Pytanie nie brzmi czy a kiedy.
I niestety odpowiedź może być tylko jedna, raczej szybciej niż później.
Stan linii kolejowej łączącej między innymi Wrocław ze Szczecinem można sobie zobaczyć tutaj (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=7-1Na3cMgnY#!).
Spróchniałe podkłady kolejowe, brak śrub mocujących szynę do podkładu, śruby wyciągane ręką bez żadnego wysiłku, wszystko grzechoce pod delikatnym kopnięciem.
A przecież człowiek nie ma takiej siły jakie normalnie w czasie przejazdu pociągu działają na te wszystkie elementy.
W poprzednim wpisie na ten temat (http://pulldragontail.blogspot.com/2012/03/wypadki-sie-zdarzaja.html) opublikowanym po tragedii pod Szczekocinami napisałem, że podobne zdarzenie musi się wydarzyć w przeciągu 100 dni od daty tego wypadku z prawdopodobieństwem rzędu 90 procent.
Jeśli taki jest stan jednej z ważniejszych linii kolejowych, to należy wyrazić zdziwienie, że nie wydarzył się do tej pory.
Mam jednocześnie prośbę do autora tego filmiku, lub kogokolwiek innego kto mieszka w okolicy często uczęszczanych szlaków kolejowych. Otóż zróbcie kochani film tego samego fragmentu torowiska w momencie gdy przejeżdża przez ten fragment duży skład kolejowy, taka lokomotywa plus kilkanaście wagonów. To dopiero będzie dziwowisko, zobaczyć te kolebiące się w swoich gniazdach śruby, zobaczyć odkształcenie szyny, która nie jest trzymana w żaden sposób.
Tu uwaga techniczna, żeby to dobrze było widać, to trzeba taki film nagrywać na przyspieszonym przesuwie, ażeby potem przy puszczaniu na zwolnionym tempie było to dobrze widać.
Naprawdę, fantastycznych mamy pracowników w kolejnictwie skoro tych wypadków jest tylko tyle. Czapki z głów przed kolejarzami.
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
"W świetle najnowszych badań historia Polski od 1914 roku winna być napisana od początku" [prof. Paweł Wieczorkiewicz] Obawiam się, że profesor się mylił. Nie tylko historia Polski i nie tylko od 1914, ale historia wszystkich krajów i w praktyce powinniśmy się cofnąć o tysiąc lat i napisać jak było, a nie bajki z mchu i paproci.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa kolejowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa kolejowa. Pokaż wszystkie posty
18 kwietnia 2012
27 marca 2012
Al kaida, pociągi, stan wyjątkowy
Wywlekanie teraz, czyli na dwa miesiące przed ME 2012, kwestii czy były w Polsce więzienia, w których przetrzymywano obcokrajowców jest proszeniem się o nieszczęście. Proszeniem się o nieszczęście lub świadomym działaniem mającym sprowokować jakąś akcję.
Zarówno Siemiątkowski jak i Miller nie są bohaterami mojej bajki, ale oni wtedy działali w imię racji stanu naszego kraju. Wywlekanie tego teraz jest właśnie proszeniem się o nieszczęście jeśli nie świadomym działaniem mającym jakąś tragedię sprowokować.
Osobiście obstawiam coś takiego jak teatr na Dubrowce, ale żeby było śmieszniej na kolei.
Jadą dwa pociągi z kibicami, oba przepełnione i pierdut. No tu jest duże pole do popisu. Może zostać przestawiona zwrotnica, może być wybuch małego ładunku, który wykolei jeden ze składów, albo dwa niezależne wybuchy w obu składach.
A gdy pociągi się mijają na prostych odcinkach to prędkości są znaczne, dużo wyższe niż w Madrycie.
Ofiary, ofiary i jeszcze raz ofiary. I nie tak jak pod Szczekocinami, szesnaście ofiar śmiertelnych, ale tak z dziesięć razy tyle co najmniej.
A przy dobrej synchronizacji, to można takich ekscesów jednoczasowo przeprowadzić kilka - tak jak to zrobiono w Madrycie (pociągi) czy Londynie (metro, autobusy).
Obstawiam pociągi, bo z prostych wyliczeń statystycznych wynika, że następna taka tragedia na kolei powinna się zdarzyć z prawdopodobieństwem rzędu 90% w przeciągu 100 dni od zdarzenia w Szczekocinach (źródło).
Tak to może wyglądać.
Skutki.
Wprowadzenie stanu wyjątkowego, zawieszenie swobód, aresztowanie opozycji i tu ciekawostka, bo najważniejszy nie jest wbrew pozorom Jarosław Kaczyński, ale Antoni Macierewicz - przynajmniej w tej chwili.
To się może nie wydarzyć tylko i wyłącznie wtedy, gdy taki scenariusz zostanie dość szeroko rozkolportowany, znany dużej części społeczeństwa - wtedy może zostać zablokowany.
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
Zarówno Siemiątkowski jak i Miller nie są bohaterami mojej bajki, ale oni wtedy działali w imię racji stanu naszego kraju. Wywlekanie tego teraz jest właśnie proszeniem się o nieszczęście jeśli nie świadomym działaniem mającym jakąś tragedię sprowokować.
Osobiście obstawiam coś takiego jak teatr na Dubrowce, ale żeby było śmieszniej na kolei.
Jadą dwa pociągi z kibicami, oba przepełnione i pierdut. No tu jest duże pole do popisu. Może zostać przestawiona zwrotnica, może być wybuch małego ładunku, który wykolei jeden ze składów, albo dwa niezależne wybuchy w obu składach.
A gdy pociągi się mijają na prostych odcinkach to prędkości są znaczne, dużo wyższe niż w Madrycie.
Ofiary, ofiary i jeszcze raz ofiary. I nie tak jak pod Szczekocinami, szesnaście ofiar śmiertelnych, ale tak z dziesięć razy tyle co najmniej.
A przy dobrej synchronizacji, to można takich ekscesów jednoczasowo przeprowadzić kilka - tak jak to zrobiono w Madrycie (pociągi) czy Londynie (metro, autobusy).
Obstawiam pociągi, bo z prostych wyliczeń statystycznych wynika, że następna taka tragedia na kolei powinna się zdarzyć z prawdopodobieństwem rzędu 90% w przeciągu 100 dni od zdarzenia w Szczekocinach (źródło).
Tak to może wyglądać.
Skutki.
Wprowadzenie stanu wyjątkowego, zawieszenie swobód, aresztowanie opozycji i tu ciekawostka, bo najważniejszy nie jest wbrew pozorom Jarosław Kaczyński, ale Antoni Macierewicz - przynajmniej w tej chwili.
To się może nie wydarzyć tylko i wyłącznie wtedy, gdy taki scenariusz zostanie dość szeroko rozkolportowany, znany dużej części społeczeństwa - wtedy może zostać zablokowany.
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
Etykiety:
Al kaida,
katastrofa,
katastrofa kolejowa,
terroryzm,
zamach,
zarządzanie ryzykiem
06 marca 2012
Jeśli nie wiesz co się dzieje naciśnij czerwony przycisk
Słucham różnych pokrętnych wywodów na temat tego co wydarzyło się pod Szczekocinami. Najbardziej ciekawy jest wpis Jerzego Polaczka (tutaj), który sugeruje ni mniej ni więcej, że coś z tymi sygnalizatorami, semaforami, zwrotnicami i innym kolejowym specjalistycznym sprzętem jest co najmniej nie w porządku. I to nie był jednostkowy wypadek, tylko norma na tej trasie skądinąd podobno zmodernizowanej w zeszłym roku.
Pomijam kwestię gęstości infrastruktury, jakość i przydatność, które to czynniki dosyć dobrze zanalizowano (tutaj).
Skupmy się natomiast na tym jak to działa, a właściwie jak działać powinno.
Otóż w sensie logicznym działanie tego całego specjalistycznego kolejowego szpeju powinno wyglądać jak działanie programu komputerowego.
If sygnał = (tor zajęty) then (nie wpuszczaj innego pojazdu)
If sygnał = (tor dwustronnie zajęty) then (odłącz zasilanie)
No tak powinien działać ten mechanizm - oczywiście w pewnym przybliżeniu. Oczywiście nad tym całym interesem powinien czuwać człowiek. Ale człowiek podejmuje decyzje na podstawie nadchodzących sygnałów. Jeśli nadchodzące sygnały mówią o chaosie to człowiek powinien nacisnąć czerwony przycisk, który odłączy zasilanie od tego całego odcinka.
KONIEC
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
Pomijam kwestię gęstości infrastruktury, jakość i przydatność, które to czynniki dosyć dobrze zanalizowano (tutaj).
Skupmy się natomiast na tym jak to działa, a właściwie jak działać powinno.
Otóż w sensie logicznym działanie tego całego specjalistycznego kolejowego szpeju powinno wyglądać jak działanie programu komputerowego.
If sygnał = (tor zajęty) then (nie wpuszczaj innego pojazdu)
If sygnał = (tor dwustronnie zajęty) then (odłącz zasilanie)
No tak powinien działać ten mechanizm - oczywiście w pewnym przybliżeniu. Oczywiście nad tym całym interesem powinien czuwać człowiek. Ale człowiek podejmuje decyzje na podstawie nadchodzących sygnałów. Jeśli nadchodzące sygnały mówią o chaosie to człowiek powinien nacisnąć czerwony przycisk, który odłączy zasilanie od tego całego odcinka.
KONIEC
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
04 marca 2012
Wypadki się zdarzają
Ale czy muszą zdarzać się tak często?
To wykres jaki otrzymujemy po wklepaniu kilkunastu pozycji.
Na osi X mamy kolejne daty zdarzeń.
Na osi Y ilość dni jakie upłynęły od poprzedniego zdarzenia.
Program Open Office - Arkusz kalkulacyjny daje taką standaryzującą funkcję pod nazwą "wygładź krzywą".
Co za pech dla obecnie rządzących, maksimum, czyli największy odstęp czasowy od poprzedniej katastrofy kolejowej był za tego wrednego Kaczyńskiego. To ani chybi czarownik, skoro potrafił tak zadziałać, że nawet pociągi się nie zderzały.
Z prostych wyliczeń statystycznych można dojść do wniosku, że następne tego typu zdarzenie wydarzy się w czasie 100 dni z prawdopodobieństwem rzędu 90 procent.
Ale za 100 dni to tu będą mistrzostwa w piłce nożnej. Pociągi nie będą jeździły z obłożeniem 30 procent miejsc, tylko ze 100, a być może będą przepełnione. Takie zdarzenie to nie będzie 16 ofiar śmiertelnych tylko 160.
Składy pociągów będą dłuższe, ludzi będzie więcej - więcej ofiar.
Powiem szczerze, nie mam ochoty żeby to wyliczenie i przewidywanie się sprawdziło. Ale ci, którzy zarządzają tym interesem nie mają już czasu na podjęcie działań, które by mogły w sposób drastyczny podwyższyć poziom bezpieczeństwa na kolei, na drogach, wszędzie.
Tego czasu już nie ma. Został przepierdolony na meczyki w gronie kumpli, na zabawy P-R, na picowanie rzeczywistości.
A tu jest fizyka i rachunek prawdopodobieństwa i tego oszukać ani podpicować się nie da.
A pieniędzy na szybkie wymienienie wszelkich kluczowych elementów systemu bezpieczeństwa na kolei również nie ma. Nie ma bo poszły na Igora Ostachowicza i innych palantów od wizerunku.
Nie do pominięcia jest fakt, że 9 spośród 16 wypadków na kolei (tylko przewozy pasażerskie) miało miejsce za rządów Tuska.
No coś w tym jest, tylko ciekawe co?
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
To wykres jaki otrzymujemy po wklepaniu kilkunastu pozycji.
Na osi X mamy kolejne daty zdarzeń.
Na osi Y ilość dni jakie upłynęły od poprzedniego zdarzenia.
Program Open Office - Arkusz kalkulacyjny daje taką standaryzującą funkcję pod nazwą "wygładź krzywą".
Co za pech dla obecnie rządzących, maksimum, czyli największy odstęp czasowy od poprzedniej katastrofy kolejowej był za tego wrednego Kaczyńskiego. To ani chybi czarownik, skoro potrafił tak zadziałać, że nawet pociągi się nie zderzały.
Z prostych wyliczeń statystycznych można dojść do wniosku, że następne tego typu zdarzenie wydarzy się w czasie 100 dni z prawdopodobieństwem rzędu 90 procent.
