06 maja 2011

Samoreorganizacja społeczeństwa

Do napisania tego tekstu natchnął mnie profesor Krasnodębski swoim tekstem z Rzepy: http://www.rp.pl/artykul/9133,653010-Krasnodebski__Potrzeba_mobilizacji.html
Opis stanu i zaszłości, które ten stan powodują jak najbardziej adekwatny choć skrótowy, bo przecież żeby opisać precyzyjnie i ze szczegółami to profesor musiałby ze dwieście stron machnąć, czyli taką niedużą książkę.
Ostatnie dwudziestolecie obfituje w znaczne przemiany w naszym społeczeństwie. Przemiany wymuszone przez zmianę jaka dokonała się w 1989 roku w znacznej części są zmianami negatywnymi.
Przecież zmiany jakie się dokonały to w większości zmiany technologiczne (lepsze samochody, lepszy sprzęt grający) bądź uwolnienie technologii militarnych do zastosowań cywilnych (telefony komórkowe, komputery). Reszt jest pochodną tych czynników. Żyjemy w świecie, który jest obsługiwany przez coraz doskonalszą technologię ale w sensie społecznym i praw własności, stosunków społecznych to w porównaniu do PRL-u niewiele się zmieniło.

Likwidacja dużych zakładów pracy, co według mnie było celowym działaniem mającym uniemożliwić samoorganizację społeczną, była jednym z celów jakie postawiła sobie nowa nomenklatura władzy po 1989 roku. Cel ten został w praktyce osiągnięty.
Ostatnie jednak wydarzenia, poczynając od 10-04-2010 dały jednak dowód na to, że taka samoreorganizacja społeczeństwa jest możliwa. Powstające samorzutnie stowarzyszenia, wysyp klubów Gazety Polskiej, dają dowód na to, że pomimo braku miejsca, gdzie ludzie w sposób naturalny się spotykają w dużej masie (duże zakłady pracy), że taka samoorganizacja jest możliwa. Dotychczasową kulminacją były obchody pierwszej rocznicy, czyli dzień 10-04-2011, kiedy to media sprzyjające rządowi dokonywały cudów żeby tylko nie pokazać prawdy o tym wydarzeniu. Jako osobnik pamiętający pierwszą pielgrzymkę z 1979 roku miałem ewidentne poczucie deja vu. Wtedy też media pokazywały to co chciały, ale ludzie sami widzieli ilu ich jest. Teraz podobnie, ludzie sami zobaczyli ilu ich jest, zobaczyli to po raz pierwszy jeszcze w zeszłym roku, a teraz to się powtórzyło.
Również ostatnie wydarzenia na stadionach piłkarskich są tego dowodem. Są dowodem na to, że nie wystarczy już opowiadać bajek w telewizji, że wszystkiemu jest winna opozycja. Przynoszone przez kibiców bannery reklamowe, a właściwie z hasłami politycznymi dobitnie o tym świadczą. Do ludzi, w znaczeniu szerokich rzesz społecznych, dotarło to, że w mediach opowiadane są bajki z mchu i paproci.

Te elementy samoorganizacji społecznej są nie w smak obecnemu rządowi i nomenklaturze władzy (czyli elicie vel salonowi vel michnikowszczyźnie) i starają się temu przeciwdziałać. Trudno się zresztą dziwić skoro ta elita nie jest elitą naturalną,  a została przywieziona na ruskich bagnetach (ojcowie) a obecna to po prostu dokooptowani zdrajcy i potomkowie tych pierwszych..

Tylko, że takie zamiatanie pod dywan niezadowolenia społecznego nie może skończyć się inaczej niż to samo co miało miejsce pod koniec lat 80-tych. Wybuch społeczny jest murowany, a pytanie jest nie czy, a kiedy.


Ceterum censeo Moskwa delendam esse
Andrzej.A

Brak komentarzy: