31 sierpnia 2010

Podziękujmy Węgrom zwłaszcza pierwszego września


Pal Teleki był premierem Węgier w 1939 roku.
Powiedział wtedy do Hitlera: "Prędzej wysadzę własne linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę"
Zginął w imię honoru, śmiercią samobójczą (w 1941), nie chcąc się ugiąć wobec żądań Niemiec dotyczącymi ataku na Jugosławię.
Po klęsce wrześniowej węgierski rząd podjął decyzję o otwarciu granic dla polskich uchodźców oraz zapewnił im wszelką możliwą pomoc – na Węgrzech działały polskie szkoły i organizacje społeczne, aż do momentu wkroczenia na Węgry Niemców w 1944 roku. Polskie oddziały, m.in. zmotoryzowana 10 Brygada Kawalerii płka Maczka, uzyskały możliwość ewakuacji żołnierzy do Francji

Wszyscy piszą o XXX leciu, to ja też.

"Chcieliśmy paszportów w domach, są paszporty w domach
chcieliśmy wolności gospodarczej, jest wolność gospodarcza ..."
Więc o co nam chodzi? Pyta Wojciech Klata w filmie "System 09", no właśnie o co?

Średnia krajowa w Polsce to około 2'500 tysiąca złotych, średnia krajowa w Niemczech, Francji, Hiszpanii waha się w okolicy 1'500 Euro.
Wyjazd na tydzień do Chorwacji na żagle na morzu kosztuje około 1'500 - 2'000 Euro. Samo wynajęcie łódki, nie mówiąc o reszcie kosztów i przyjemności jakie są i za jakie trzeba zapłacić.
To ile to jest średnich krajowych w Polsce, a ile tych średnich krajowych gdzie indziej.

Jeden z rozmówców Wojciecha Klaty w tym filmie (nie pamiętam w którym odcinku) mówi: "... te pięć czy sześć stów za obiad z przyjaciółmi w knajpie to nie jest problem, ale patrząc z za tych szyb Subaru czy Toyot warto czuć lekki dyskomfort, że te pięć sześć stów to dla niektórych jest kwestia przeżycia kolejnego miesiąca. ..."

Że niby moja wypowiedź zalatuje komuchostwem, socjałem - nie sądzę. Średnia krajowa to średnia krajowa. A zadaniem rządu, parlamentu jest takie pokierowanie sprawami nawy państwowej aby ludziom umożliwić rozwój. Rozwój gospodarczy, intelektualny i moralny. Nie zrobiono nic.

Na początku pierwszego odcinka Wojciech Klata mówi: " Czy to coś co obserwujemy dookoła to ten wolny rynek, ta wolność gospodarcza - wmawiając sobie, że tak, robimy sobie tylko krzywdę. ..." (cytat z pamięci, jak również poprzednie).

Nie ma i nie było ani rozwoju gospodarczego, ani intelektualnego, ani moralnego. We wszystkich tych polach nastąpił regres.

Regres gospodarczo - ekonomiczny, regres intelektualny i regres moralny.

Regres moralny mogliśmy zaobserwować na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni - nie ma co komentować i się rozpisywać. Pijana i naćpana, a w dodatku pewna bezkarności, tłuszcza (tak taka tłuszcza w sensie Sienkiewiczowskim) postponowała grupkę ludzi starszych, modlących się. A przecież jeżeli się mówi, że to był margines, ci modlący się, to znaczy, że zgodnie z doktryną równości powinni oni być chronieni. Bo jak ktoś mówi, że ten margines trzeba usunąć, to znaczy, że ja mogę powiedzieć, że homoseksualny margines społeczeństwa też powinien zostać usunięty.

