30 czerwca 2011

Bezpieczniacki pomiot

O Eryku Mistewiczu napisałem 3 razy.
1. http://pulldragontail.blogspot.com/2010/06/anatomia-wadzy-recenzja.html
2. http://pulldragontail.blogspot.com/2010/06/najnowsza-wersja.html
3. http://pulldragontail.blogspot.com/2011/03/bedy-diagnostyczne.html

O ile dwa pierwsze były neutralne, opisałem (streściłem) książkę jaką pan Mistewicz spłodził wspólnie z jednym z braci Karnowskich, za drugim razem odwołałem się do sztuczek jakich używa PO w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej w kwestii tego co wydarzyło się w Smoleńsku.

Za trzecim już razem napisałem o tym człowieku coś takiego:

"Otóż Eryk Mistewicz w swoich opisach rzeczywistości praktycznie zawsze przyrównuje polityków prawicy takich jak Jarosław Kaczyński do polityków XIX wiecznych, tworząc dychotomię XIX versus XXI wiek.
A gdzie przepraszam do ciężkiej cholery się panu Mistewiczowi podział wiek XX. Zwłaszcza, że w wieku XX w Polsce była całkiem spora grupa polityków, którzy wprawdzie wyrastali jeszcze w wieku XIX, ale swoje cele i dążenia realizowali i to dosyć skutecznie właśnie w wieku XX.
Samo to porównanie ma niejako deprecjonować polityków prawicy, wskazywać na anachroniczność ich postaw, dążeń, celów przez nich stawianych i wszystkiego co się z nimi wiąże.
Czyli poprawnie rozumując Eryk Mistewicz nie jest ot takim sobie „fachowcem do wynajęcia” jak sam siebie chce przedstawiać, ale człowiekiem, który aktywnie uczestniczy i wpływa na rzeczywistość poprzez stawianie i upublicznianie swoich diagnoz. Ergo jest to agent wpływu aktywnie zaangażowany w aktualną sytuację w Polsce. (Jakby ktoś chciał by mi za powyższe zdanie wytoczyć proces, to ja od ręki się zastrzegam, że są to moje opinie, do których mam prawo, oraz, że jest to owoc moich osobistych przemyśleń wynikających ze zwykłych zasad logiki, oczywiście z pominięciem dialektyki marksistowskiej, takich zwykłych platońskich zasad logiki)."
 
A teraz cytat z portalu niezalezna.pl (źródło: http://niezalezna.pl/12689-perly-w-koronie-sluzby-bezpieczenstwa)
" W raporcie z września 1989 r. napisał, że jego syn Eryk utrzymuje kontakty z rówieśnikami – obywatelami Algierskiej Republiki Ludowej.

„Znajomość z nimi syn zawarł podczas wspólnie urządzonej przez LOT kolonii w Goleniowie dla dzieci polskich i algierskich linii lotniczych. Na gruncie znajomości j. francuskiego znajomość trwa nadal i wyraża się w wymianie okolicznościowych pocztówek i listów” – raportował przełożonym Teodor Mistewicz.

„Zgodnie z poleceniem komendanta WSO płk. H. Lewandowskiego przeprowadziłem rozmowę z mjr. Mistewiczem, oznajmiając mu, że kontakt jego syna z osobami zamieszkałymi w KK nie jest wskazany. Mjr Mistewicz zobowiązał się do rozmowy z synem mającej na celu zerwanie tego kontaktu” – czytamy w dokumentach IPN.

Kilka lat później przełożeni nie stawiali już żadnych oporów przy wyjeździe za granicę syna płk. Mistewicza.

Według raportów, Eryk Mistwicz wyjeżdżał m.in. na seminarium do Strasburga w ramach Ogólnopolskiego Komitetu Pokoju oraz do Berlina Zachodniego w ramach delegacji młodych dziennikarzy i ruchu pokojowo-ekologicznego.

Teodor Mistewicz z pracy w resorcie MSW odszedł w 1990 r."
 
Czyli moja diagnoza, którą zawarłem na temat Eryka Mistewicza jest trafna. To nie jest jakiś tam sobie fachowiec do wynajęcia, lecz człowiek związany (jeśli nie uwiązany) rodzinnie (co najmniej) z obroną "układu" vel "systemu" w PRL-bis.
 
Ergo wszelkie wypowiedzi tego osobnika na temat polityki, post-polityki, a szczególnie polityków w Polsce należy brać w duży cudzysłów.
To ilu jeszcze takich ludzi w ogólnie pojętym establiszmęcie (bardziej męt niż establisz) jeszcze jest, bo ja pozycji pod tytułem "Uwazam Rze" już nie kupię, a ponadto będę apelował do Waldemara  Łysiaka aby przestał uczestniczyć w tym projekcie.

Ceterum censeo Moskwa delendam esse
ndrzej.A

Brak komentarzy: