzi sobie z kryzysem gospodarczym?"
Punkty 4 i 5 również powinny mieć takie pytanie główne jak punkt 3.
Istnym kuriozum jest odpowiedź 6. Tu pytanie główne powinno brzmieć: "Czy masz zastrzeżenia do działań rządu D. Tuska?"
Oczywiście wiadomo, że jest to zwykły test popularności i skuteczności działań mediów, w tym TVN, w procesie promocji PO i D. Tuska osobiście.
Interpretacja wyników (moja czysto subiektywna, a ponadto amatorska bo socjologiem ani politologiem nie jestem)
Ci, którzy udzielili odpowiedzi 1 - zwolennicy ostrej zmiany - w przeważającej większości ci co głosowali i zagłosują na PiS
Ci, którzy udzielili odpowiedzi 2 i 3 - głosowali na PO i się zawiedli, możliwym jest, że udzielający odpowiedzi 2 zagłosują w najbliższych wyborach na PiS, a ci co wskazali 3 pozostaną przy PO.
Ci, którzy wskazali 4 lub 5 - głosowali na PO i dalej tak głosować będą.
Wskazujący 6 - to raczej ci, którzy tak na prawdę nie mają zdania - raczej głosowali i zagłosują na PO z przyczyn środowiskowych (bo tak głosują wszyscy kumple, oraz tak naucza GW i TVN).
Oto pierwsza i chyba zarazem główna część sondaży:
Pytanie: Jak oceniasz rząd D. Tuska po 2 latach?
i możliwe odpowiedzi:
1. Jest fatalnie. Najgorszy rząd po 1989 - 33%
2. Jest bardzo źle. Naobiecywali i nie dotrzymują - 9%
3. Rozumiem, że jest kryzys ale rząd sobie nie radzi - 5%
4. Nie jest źle, mogło być dużo gorzej - 26 %
5. Jest bardzo dobrze, choć niedociągnięcia się zdarzają - 24 %
6. Nie mam pytań, nie mam zastrzeżeń - 3 %
Oddanych głosów: 103'108
Źródło: http://www.tvn24.pl/0,2282734,0,0,1,1,,jak-oceniasz-rzad-donalda-tuska-po-dwoch-latach,galeriamax.html
Najważniejsze jest to, że pytanie i potencjalne odpowiedzi nie są logicznie konsekwentne - nie domykają się logicznie.
Do tak sformułowanego pytania i odpowiedzi pierwszej aby zachować spójność logiczną to jedna z kontr - odpowiedzi powinna brzmieć: "Jest świetnie, najlepszy rząd po 1989".
W przypadku punktu drugiego, to nie jest odpowiedź na pytanie główne, tylko na pytanie: "Jak oceniasz stopień realizacji obietnic wyborczych przez obecny rząd?"
W punkcie trzecim analogicznie. Pytanie główne powinno brzmieć: "Czy rząd radzi sobie z kryzysem gospodarczym?"
Punkty 4 i 5 również powinny mieć takie pytanie główne jak punkt 3.
Istnym kuriozum jest odpowiedź 6. Tu pytanie główne powinno brzmieć: "Czy masz zastrzeżenia do działań rządu D. Tuska?"
Oczywiście wiadomo, że jest to zwykły test popularności i skuteczności działań mediów, w tym TVN, w procesie promocji PO i D. Tuska osobiście.
Interpretacja wyników (moja czysto subiektywna, a ponadto amatorska bo socjologiem ani politologiem nie jestem)
Ci, którzy udzielili odpowiedzi 1 - zwolennicy ostrej zmiany - w przeważającej większości ci co głosowali i zagłosują na PiS
Ci, którzy udzielili odpowiedzi 2 i 3 - głosowali na PO i się zawiedli, możliwym jest, że udzielający odpowiedzi 2 zagłosują w najbliższych wyborach na PiS, a ci co wskazali 3 pozostaną przy PO.
Ci, którzy wskazali 4 lub 5 - głosowali na PO i dalej tak głosować będą.
Wskazujący 6 - to raczej ci, którzy tak na prawdę nie mają zdania - raczej głosowali i zagłosują na PO z przyczyn środowiskowych (bo tak głosują wszyscy kumple, oraz tak naucza GW i TVN).
O mediach część I
Motto:
"Telewizja to fantastyczny wynalazek, ilekroć ktoś włącza TV natychmiast idę do drugiego pokoju aby poczytać książkę." [Groucho Marx]
Studentom szkoły imienia Melchiora Wańkowicza poświęcam.
Życzę Wam, abyście byli jak Wasz patron. Potrafili rozróżniać ziarno od plew. Aby nie mogła zdarzyć się taka sytuacja, że jakiś cwaniaczek przywołując łacińską sentencję "pacta sund servanta" nie napotyka natychmiast na kontrę, w której ktoś z waszego środowiska dopowiada natychmiast "a rebus sint stantibus".
Pomyślcie o tym, Wy wszyscy, którzy studiujecie w szkole imienia Melchiora Wańkowicza, nestora i mentora Dziennikarstwa nad Wisłą.
Pomyślcie o tym, na jakim poziomie wiedzy ogólnej jesteście wobec M.Wańkowicza, pomyślcie ile poziomów wiedzy ogólnej i oczytania dzieli Was od Mistrza Wańkowicza zanim zaczniecie nazywać się dziennikarzami.
Pomyślcie o całej tej erudycji jaką M. Wańkowicz posiadł zanim stał się dziennikarzem.
Niestety nie jesteście tacy jak nestor dziennikarstwa nad Wisłą. Jesteście (statycznie) płascy, gonicie za tanią sensacją, Nie rozumiecie, lub nie chcecie zrozumieć na czym polegają prawdziwe problemy w kraju nad Wisłą. Gonicie za sensacją, oglądalnością, pieniądzem. Ale to jest tylko pozłotka, warstwa wierzchnia, która owszem świadczy o kunszcie i refleksie , ale nie świadczy o odpowiedzialności za losy kraju.
Nie jest prawdą, że nie ma w Polsce wzorca dobrego dziennikarstwa, owszem jest. Tym wzorcem jest Melchior Wańkowicz, ale ilu (ile procent spośród ludzi obecnie uprawiających ten zawód) się do tych norm stosuje.
Znakomita mniejszość.
Jeśli redaktorka medium które jest uznawane za opiniotwórcze, potrafi zrobić taki manewr, że z już przeprowadzonego i autoryzowanego przez premiera wywiadu wycina swoje pytania i odpowiedzi premiera, po interwencji redaktora naczelnego innego medium, to jak to scharakteryzować.
Przeprowadźmy eksperyment myślowy:
Jesteśmy jednym z dwójki redaktorów WP, którzy pracują nad sprawą Watergate. Mamy wszystko zapięte na ostatni guzi, wszystkie wywiady, potwierdzenia od "głębokiego gardła" i inne. I nagle nasz naczelny mówi: STOP. Nie publikujemy, ponieważ temat jest "własnościa" innego dziennika. Dysponentem tematu jest naczelny innej gazety.
Ktoś zakrzxyknie: NIEMOZLIWE
Fakt, w USA niemożliwe, u nas na porządku dziennym.
Dokładnie takiego tłumaczenia użyła redaktor Paradowska z POLITYKI. Nie jest ona w stanie wyprzeć się swojego działania. Istnieje dostateczna ilość przekazów medialnych, które jej wypowierdź zarejestrowały. I nic się nie stało, nikt z konkurentów red. Paradowskiej nie zakrzyknął "Hańba",
To czemu się dziwicie teraz, wy wszyscy, którzy nie zakrzyknęliście HAŃBA wtedy, że teraz red. Paradowska i inni z tej samej stajni promują bez żenady ewidentne kłamstwa.
To co dzieje się teraz jest naturalną konsekwencja tego, że wtedy nie zakrzyknęliście "HAŃBA".
"Telewizja to fantastyczny wynalazek, ilekroć ktoś włącza TV natychmiast idę do drugiego pokoju aby poczytać książkę." [Groucho Marx]
Studentom szkoły imienia Melchiora Wańkowicza poświęcam.
Życzę Wam, abyście byli jak Wasz patron. Potrafili rozróżniać ziarno od plew. Aby nie mogła zdarzyć się taka sytuacja, że jakiś cwaniaczek przywołując łacińską sentencję "pacta sund servanta" nie napotyka natychmiast na kontrę, w której ktoś z waszego środowiska dopowiada natychmiast "a rebus sint stantibus".
Pomyślcie o tym, Wy wszyscy, którzy studiujecie w szkole imienia Melchiora Wańkowicza, nestora i mentora Dziennikarstwa nad Wisłą.
Pomyślcie o tym, na jakim poziomie wiedzy ogólnej jesteście wobec M.Wańkowicza, pomyślcie ile poziomów wiedzy ogólnej i oczytania dzieli Was od Mistrza Wańkowicza zanim zaczniecie nazywać się dziennikarzami.
Pomyślcie o całej tej erudycji jaką M. Wańkowicz posiadł zanim stał się dziennikarzem.
Niestety nie jesteście tacy jak nestor dziennikarstwa nad Wisłą. Jesteście (statycznie) płascy, gonicie za tanią sensacją, Nie rozumiecie, lub nie chcecie zrozumieć na czym polegają prawdziwe problemy w kraju nad Wisłą. Gonicie za sensacją, oglądalnością, pieniądzem. Ale to jest tylko pozłotka, warstwa wierzchnia, która owszem świadczy o kunszcie i refleksie , ale nie świadczy o odpowiedzialności za losy kraju.
Nie jest prawdą, że nie ma w Polsce wzorca dobrego dziennikarstwa, owszem jest. Tym wzorcem jest Melchior Wańkowicz, ale ilu (ile procent spośród ludzi obecnie uprawiających ten zawód) się do tych norm stosuje.
Znakomita mniejszość.
Jeśli redaktorka medium które jest uznawane za opiniotwórcze, potrafi zrobić taki manewr, że z już przeprowadzonego i autoryzowanego przez premiera wywiadu wycina swoje pytania i odpowiedzi premiera, po interwencji redaktora naczelnego innego medium, to jak to scharakteryzować.
Przeprowadźmy eksperyment myślowy:
Jesteśmy jednym z dwójki redaktorów WP, którzy pracują nad sprawą Watergate. Mamy wszystko zapięte na ostatni guzi, wszystkie wywiady, potwierdzenia od "głębokiego gardła" i inne. I nagle nasz naczelny mówi: STOP. Nie publikujemy, ponieważ temat jest "własnościa" innego dziennika. Dysponentem tematu jest naczelny innej gazety.
Ktoś zakrzxyknie: NIEMOZLIWE
Fakt, w USA niemożliwe, u nas na porządku dziennym.
Dokładnie takiego tłumaczenia użyła redaktor Paradowska z POLITYKI. Nie jest ona w stanie wyprzeć się swojego działania. Istnieje dostateczna ilość przekazów medialnych, które jej wypowierdź zarejestrowały. I nic się nie stało, nikt z konkurentów red. Paradowskiej nie zakrzyknął "Hańba",
To czemu się dziwicie teraz, wy wszyscy, którzy nie zakrzyknęliście HAŃBA wtedy, że teraz red. Paradowska i inni z tej samej stajni promują bez żenady ewidentne kłamstwa.
To co dzieje się teraz jest naturalną konsekwencja tego, że wtedy nie zakrzyknęliście "HAŃBA".
14 listopad 2009
Wpis o mediach - w odpowiedzi Katarynie
Żyjemy w MEDIOKRACJI a nie w demokracji republikańskiej. Wiele uwag, jakie wobec społeczeństwa mają tacy ludzie jak Ziemkiewicz uważam skądinąd za nietrafne - exemplum określenie POLACTWO.
Fakt, ludzie się tak, jak to opisuje Ziemkiewicz zachowują, tylko, że taki RAZ nie uwzględnia jednego "drobnego" elementu. Ilu (ile procent) spośród odbiorców codziennej sieczki medialnej zna takie słowa jak sofizmat i erystyka, nie mówiąc już o wyłapywaniu chwytów erystyczno - sofizmatycznych z przekazu medialnego. RAZ i inni popełniają tu błąd polegający na tym, że przykładają miarę swojej wiedzy do zachowań przeciętnego "Kowalskiego", a to prawdą nie jest - przeciętny "Kowalski" nie zna słów sofizmat i erystyka. A przecież z tego wszystkiego bierze się potem wynik sondażowy PO i Tuska osobiście.
Media są częścią systemu władzy nie tylko u nas. Analogiczne procesy zachodzą w USA, Francji, Niemczech, Włoszech. Nie mam zdania i wiedzy o tym co się dzieje obecnie w Anglii w tej kwestii. Anglia jest tutaj dosyć specyficznym krajem, chociażby dlatego, że podstawy tego co nazywamy parlamentaryzmem wykształciły się właśnie w Anglii i tam są najsilniejsze.
W USA na media działa silne lobby żydowskie (gazety - NYT i WP) + lobby przemysłu zbrojeniowego (telewizja - General Electric). Oczywiście również tu nikt nie mówi o cenzurze. Ale istnieje pewien schemat rozumowania poza który reporterzy, komentatorzy i dziennikarze nie wychodzą. O ile w mediach papierowych jest to łatwe do realizacji, to w mediach elektronicznych jest to raczej kwestia tego, że zatrudnia się ludzi, którzy już na samym wstępie wykazują "właściwy" ogląd rzeczywistości.
Tak samo a być może jeszcze bardziej kuriozalnie sytuacja wygląda we Włoszech. Premierem jest magnat medialny Berlusconi, który wielokrotnie pokazał, że jego miejsce jest raczej w rynsztoku a nie na salonach władzy, ale on ma swoje media to sobie dokazuje.
W Niemczech i we Francji sytuacja jest trochę inna. Media w tych krajach nie działają na konkretne zamówienie polityczno - partyjne, ale mają wyraźną tendencję do forowania lewicowych opcji politycznych. Jednocześnie media w tych wszystkich wymienionych wyżej krajach stają murem za swoim rządem w przypadku konfliktu (nawet słownego) na arenie międzynarodowej - czego o naszych mediach powiedzieć nie można. W związku z czym używanie frazy "polskojęzyczne media" nie jest wcale takie bezsensowne ani tym bardziej szowinistyczno - rasistowskie.
Bo, jeżeli media będące własnością medialnych koncernów niemieckich prezentują taki a nie inny obraz rzeczywistości w naszych kontaktach z zachodnimi sąsiadem, to można wysnuć wniosek o tym że działają na szkodę NARODU POLSKIEGO. Jednocześnie jeżeli GW zapodaje na stronie głównej tytuł: "JEROZOLIMA NASZA", to ja się pytam czyja? Bo jakoś nie zauważyłem, żeby polskie jednostki wojskowe miały z tą operacją cokolwiek wspólnego.
Przykładów można by mnożyć na pęczki, również o tym co jest przemilczane w kwestiach zasobów i możliwości jakie tkwią w Polsce i to zarówno w kwestii surowcowej (geotermia, złoża rudy żelaza, złoża gazu) jak i o potencjale naukowo technicznym (wyniki światowych olimpiad informatycznych z ostatnich lat), jak również o innych elementach rzeczywistości.
Media zamiast wspierać naturalne dążenie Narodu do bycia wielkim (w dowolnej dziedzinie) raczej spłaszczają wszelkie sukcesy, a wszelkie elementy, które mogły by podbudować morale zostają z reguły przemilczane.
Fakt, ludzie się tak, jak to opisuje Ziemkiewicz zachowują, tylko, że taki RAZ nie uwzględnia jednego "drobnego" elementu. Ilu (ile procent) spośród odbiorców codziennej sieczki medialnej zna takie słowa jak sofizmat i erystyka, nie mówiąc już o wyłapywaniu chwytów erystyczno - sofizmatycznych z przekazu medialnego. RAZ i inni popełniają tu błąd polegający na tym, że przykładają miarę swojej wiedzy do zachowań przeciętnego "Kowalskiego", a to prawdą nie jest - przeciętny "Kowalski" nie zna słów sofizmat i erystyka. A przecież z tego wszystkiego bierze się potem wynik sondażowy PO i Tuska osobiście.
Media są częścią systemu władzy nie tylko u nas. Analogiczne procesy zachodzą w USA, Francji, Niemczech, Włoszech. Nie mam zdania i wiedzy o tym co się dzieje obecnie w Anglii w tej kwestii. Anglia jest tutaj dosyć specyficznym krajem, chociażby dlatego, że podstawy tego co nazywamy parlamentaryzmem wykształciły się właśnie w Anglii i tam są najsilniejsze.
W USA na media działa silne lobby żydowskie (gazety - NYT i WP) + lobby przemysłu zbrojeniowego (telewizja - General Electric). Oczywiście również tu nikt nie mówi o cenzurze. Ale istnieje pewien schemat rozumowania poza który reporterzy, komentatorzy i dziennikarze nie wychodzą. O ile w mediach papierowych jest to łatwe do realizacji, to w mediach elektronicznych jest to raczej kwestia tego, że zatrudnia się ludzi, którzy już na samym wstępie wykazują "właściwy" ogląd rzeczywistości.
Tak samo a być może jeszcze bardziej kuriozalnie sytuacja wygląda we Włoszech. Premierem jest magnat medialny Berlusconi, który wielokrotnie pokazał, że jego miejsce jest raczej w rynsztoku a nie na salonach władzy, ale on ma swoje media to sobie dokazuje.
W Niemczech i we Francji sytuacja jest trochę inna. Media w tych krajach nie działają na konkretne zamówienie polityczno - partyjne, ale mają wyraźną tendencję do forowania lewicowych opcji politycznych. Jednocześnie media w tych wszystkich wymienionych wyżej krajach stają murem za swoim rządem w przypadku konfliktu (nawet słownego) na arenie międzynarodowej - czego o naszych mediach powiedzieć nie można. W związku z czym używanie frazy "polskojęzyczne media" nie jest wcale takie bezsensowne ani tym bardziej szowinistyczno - rasistowskie.
Bo, jeżeli media będące własnością medialnych koncernów niemieckich prezentują taki a nie inny obraz rzeczywistości w naszych kontaktach z zachodnimi sąsiadem, to można wysnuć wniosek o tym że działają na szkodę NARODU POLSKIEGO. Jednocześnie jeżeli GW zapodaje na stronie głównej tytuł: "JEROZOLIMA NASZA", to ja się pytam czyja? Bo jakoś nie zauważyłem, żeby polskie jednostki wojskowe miały z tą operacją cokolwiek wspólnego.
Przykładów można by mnożyć na pęczki, również o tym co jest przemilczane w kwestiach zasobów i możliwości jakie tkwią w Polsce i to zarówno w kwestii surowcowej (geotermia, złoża rudy żelaza, złoża gazu) jak i o potencjale naukowo technicznym (wyniki światowych olimpiad informatycznych z ostatnich lat), jak również o innych elementach rzeczywistości.
Media zamiast wspierać naturalne dążenie Narodu do bycia wielkim (w dowolnej dziedzinie) raczej spłaszczają wszelkie sukcesy, a wszelkie elementy, które mogły by podbudować morale zostają z reguły przemilczane.
11 listopad 2009
Bezsensowne ocenianie
Jak zwykle z okazji Święta 11 listopada pojawia się festiwal wpisów w internecie oceniających II RP i Marszałka Piłsudskiego osobiście. Wpisy te, zarówno zawodowców czyli dziennikarzy jak i blogerów - amatorów, są robione na jedno kopyto.
Że Sanacja to faszyści, że brak było wolności demokratycznych, że soldateska i kolesiostwo, że Piłsudski był agentem Wiednia, że Bereza, że antysemityzm. Repertuar jest znany od lat i w zasadzie niezmienny.
Wszelką wiedzę uzyskujemy poprzez porównanie. Porównajmy zatem system państwowy II RP, tylko z czym to będziemy porównywać. Bo jeżeli będziemy porównywać z obecnymi systemami demokracji republikańskiej, to rzeczywiście takie porównanie nie może wypaść korzystnie dla II RP. Tylko, że takie porównanie jest co najmniej nieuczciwe.
Porównać możemy II RP z innymi krajami w tym samym okresie czasu. No to może z Rosją sowiecką, chyba jednak wygrywamy w przedbiegach, u nas nie było konc-łagrów, a władze nie doprowadziły do zagłodzenia sporej części swoich obywateli.
To może z Niemcami, tylko z którymi, z tymi przed czy po dojściu Hitlera do władzy.
Jak po dojściu Hitlera do władzy to raczej tak samo jak w przypadku sowietów.
Tu uwaga na marginesie. Często się przyrównuje Berezę do obozu koncentracyjnego, celują w tym zwłaszcza komuniści. Jest to kolejny przykład na to, że czerwoni łżą zawsze gdy tylko mogą. Bo gdyby Bereza była tym co się jej przypisuje to nie było by świadków, którzy mogli by to opisać.
Przejdźmy do jakiej takiej sensowności wywodu.
Porównajmy II RP i stosunki panujące w sferze polityki i ogólnego pojęcia demokracji do krajów, które zawsze uchodziły i uchodzą za wzrór tejże, czyli Angla i Francja.
Jednym z wyróżników tego czy system jest czy nie jest demokratyczny jest to kto może brać udział w głosowaniu do parlamentu, czyli o równouprawnieniu wszystkich obywateli.
W Polsce równość wyborczą mężczyzn i kobiet zadekretował swoim rozporządzeniem Piłsudski już w 1918 roku. We Francji tak rewolucyjną zmianę wprowadzono dopiero po II WŚ, ponad 25 lat później, inaczej licząc pokolenie później (w Anglii nastąpiło to również później). To które państwo z definicji miało mniejszą procentowo liczbę wykluczonych II RP czy Francja?
Pozostańmy na chwilę przy Francji - afera Dreyfusa. Czy w Polsce międzywojennej zdarzył się przypadek aby w praktyce cały aparat państwowy, głównie tajny, uwziął się na jednego oficera z powodu jego pochodzenia, ja o czymś takim nie słyszałem, ale może mnie ktoś oświeci i wygrzebie gdzieś taki casus. To gdzie był większy antysemityzm pod szyldem państwa w Polsce czy we Francji?
Mam prośbę do tych wszystkich krytykantów II RP, aby wypisując swoje enuncjacje byli łaskawi w sposób jawny mówić, że porównali to co działo się w II RP z innym krajem i w jakim konkretnie okresie historycznym, bo takie ocenianie w oderwaniu od możliwości porównywania jest właśnie BEZSENSOWNYM OCENIANIEM, ponieważ nie ma skali porównawczej.
Że Sanacja to faszyści, że brak było wolności demokratycznych, że soldateska i kolesiostwo, że Piłsudski był agentem Wiednia, że Bereza, że antysemityzm. Repertuar jest znany od lat i w zasadzie niezmienny.