Regres intelektualno edukacyjny. To się zaczęło bodajże w 1984 roku gdy Jaruzelski chcąc przeciągnąć młodych zlikwidował obowiązkową maturę z matematyki. Po 1989 było tylko gorzej, a obecne ministerstwo bije pod tym względem rekordy.
Pod szczytnymi hasełkami o reformie oświaty następuje jej totalna degrengolada. Kto ma dzieci w wieku szkolnym, a sam pamięta jaki poziom był wymagany w byle jakim liceum ten doskonale wie co mam na myśli. A jak się nie ma takich porównań na własnej skórze to warto popytać wśród znajomych.
Ktoś zakrzyknie, że mamy bardzo wysoki odsetek ludzi, którzy kończą wyższe studia. Tylko co to są za studia. Większość tych prywatnych nie osiąga nawet poziomu szkół policealnych jakie w swoim czasie. Na maturze trzeba było się wykazać wiedzą, wiedzą i jeszcze raz wiedzą, a nie robić prezentację ściągniętą na żywca z internetu.
Ktoś zakrzyknie "ważna jest kreatywność". Żeby móc być kreatywnym to trzeba mieć chociaż podstawowy zasób wiedzy, być nauczonym logicznego myślenia, wyciągania wniosków. Szkoła stała się wylęgarnią patologii społecznej, a jedyny minister, który chciał przywrócić w niej elementarny ład został okrzyknięty "faszystą".

Regres gospodarczo - ekonomiczny.
Cytowane na wstępie tego artykułu wypowiedzi padające w filmie chyba same mówią za siebie, Jako0 społeczeństwo jesteśmy traktowani jak quasi niewolnicy, którym należy wszelkie możliwości rozwoju blokować. Bo gospodarczo i finansowo niezależny człowiek sam wcześniej czy później stanie się niezależny intelektualnie i moralnie. A wtedy biada tym wszystkim "autorytetom moralnym" - nikt ich nie będzie słuchał, no może słuchał będzie, ale zrobi po swojemu.
Przypomina się cytat, który zasłyszałem parę razy z różnych źródeł: "... Nie jesteśmy zainteresowani rozwojem klasy średniej, bo to nie są nasi naturalni wyborcy. ..." Tak mówił jeden z prominentnych polityków UD/UW na pewnym zamkniętym zebraniu. Czyli ma być lumperka (mająca o sobie cholernie wysokie mniemanie) i oligarchowie.
No i stało się, klasa średnia nie powstała, a w każdym razie ma się wyjątkowo kiepsko. A ci, którym się wydaje, że do niej należą niech się nie oszukują. Jedna nierozważna wypowiedź o polityce może spowodować, że będą musieli szukać innej pracy. A bank nie będzie zbyt długo czekał na ratę kredytu hipotecznego.
O patologiach jak sprawa Krzysztofa Olewnika, sprawa Romana Kluski i inne nawet nie warto wspominać.
W filmie "System 09 - bogaćcie się" Wojciech Klata podaje jeszcze jeden przykład - pana Oleksiaka, też ciekawe rozważania. Podobnych historii można by mnożyć gdyby tylko zaczerpnąć do programu pani Jaworowicz - są tego setki i tysiące jeśli nie setki tysięcy.

W przyszłym roku będziemy obchodzili XXX lecie pierwszych wolnych wyborów w Polsce po 1989 roku. Jest to dużo ważniejsza według mnie rocznica niż tegoroczna. Bo właśnie ta rocznica zdeterminowała późniejsze wydarzenia. Tak , pierwsze wolne i demokratyczne wybory w Polsce odbyły się w 1981 roku. Wybierano delegatów na I Krajowy Zjazd Solidarności.
Tych wyborów przestraszyli się wszyscy. Zarówno władza - co jest zrozumiałe, jak i "zawodowi rewolucjoniści" skupieni głównie w KOR.
Tych władz pierwszej Solidarności nikt nigdy nie unieważnił. Tamte mandaty i wybory nadal są ważne.
Tylko uzurpacja jaka miała miejsce w 1989 zakrzyczała tamte wybory.

18 sierpnia 2010

Kiedy rzucą się sobie do gardeł.

Afera Rywin - Michnik zakończyła pewien etap w stosunkach społeczno - politycznych panujących w naszym kraju po 1989 roku.
Skutkiem tej afery było zmiecenie ze sceny politycznej UD/UW oraz drastyczna marginalizacja SLD, które do chwili obecnej nie jest w stanie się z tego pozbierać.
Ale życie nie znosi próżni.
Na miejsce zajmowane do tej pory przez bezpiekę cywilną i GW natychmiast wskoczyła bezpieka wojskowa i TVN.
TVN ponadto wymierzył dosyć siarczysty policzek GW pomagając Ewie Stankiewicz dokończyć realizację filmu "Trzech kumpli". Po pokazie przed premierowym tego dzieła zaproszeni ludzie z GW wychodzili z niezwykle kwaśnymi minami. WSI upokorzyło tym samym SB.
GW jak i SB zniosły to i chyba przyjęły jako swego rodzaju pokutę za grzech zerwania układu, którym było ujawnienie afery Rywin - Michnik.
Jednakże należy według mnie oczekiwać w całkiem niedługim czasie dosyć silnej retorsji ze strony GW-SB wobec TVN-WSI. Buldogi pod dywanem cały czas się kotłują i niektóre z tych poszczekiwań nawet wydostają się ponad dywan, czyli dochodzą te odgłosy do zwykłych obywateli. Takim odgłosem była między innymi informacja o jakichś dodatkowych wątkach w śledztwie w sprawie zamordowania księdza Popiełuszki. Potem jednak ta sprawa została wyciszona.

Uczestniczący gracze oczywiście zdają sobie sprawę z tego, że za rogiem czai się "ten trzeci", ale w takich rozgrywkach jest niezwykle łatwo ponieść się emocjom i możliwość wykończenia "tych co nas upokorzyli" może przeważyć nad zdrowym rozsądkiem.
Należy z całym spokojem oczekiwać na ten moment, a później bezwzględnie go wykorzystać.
To może być jeden z ostatnich momentów, gdy jako społeczeństwo będziemy mogli odzyskać dla siebie nasze państwo.

Nie spieprzmy tego.

Żyjemy pod kloszem informacyjnym

To niewiele się różni od tego co było w PRL-u.
Jesteśmy okłamywani, manipulowani i sterowani przez media. Media zamiast sprawować funkcję kontrolną nad władzą i jej elementami stały się częścią władzy - częścią rządu. Są w dodatku silniejsze i lepiej zorganizowane od rządu. Stały się konkurencją wobec rządu o władzę nad obywatelami.
Z jednej strony ściśle z rządem współpracują, z drugiej sterują rządem i dużymi grupami społecznymi w kierunku dla nich sprzyjającym. O pewnych rzeczach się nie mówi, a z pewnych tworzy się "niekończące się historie". Byle tylko przeciętny zjadacz chleba nad Wisłą nie zastanowił się nad tym co do niego trafia z przekazu medialnego, oraz czy ma to jakikolwiek sens i rzeczywisty wydźwięk.
Gdy prezydent Sarkozy obejmował urząd prezydenta Francji wygłosił wkrótce potem jakieś nieprzemyślane zdanie. Odzew by natychmiastowy. W rejonie Bordeaux czyli w jednym z najsilniejszych francuskich regionów winiarskich zawrzało. Ludzie powiedzieli, że jeżeli ten (tu padały różne epitety) pojawi się w ich regionie, to niezależnie od posiadanej ochrony i kosztów jakie mieliby ponieść zamachowcy to ten (tu powtórka tych epitetów) zostanie zajebany. Czy ktoś w Polsce słyszał o czymś takim (ja to znam z relacji jednego znajomego, który się tym interesuje).
Również ostatnie rozruchy w Grecji były u nas relacjonowane wyjątkowo oględnie. Czyżby władze obawiały się, że nasze społeczeństwo weźmie przykład z Greków? Wygląda na to, że tak.
Poprzednie rozruchy w krajach UE, które miały miejsce były relacjonowane jako wydarzenia inspirowane przez kryminalistów, do których przeciętni ludzie się nie przyłączali - powoli zaczynam wątpić w taką interpretację tych zdarzeń.
Jednocześnie media inspirują i podsycają konflikt wewnętrzny. Konflikt umownie określany jako starcie "moherów" i "Młodych Wykształconych z Wielkich Miast". Fałsz takiej linii podziału w naszym społeczeństwie daje się udowodnić w sensie globalnym jak i osobniczym w czasie praktycznie nieskończenie małym.