Ale za 100 dni to tu będą mistrzostwa w piłce nożnej. Pociągi nie będą jeździły z obłożeniem 30 procent miejsc, tylko ze 100, a być może będą przepełnione. Takie zdarzenie to nie będzie 16 ofiar śmiertelnych tylko 160.
Składy pociągów będą dłuższe, ludzi będzie więcej - więcej ofiar.
Powiem szczerze, nie mam ochoty żeby to wyliczenie i przewidywanie się sprawdziło. Ale ci, którzy zarządzają tym interesem nie mają już czasu na podjęcie działań, które by mogły w sposób drastyczny podwyższyć poziom bezpieczeństwa na kolei, na drogach, wszędzie.
Tego czasu już nie ma. Został przepierdolony na meczyki w gronie kumpli, na zabawy P-R, na picowanie rzeczywistości.
A tu jest fizyka i rachunek prawdopodobieństwa i tego oszukać ani podpicować się nie da.
A pieniędzy na szybkie wymienienie wszelkich kluczowych elementów systemu bezpieczeństwa na kolei również nie ma. Nie ma bo poszły na Igora Ostachowicza i innych palantów od wizerunku.
Nie do pominięcia jest fakt, że 9 spośród 16 wypadków na kolei (tylko przewozy pasażerskie) miało miejsce za rządów Tuska.
No coś w tym jest, tylko ciekawe co?
Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A
12 sierpnia 2011
Kolejny błąd w zarządzaniu ryzykiem
Pociąg Intercity z W-wy do Katowic się wykoleił.
(źródło: http://www.tvn24.pl/0,1713805,0,1,wykoleil-sie-pociag-sa-ranni,wiadomosc.html)
Mówi się w raportach o jednaj ofierze śmiertelnej i około 40 osobach rannych w tym kilku ciężko.
Centralna Magistrala (CM) jest (była?) przystosowana do pokonywania jej z dużymi jak na warunki w Polsce prędkościami. Pociągi jeździły po 100-130 km/h. No i w końcu jeden się wykoleił. Wprawdzie mówi się o winie maszynisty, że jechał za szybko w miejscu gdzie są rozjazdy, ale coś mi się w tą winę maszynisty wierzyć nie chce. Maszynista jest ostatnim trybikiem na długiej liście tych, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo takich podróży.
Mam po poprzednich wydarzeniach podejrzenia, że znowu ktoś nie dopatrzył terminów przeglądów zwrotnic, torów, może samej lokomotywy i wagonów. Ktoś gdzieś kazał temu maszyniście wsiąść do maszyny, która nie do końca była sprawna być może nawet go o tym nie informując, albo wręcz zmuszając szantażem, że jak on nie wsiądzie, to na jego miejsce pracy czeka pięciu chętnych.
No niestety takie mam w tej kwestii podejrzenia.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
(źródło: http://www.tvn24.pl/0,1713805,0,1,wykoleil-sie-pociag-sa-ranni,wiadomosc.html)
Mówi się w raportach o jednaj ofierze śmiertelnej i około 40 osobach rannych w tym kilku ciężko.
Centralna Magistrala (CM) jest (była?) przystosowana do pokonywania jej z dużymi jak na warunki w Polsce prędkościami. Pociągi jeździły po 100-130 km/h. No i w końcu jeden się wykoleił. Wprawdzie mówi się o winie maszynisty, że jechał za szybko w miejscu gdzie są rozjazdy, ale coś mi się w tą winę maszynisty wierzyć nie chce. Maszynista jest ostatnim trybikiem na długiej liście tych, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo takich podróży.
Mam po poprzednich wydarzeniach podejrzenia, że znowu ktoś nie dopatrzył terminów przeglądów zwrotnic, torów, może samej lokomotywy i wagonów. Ktoś gdzieś kazał temu maszyniście wsiąść do maszyny, która nie do końca była sprawna być może nawet go o tym nie informując, albo wręcz zmuszając szantażem, że jak on nie wsiądzie, to na jego miejsce pracy czeka pięciu chętnych.
No niestety takie mam w tej kwestii podejrzenia.
Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A
Etykiety:
katastrofa,
katastrofa kolejowa,
zarządzanie ryzykiem
Subskrybuj:
Posty (Atom)