Wszelką wiedzę uzyskujemy poprzez porównanie. Porównajmy zatem system państwowy II RP, tylko z czym to będziemy porównywać. Bo jeżeli będziemy porównywać z obecnymi systemami demokracji republikańskiej, to rzeczywiście takie porównanie nie może wypaść korzystnie dla II RP. Tylko, że takie porównanie jest co najmniej nieuczciwe.
Porównać możemy II RP z innymi krajami w tym samym okresie czasu. No to może z Rosją sowiecką, chyba jednak wygrywamy w przedbiegach, u nas nie było konc-łagrów, a władze nie doprowadziły do zagłodzenia sporej części swoich obywateli.
To może z Niemcami, tylko z którymi, z tymi przed czy po dojściu Hitlera do władzy.
Jak po dojściu Hitlera do władzy to raczej tak samo jak w przypadku sowietów.
Tu uwaga na marginesie. Często się przyrównuje Berezę do obozu koncentracyjnego, celują w tym zwłaszcza komuniści. Jest to kolejny przykład na to, że czerwoni łżą zawsze gdy tylko mogą. Bo gdyby Bereza była tym co się jej przypisuje to nie było by świadków, którzy mogli by to opisać.
Przejdźmy do jakiej takiej sensowności wywodu.
Porównajmy II RP i stosunki panujące w sferze polityki i ogólnego pojęcia demokracji do krajów, które zawsze uchodziły i uchodzą za wzrór tejże, czyli Angla i Francja.
Jednym z wyróżników tego czy system jest czy nie jest demokratyczny jest to kto może brać udział w głosowaniu do parlamentu, czyli o równouprawnieniu wszystkich obywateli.
W Polsce równość wyborczą mężczyzn i kobiet zadekretował swoim rozporządzeniem Piłsudski już w 1918 roku. We Francji tak rewolucyjną zmianę wprowadzono dopiero po II WŚ, ponad 25 lat później, inaczej licząc pokolenie później (w Anglii nastąpiło to również później). To które państwo z definicji miało mniejszą procentowo liczbę wykluczonych II RP czy Francja?
Pozostańmy na chwilę przy Francji - afera Dreyfusa. Czy w Polsce międzywojennej zdarzył się przypadek aby w praktyce cały aparat państwowy, głównie tajny, uwziął się na jednego oficera z powodu jego pochodzenia, ja o czymś takim nie słyszałem, ale może mnie ktoś oświeci i wygrzebie gdzieś taki casus. To gdzie był większy antysemityzm pod szyldem państwa w Polsce czy we Francji?
Mam prośbę do tych wszystkich krytykantów II RP, aby wypisując swoje enuncjacje byli łaskawi w sposób jawny mówić, że porównali to co działo się w II RP z innym krajem i w jakim konkretnie okresie historycznym, bo takie ocenianie w oderwaniu od możliwości porównywania jest właśnie BEZSENSOWNYM OCENIANIEM, ponieważ nie ma skali porównawczej.
08 listopad 2009
Pytanie do ekstremalnych wolnościowców?
Pytanie jest skierowane do tych wszystkich, którzy w swoich wpisach mówią o "łasce jazdy" jako o zbędnym kwitku, który niczego nie zmienia w sposobie zachowania się danego osobnika w ruchu drogowym.
Co według was powinno się zdarzyć z facetem, który narobił takich rzeczy:
http://www.tvn24.pl/-1,1627710,0,1,kierowca_pijak_recydywista-z-zarzutami-ofiary-w-szpitalach,wiadomosc.html
Co według was powinno się zdarzyć z facetem, który narobił takich rzeczy:
http://www.tvn24.pl/-1,1627710,0,1,kierowca_pijak_recydywista-z-zarzutami-ofiary-w-szpitalach,wiadomosc.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)