Establiszment (bardziej męt niż establisz) kulturowo medialny jest zainteresowany utrzymywaniem takiego sztucznego podziału. Dzięki temu nadal rządzą. Ale możliwości zdają się wyczerpywać. Bo kto po PO? "Odnowione" SLD z Napieralskim i desantem z "Krytyki Politycznej" - wolne żarty.

16 sierpnia 2010

Zdecydujcie się na coś - wy propagandyści.

Jeszcze w zeszłym tygodniu na Jarosława Kaczyńskiego sypały się teksty opisujące Jego kolejny, który to już z kolei , UPADEK. Że to koniec, że utrata z trudem uciułanego zaufania społecznego, że bezsensowne błędy, że to koniec J. Kaczyńskiego jako polityka i liczącego się przywódcy partii, że to koniec jednym słowem.
Dziś dla odmiany Wojtuś Mazowiecki ŻĄDA aby Jarosław Kaczyński odszedł. Odszedł z polityki, przestał się zajmować sprawami publicznymi, żeby zajął się tylko swoim domem. Ciekawe, czy Wojtuś Mazowiecki zezwolił by Jarosławowi Kaczyńskiemu wychodzić osobiście do sklepu po chleb dla siebie i matki oraz po mleko dla kota. Znając tradycję rodziny Mazowieckich, to chyba na taką łaskawość Kaczyński nie mógł by liczyć.
Jak to napisał jeden z blogerów W. Mazowiecki ŻĄDA od Kaczyńskiego aby oddał klucze, pieczątki i inne akcesoria związane z byciem politykiem, osobą publiczną i przywódcą najsilniejszej partii opozycyjnej.
Tak rządzić i ŻĄDAĆ to sobie Wojtusiu Mazowiecki możesz we własnym domu, ale tam chyba też może za takie teksty zaliczyć wałkiem po głowie.

Nie o tym jednak głównie chciałem napisać.
Uważam, że propagandyści powinni się jednak na coś zdecydować, bo w końcu nawet najbardziej tępe osobniki, które są odbiorcami tych bredni zaczną się łapać, że coś tu nie gra. Bo jak to, w jednym tygodniu mówi się o polityku, że się skończył, a w następnym ŻĄDA się od niego aby się wycofał (czyli skończył). Czyli to "skończenie" z poprzedniego tygodnia chyba jednak nie miało miejsca, skoro padają postulaty aby dopiero nastąpiło.
Lemingom, wykształciuchom i ćwierciuchom za chwileczkę zacznie coś jarzyć w tych pustych mózgownicach. Zaczną orientować się, że przekaz medialny jest niespójny. Niespójny z przekazem z zeszłego tygodnia a być może już niedługo niespójny z przekazem z dnia wczorajszego. Bo o braku spójności z przekazem w dłuższym okresie czasu to można było zapomnieć już wiele lat temu.
Ale nawet całkiem niedawno były takie kwiatki, że na stronach początkowych pisano zupełnie coś innego niż na stronach w głębi pewnej gazety. Takim wyczynem popisała się GW, gdzie na stronach opisujących śledztwo w sprawie smoleńskiej pisano o demokratycznym i w pełni przejrzystym śledztwie w wykonaniu rosyjskich prokuratorów, by na następnych stronach tego samego wydania pisać o dyspozycyjnych wobec Kremla funkcjonariuszach organów i pełnym podporządkowaniu prokuratury i sądów wobec władzy.
Nikt tego nigdzie nie skomentował, oczywiście poza "oszołomskimi" portalami i paroma "pisowskimi" dziennikarzami.
Ale to w sumie kwestia odległa i ludzie mogli nie zajarzyć, że coś tu panie śmierdzi z tymi opiniami GW na temat prokuratorów w Rosji.

Dlatego apeluję, zdecydujcie się propagandyści. Bo się lemingozie bezpieczniki w obwodach poprzepalają. Przekaz musi być spójny, a nie jest.

15 sierpnia 2010

Rozgraniczmy pewne rzeczy.

Ferment intelektualny jest potrzebny, ale w pewnych ściśle do tego wyznaczonych miejscach. Natomiast sam proces zdobywania i sprawowania władzy to jest zupełnie co innego.
Należy te dwie kwestie w sposób wyraźny od siebie rozgraniczyć.
Nie można mieć w parlamencie, jaki by on nie był, nagle zamiast karnej armii popierającej bezrefleksyjnie decyzje "góry", rozdyskutowany klub myślicieli, którzy każde zdanie i każde słowo obracają cztery razy na nice zanim podejmą jakąś decyzję. To jest właśnie technologia władzy. To fantastyczne, że na portalach internetowych o prawicowej konotacji pojawiają się głosy ganiące jak i bezgranicznie aprobujące poczynania Jarosława Kaczyńskiego.
Tylko, że jak ktoś krytykuje poczynania prezesa to najpierw powinien się zapytać sam siebie jakie możliwości w danej sytuacji "tu i teraz" miał J. Kaczyński.
Nie mylmy tych dwóch rzeczy również w naszych tekstach. Bo jeśli ktoś pisze o zrobieniu cyrku z poglądów opcji przeciwnej nawet odwołując się do elementów religijnych, to wytykanie komuś takiemu, że posuwa się za daleko jest według mnie głęboko nie na miejscu. Zwłaszcza, że oponenci nie mają takich zahamowań. Walka toczy się o władzę, wszystkie chwyty są dozwolone. A nie unoszenie się honorem i pięknoduchowstwo.
Pięknoduchem to można być jak się już urządzi otaczający nas światy według naszych zapatrywań i wzorców. Na razie to walczymy o utrzymanie się na powierzchni.
Pomijając to rozgraniczenie wchodzi się w buty osób, których nie chciało by się chyba zaprosić na wieczerzę Wigilijną.
Owszem, ktoś może powiedzieć, że władza zdobyta metodami niegodnymi nie ma legitymizacji. To pokażcie mi władzę zdobytą zgodnie z kanonami i legitymizowaną przez większość elektoratu. Nie ma takiej po 1989 roku.

14 sierpnia 2010

Egzorcysta - czyli pora przejść do ofensywy

Lewacko - libertynistyczna strona sporu politycznego ma przewagę. Strona konserwatywno narodowa zawsze odpowiada na zagrywki przeciwnika, ergo jest w defensywie. Pora to zmienić.

Pomysł na happening o nazwie EGZORCYSTA
Potrzeby: 100 lub więcej chłopa o słusznych gabarytach, adekwatna liczba czarnych T-shirtów z nadrukiem z przodu i z tyłu słowa "EGZORCYSTA". Taka sama ilość czarnych spiczastych czapek - tu uwaga nie wolno używać zasłon na twarz. I adekwatna ilość świec.

Miejsce akcji: ulica Nowy Świat w Warszawie przy skrzyżowaniu ze Świętokrzyską - siedziba Krytyki Politycznej. Uczestnicy przychodzą, zakładają stroje służbowe, zapalają świece, stoją i milczą. I nic więcej. Jak ktoś chce przejść to się go przepuszcza, zero interakcji.

Oczywiście najlepiej by było otoczyć w ten sposób bastion na Czerskiej, ale sądzę, że do tego to trzeba by ze 2 tysiące chłopa.

Jednocześnie należy wprowadzić do obiegu hasła odstręczające wyborców od PO na przykład: "PO to najlepsza partia, szkoda tylko, że to same Jinksy" (Jinks - rzecz lub osoba mająca lub przynosząca pecha)